Niewiele brakowało, a Vaclav Milik zostałby szóstym stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix pochodzącym z Czech. 22-latek zdobył w rybnickim Challenge’u 10 punktów i mocno żałował niewykorzystanej szansy.
Było bardzo blisko, punkt więcej i mógłbyś awansować do cyklu Grand Prix…
Ten wynik nie jest dobry dla mnie, bo 2 lata tutaj jeździłem i bardzo dobrze znałem ten tor. Jakby zabrakło dwóch czy trzech punktów to nie byłoby tak źle, a tak zabrakło tylko tego jednego punktu i boli to mocniej. Naprawdę było bardzo blisko, ciężko coś powiedzieć.
Porażka jest jeszcze bardziej bolesna, bo prowadziłeś w swoim ostatnim wyścigu…
No właśnie, zrobiłem tam niepotrzebne błędy. W pierwszym biegu nie miałem dobrze ustawionego sprzętu, ale był punkt i powiedziałem „jedziemy dalej”. Później dwukrotnie spadłem z pierwszego miejsca na drugie i straciłem wtedy te 2 ważne punkty, których zabrało do awansu. Będę robił wszystko, aby tych błędów już nie było i myślę, że będzie lepiej.
Wspierała Ciebie dzisiaj liczna grupa czeskich kibiców. Jak się jeździło przy takim dopingu?
Fajnie było pojeździć dla nich, bo zawsze jeżdżą na moje mecze i na SEC, co mi się bardzo podoba. Lubię jeździć też dla wszystkich rybnickich kibiców, bo 2 lata tutaj jeździłem i naprawdę wszystkich polubiłem.
Czy tor różnił się od tego co spotykałeś rok i 2 lata temu?
Tor był podobny. Może było trochę bardziej twardo, ale był mniej więcej taki sam. Zawsze dobrze mi się na nim jeździło.
źródło: inf.własna

