Piotr Protasiewicz był bez wątpienia najlepszym zawodnikiem czwartkowego spotkania pomiędzy MRGARDEN GKM Grudziądz a Falubazem Zielona Góra. Popularny „PePe” zgromadził 16 punktów na swoim koncie, jednak nie mógł być zadowolony z końcowego rezultatu.
Falubaz przegrał dzisiejsze spotkanie, jednak indywidualnie pojechałeś świetne zawody, można powiedzieć, że latałeś po grudziądzkim torze. Jak ocenisz ten mecz?
Słabo, bo przegraliśmy. Przyjechaliśmy powalczyć o zwycięstwo, ale drużyna grudziądzka była bardziej wyrównana i zwyciężyła. Także szkoda, bo to drugi kolejny mecz z porażką. Dawaliśmy z siebie wszystko, ale mamy kłopoty kadrowe, co byłą zresztą widać. Słowa pochwały dla Grzegorza, który z kontuzją pojechał rewelacyjnie. Niestety nie wytrzymał całego spotkania. Przed nami kolejne treningi i będziemy dalej walczyć o punkty.
Pamiętasz kiedy ostatnio ścigałeś się na tutejszym torze?
To był chyba 1999 rok, tak mi się przynajmniej wydaję.
Tak długa przerwa nie przeszkodziła jednak w szybkim przystosowaniu się do grudziądzkiej nawierzchni, momentami ocierałeś o dmuchaną bandę…
Raz się uda, raz się nie uda – to jest sport. Akurat dzisiaj mi się udało. Po pierwszym biegu zmieniłem motor i żadnych kombinacji później nie było, bo sprzęt jechał świetnie. Lubię jak można pojechać po płocie, a dzisiaj wyjątkowo tor w Grudziądzu pozwalał to robić.
Dysponowałeś dzisiaj świetnymi startami i później tylko powiększałeś przewagę nad rywalami. Czemu zawdzięczasz tak udany występ?
Nie wiem. Tor był wymagający, dużo dziur znajdywało się na torze. Oglądałem wcześniejsze meczu i zawsze było dobrze i równo, a dzisiaj musieliśmy zmierzyć się z mnóstwem nierówności, które sprawiły, że było niebezpiecznie.
źródło: inf. własna

