Żużlowe wtopy sezonu

naczelnySłownikowa wtopa to potocznie: wpadka, nieudane przedsięwzięcie, porażka. W ubiegłym sezonie żużlowym wiele się działo a z perspektywy czasu mianem wtopy określiłbym trzy przypadki.

 Na pierwszym miejscu i to zdecydowanie, ze względu na swój kaliber wskazałbym walkę żużlowych władz z… wolnością wypowiedzi. To wręcz niebywałe, że jesteśmy świadkami działań stojących w jawnej sprzeczności z fundamentalnymi zasadami. Szczegółowo odniosłem się do tego tematu w felietonie „Wolność wypowiedzi”. Ciekaw jestem czy we władzach Polskiego Związku Motorowego pojawiła się jakaś refleksja i zaniechane zostaną te niebywałe praktyki czy też nadal będziemy epatowani karami opartymi o czyjeś widzimisię (nawet regulaminowe) a nie o realne podstawy.

Drugim przypadkiem zasługującym na miano wtopy jest dla mnie bieg finałowy zawodów Speedway of Nations. Ze sportowego punktu widzenia nasi zawodnicy sami się wyeliminowali z walki o tytuł. Ten był, bowiem dosłownie na wyciągnięcie ręki. W momencie upadku Macieja Janowskiego nasza para już prowadziła 4:2 a wszystko wskazywało, że za chwilę mogło być 5:1. Doskonale widać to na zapisie wideo tego biegu.

Niestety, bardzo niewielu komentatorów i oficjeli potrafiło powiedzieć wprost, że to Bartosz Zmarzlik zawalił ten bieg. Do tej sytuacji nawiązałem w felietonie „Prawda ekranu”. Zgadzam się oczywiście, że to była klasyczna sytuacja torowa, niezamierzona itd. ale kolportowanie przekazu, że straciliśmy złoty medal, bo Maciej Janowski upadł nie jest delikatnie pisząc całą prawdą. To kolejny aspekt tego zdarzenia dający wiele do myślenia. Po IMP zachowanie Janowskiego na podium spowodowało lawinę komentarzy i zwykłego hejtu. Długi czas roztrząsano temat. Tworzono pseudo analizy dotyczące relacji pomiędzy zawodnikami. Po finale SoN nabrano wody w usta pokazując tym samym, że... Mistrzowi „wolno więcej”.

Trzecią sytuacją, którą określiłbym wtopą jest brak nominacji na najlepszego trenera/menadżera sezonu dla Dariusza Śledzia czyli trenera najlepszej drużyny w kraju! Kapituła Szczakieli nie uznała za zasadne nominować go nawet do grona sześciu kandydatów do tej nagrody. W felietonie „Wygrać ligę to za mało” zastanawiałem się nad kryteriami jakimi się kierowano pomijając trenera najlepszej wówczas drużyny po sezonie zasadniczym. Po kilku tygodniach, gdy Betard Sparta Wrocław z trenerem Dariuszem Śledziem zdobyła Drużynowe Mistrzostwo Polski decyzja ta stała się jeszcze bardziej kuriozalną.

 Defekt

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!