Bauer Hansen: W żużlu nie ma szybkich pieniędzy

bauer glowkaHenrik Bauer Hansen to jeden z niewielu Norwegów, który pozostaje mocno zaangażowany w żużel. Były zawodnik, a obecnie komentator Eurosportu podzielił się z nami swoim punktem widzenia na wiele spraw trapiących polski i światowy speedway.

 

 

 

 

Jak to się stało, że trafiłeś do żużla?

Mój dziadek wziął mnie na żużel zaraz po mich narodzinach, kiedy on sam jeszcze jeździł. Od tego momentu za każdym razem kiedy on szedł na żużel, ja zabierałem się z nim. Mam na ten sport inne spojrzenie niż zwykły fan. Od 3 roku życia jeździłem na motocyklu, który dostałem wtedy na urodziny. Od tego czasu zacząłem regularnie jeździć na motorach. Podpisałem mój pierwszy profesjonalny kontrakt w 2002 roku. Podczas swojej kariery zwiedziłem wiele krajów, jeździłem m.in. w Argentynie. W 2003 roku zostałem także dyrektorem w klubie żużlowym z Oslo, więc wszystko rozpoczęło się dla mnie mniej więcej w tym samym czasie. Rok później rozpocząłem pracę dla Ole Olsena ucząc się od niego wielu rzeczy. Pracowałem wcześniej przy organizowaniu różnych imprez, więc miałem już trochę doświadczenia.

 

Jak przebiegała Twoja przygoda z zarządzaniem klubu?

Od początku starałem się rozwijać żużel w Oslo, tak, aby klub stał się profesjonalny. Niestety, w 2012 roku skończyło to się dla mnie w szpitalu z powodu przepracowania. Nie ufałem nikomu, chciałem osobiście dopilnować szczegółów i to mnie zgubiło. Starałem się kiedyś działać także w Szwecji, bazując na mojej wiedzy, ale Szwedzi są trochę inni. Robią wszystko półprofesjonalnie i dlatego, według mnie żużel tam umiera.

 

 

bauer 2009

Henrik Bauer Hansen podczas IM Norwegii 2009

 

 

Masz za sobą karierę zawodniczą. Czy ciężko było być żużlowcem?

I tak i nie. Jeśli spojrzy się na aspekty ekonomiczne, finansowe, całe planowanie i te wszystko podróże to jest ciężko. Wszystko jednak zależy od tego jak bardzo to lubisz, ponieważ tak długo jak to Ci się podoba i masz dobry team wokół siebie, to wszystko wydaje się łatwiejsze.

 

Twoja przygoda zakończyła się jednak niezwykle pechowo…

Moja żużlowa kariera skończyła się po tym jak złamałem kręgosłup podczas zimowej jazdy. Stało się to w Oslo, a z racji tego, że tam nie było dmuchanych band motor uderzył w bandę, odbił się i później uderzył w moje plecy. Leżałem przez pewien czas w szpitalu, ale jakoś się pozbierałem. Pojechałem jeszcze kilka miesięcy później w Abensbergu, w eliminacjach do drużynowych mistrzostw świata, ale po tym odszedłem z żużla jako zawodnik.

 

Czy mogąc cofnąć się o 15 lat ponownie spróbowałbyś swoich sił na żużlu?

Tak, zdecydowanie. Zrobiłbym jednak kilka rzeczy inaczej. Od razu udałbym się do Polski i polecam to zrobić wszystkim młodym zawodnikom z innych krajów. Żużlowcy źle robią, że jeżdżą tylko w swoim kraju i znają tam wszystkich rywali. Lepiej jest rywalizować z zawodnikami, którzy są dla Ciebie nieznani i nieco lepsi od Ciebie. Nie należy także żądać wielkich pieniędzy na początku, jeśli chcesz to robić musisz rozpocząć na skromnym poziomie i uczyć się. Wielu zawodników po otrzymaniu pierwszego dużego kontraktu traci kontakt z rzeczywistością i zaczyna zachowywać się jak „Primadona”. Musisz najpierw pokazać wyniki i udowodnić, że potrafisz ciężko pracować. Wystarczy spojrzeć na Bartosza Zmarzlika, on rzeczywiście mocno pracuje, aby to wszystko osiągnąć, ma wielu ludzi, którzy go wspierają. Trzeba twardo stąpać po ziemi i cieszyć się ściganiem. Jeśli chcesz coś zrobić w tym sporcie, musisz pokazać wyniki. Nie ma szans na szybkie pieniądze i trzeba to powiedzieć młodym zawodnikom. Nie możesz tylko marzyć i być żużlowcem jedynie na facebooku. Musisz pokazać coś na torze. Zauważyłem, że jest wielu facebookowych żużlowców na całym świecie i to jest smutne, bo wiele talentów się marnuje.

 

Jak obecnie wygląda kondycja żużla w Norwegii?

Myślę, że jest szansa na powrót żużla do Norwegii, bo mamy tam kilku młodych i zdolnych zawodników. Minusem jest to, że żużel jest tam traktowany jako amatorskie hobby. Widziałem tam wielu utalentowanych zawodników, którzy mieliby szansę zaistnieć w tym sporcie, ale którym ostatecznie brakowało pieniędzy. Próbowałem również pomóc kilku zawodnikom jako trener, ale kiedy zaczynało się robić trochę ciężej to wielu poddawało się. Nie wiem ilu teraz jest tam zawodników, bo pozostawiłem Norwegię za sobą. Starałem się uczynić mój kraj lepszym miejscem dla speedwaya. Razem z moim klubem byliśmy nawet w krajowej gazecie, co nie zdarzyło się od 2004 roku, kiedy Rune Holta został Drużynowym Mistrzem Szwecji z Vetlandą. Norwegia jest dziwnym krajem jeśli chodzi o stosunek do mediów i sportu. Wspierane są u nas tylko piłka nożna i narciarstwo, a pozostałe dyscypliny tak jakby nie istniały. Ciężko jest coś zrobić w Norwegii, zwłaszcza jeśli chcesz coś zrobić po swojemu. Jestem trochę inny niż typowy Norweg, bo staram się zrobić coś pożytecznego tańszym sposobem. Pomagam młodym, chciałbym także w Polsce rozwijać kluby. W minionym sezonie byłem na wielu żużlowych imprezach w Polsce, dzięki czemu miałem okazję, aby porozmawiać z ludźmi o wielu rzeczach dotyczących żużla i wiem, że jest tutaj nadal wiele do poprawy.

 

Na przykład?

Przede wszystkim właściciele nie mogą prowadzić klubu z nastawieniem na szybkie pieniądze. Jeśli chcesz szybko zarobić to powinieneś spróbować swoich sił w zakładach bukmacherskich. Jeśli kierujesz klubem, musisz myśleć długoterminowo. Nie ma czegoś takiego jak szybkie pieniądze w żużlu i o tym właściciele powinni pamiętać.

 

 

bauer eurosport

Henrik Bauer Hansen podczas transmisji Elitserien w studio Eurosportu w Oslo

 

 

Jesteś obecnie komentatorem norweskiego Eurosportu. W jaki sposób tam trafiłeś?

Dostałem tę pracę po pijaku. (śmiech)

 

Musi to być więc niezwykle ciekawa historia…

Stało się to podczas pierwszej w historii transmisji Speedway Pairs w Eurosporcie. Zawody komentowała dwójka związana z rajdami, jednak nie mieli oni żadnego pojęcia o żużlu. Ich komentarz był po prostu koszmarny. Wypiłem wtedy 3 piwa i napisałem do kolegi z Eurosportu, aby podał mi numer do dyrektora stacji. Zadzwoniłem potem do niego i spytałem się wprost, dlaczego to do mnie się nie zgłosił, bo ja na pewno skomentowałbym to lepiej. Poprosił mnie o przesłanie CV, poszedłem na rozmowie i tego samego dnia otrzymałem tę pracę.

 

A jak obecnie wygląda Twoja praca? Wielu ludzi w Norwegii ogląda żużel?

Wszystkie imprezy komentuje z Oslo, więc muszę wracać do Norwegii na czas zawodów. Kiedy jestem w Polsce zbieram wszystkie informacje, aby dodać je do swojego komentarza. W Norwegii mieszka około 200 tys. Polaków i Ci ludzi chcą żużla w Eurosporcie. Jest to otwarty i podstawowy kanał, dlatego aż 85% Norwegów ma do niego dostęp.

 

Norweski Eurosport nie posiada jednak w swojej ofercie transmisji z zawodów Grand Prix…

Jeśli chcesz oglądać Speedway Grand Prix musisz zapłacić sporo pieniędzy specjalnie dla jednego kanału i ludzie tego nie lubią. Wolą obejrzeć zawody nielegalnie w Internecie. Tylko 23% Norwegów ma kanał pokazujący Grand Prix. Ta stacja nie jest popularna. BSI nie jest zainteresowana w tym momencie rozszerzeniem zasięgu żużlowych transmisji. Jedynie Eurosport w Wielkiej Brytanii posiada w swojej ofercie Grand Prix.

 

Kto jest Twoim ulubionym zawodnikiem?

Bartosz Zmarzlik. Bardzo go lubię, podziwiam jego pracę i to jak bardzo oddana jest mu rodzina. Miałem okazję śledzić go z bliska i to jest przyszły mistrz świata. Jeśli ominą go kontuzje, może zdobyć ten tytuł kilka razy, ale zobaczymy teraz jak mu pójdzie w Grand Prix. Zmarzlik wygrał już turniej, startując jako dzika karta, ale historia pokazała, że wielu zawodników potrafiło to uczynić. Startujesz wtedy pod mniejszą presją i na pewno teraz będzie inaczej.

 

A Twoim ulubionym polskim klubem jest…

Unia Leszno. Lubię ten klub, śledziłem ich od początku. Z drugiej strony nie jestem typowym fanem, lubię patrzeć na wszystkich. Chcę być w Polsce i pomagać klubem. Chciałbym zostać konsultantem, który pokazałby jak rozwiązywać małe problemy. Wiem, że Polacy i Norwedzy myślą trochę w inny sposób i inaczej radzą sobie z różnymi problemami, ale skonsultowałem moje metody z kolegami i wielu z nich skierowało mnie w kierunku klubów. Zobaczymy co pokaże przyszłość. Jestem dostępny w każdej godzinie, aby pomóc klubom z każdym problemem, które mają.

 

 

bauer skora

Henrik Bauer Hansen i Adam Skórnicki

 

 

Czy kontaktowałeś się już z kimś w tej sprawie?

Nie rozmawiałem jeszcze z żadnym z klubów. Testowałem mój system i punkt widzenia z innymi Polakami związanymi z żużlem. Zdaję sobie sprawę, że nie można tak po prostu przyjść z innego kraju i pracować jako konsultant bez pełnej wiedzy o tym co mówisz. Trzeba najpierw nauczyć się różnić pomiędzy krajami. Rzeczy, które chcę wprowadzić w klubach mogą uczynić je 10 razy mocniejszymi. To także pomoże sponsorom, którzy zauważą, że klub podąża w dobrym kierunku. Poza tym, uważam, że wszystkie klubu muszą razem współpracować. Nie ważne jest to, że na co dzień rywalizują ze sobą, bo jeśli nie będą razem współpracować to żużel upadnie. Chciałbym udzielać konsultacji wcześniej, jeszcze przed pojawieniem się problemu. Paweł Ruszkiewicz zatrudnił mnie w 2008 roku do pomocy przy organizacji żużlowego turnieju na lodzie w Sanoku. Współpracowałem wtedy z nim i burmistrzem miasta. Dzień wcześniej zwróciłem uwagę na to co powinno się jeszcze zmienić. Na następny dzień wszystko zostało poprawione i ludzie byli zadowoleni. To jest za darmo. Robisz małe rzeczy, które dużo poprawiają. Nie trzeba dużych pieniędzy, aby to zmienić. Jeśli organizujesz duża imprezę, to możesz pominąć wiele małych szczegółów. Najważniejszą grupą w żużlu nie są kluby, żużlowcy czy federacje. Najważniejsi są kibice. To oni za to wszystko płacą. Kiedy ja idę do restauracji i spotykam fana, który chce pogadać czy też zrobić ze mną zdjęcie to zawsze mam dla niego czas. Jeśli tego nie zrobię to on może przestać oglądać polskie transmisje, bo skojarzy mnie z polskim Eurosportem. Kto wie, może kiedyś zostanie on dyrektorem czy nawet prezydentem miasta, nigdy tego nie wiesz.

 

Zauważyłem, że bardzo poważnie podchodzisz do przyszłego sezonu i rozpocząłeś już poszukiwania asystenta…

To prawda, ze szukałem asystenta. Wielu ludzi zaaplikowało, część z nich zaproszę na rozmowę rekrutacyjną. Wszystko przesłałem mojemu prawnikowi w Norwegii, bo lubię robić rzeczy w profesjonalny sposób. Jednakże od tego czasu moja firma pozyskała kontrakt z zawodnikiem Grad Prix na nadchodzący sezon. Obecnie szukam dyrektora marketingowego, którego chciałbym zatrudnić w mojej firmie. Myślę, że rok 2016 może być dla mnie przełomowy i mam nadzieję, że pomogę klubom stać się lepszym.

 

Przebywałeś już w Polsce przez sporo czasu. Co najbardziej spodobało Ci się w naszym kraju?

Toruń, kocham to miasto. Byłem w wielu miejscach w Polsce, podróżowałem, żyłem w aucie lub w hotelu, tak jak żużlowcy, ale Toruń to najpiękniejsze miasto jakie widziałem. Dziewczyny w Polsce są bardzo ładne i od tego też nie możesz uciec. Ale koniec końców to żużel mnie tutaj trzyma najmocniej. Mógłbym pojechać w każdej chwili do Norwegii i dostać tam nudną pracę, poza żużlem, ale to nie byłoby to samo… Aaa, no i życie w Polsce nie jest tak drogie (śmiech).

 

źródło: inf. własna

 

Rafał Gurgurewicz

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!