To dla mnie takie małe pocieszenie

2015 balinski d3Zeszła niedziela (8.05) na pewno długo pozostanie w pamięci Damiana Balińskiego. Wychowanek leszczyńskiego klubu, po raz pierwszy w swej długoletniej karierze, zdobywał punkty na Smoczyku nie dla leszczyńskiej Unii, a dla drużyny gości. Zawodnik po meczu nie ukrywał, że było to dla niego spore przeżycie.

 

Remis wywalczony na torze aktualnych mistrzów Polski można chyba uważać za sukces.

Na pewno możemy być zadowoleni z tego remisu. Zespół z Leszna jest bardzo silny, z resztą jak większość zespołów w ekstralidze, tak więc remis jest dla nas jak najbardziej zadowalający. Myślę, że możemy się z niego cieszyć, bo w ogólnym rozrachunku będzie to dla nas na pewno cenny punkt.

 

Tak naprawdę niewiele zabrakło, a z Leszna ze zwycięstwem wyjeżdżałby ROW Rybnik.

Prowadziliśmy już w tym spotkaniu, ale jak historia pokazała we wcześniejszych spotkaniach na innych torach, że zespoły przyjezdne prowadziły, a później role się odwracały i to ostatecznie gospodarze zwyciężali. Nam udało się remis dowieźć do końca i naprawdę uważam, że jest to bardzo dobry wynik.

 

Na Twoim koncie 4 pkt. Jest biegowe zwycięstwo, jednak zanotowałeś też upadek. Co się dokładnie stało w Twoim pierwszym starcie?

W pierwszym wyścigu zatarł mi się silnik przez co zblokowało mi tylne koło tak mocno, że przeleciałem przez kierownicę. Szczęście w nieszczęściu, że nie wpadłem pod koła Andreasa Jonssona, bo mogłoby to się skończyć o wiele gorzej. Nie lubię zaczynać zawodów w taki sposób, ponieważ był to silnik na który liczyłem. Nie wiadomo jak moje losy by się na nim dalej potoczyły, ale po tym defekcie, zatarciu silnika "wprowadziła się" nerwowość. Później jechałem na drugim motocyklu i przyjechałem czwarty. Wtedy to już w ogóle było niewesoło. Tak więc zacząłem dzisiaj dość pechowo. Chociaż w jednym wyścigu, gdzie przyjechaliśmy na 5:1 pokonując Nicki Pedersena, mi się udało, który był wg mnie ważny w kontekście tego dzisiejszego remisu. To takie małe pocieszenie dla mnie. Nie ukrywam, że liczyłem na lepszy wynik indywidualny.

 

Dzisiaj było bardzo ciepło. Warunki na torze na pewno dość szybko się zmieniały?

Tak, tor się dzisiaj bardzo zmieniał. W pewnym momencie gospodarze przestali lać wodę i zrobiło się bardzo sucho. Bieg w którym wygrałem wszystko pracowało jak się należy, a w kolejnym starcie, po równaniu toru, woda nie "poszła" i te warunki torowe się zmieniły. Nie na tyle jednak, żeby na coś narzekać. Ja po prostu zepsułem wtedy start i to po raz kolejny nie dało mi szans na jakąkolwiek walkę. Podsumowując te warunki na torze, to od pierwszego do ostatniego biegu minimalnie się nawierzchnia zmieniała, jednak ogólnie rzecz biorąc, to przez całe zawody był bardzo podobny.

 

Kibice w Lesznie przyjęli Cię dzisiaj oklaskami na stojąco. Wtedy chyba serce Ci mocniej zabiło?

Na pewno tak. Nie ukrywam, że łezka w oku się zakręciła, bo wiadomo... Po tylu latach i takie przywitanie... Dzięki temu czuję, że jestem bardzo szanowany przez leszczyńskich kibiców i bardzo im dziękuję za dzisiejsze powitanie. Wiadomo, że chciałem zaprezentować się jak najlepiej i to nie tylko w dzisiejszym spotkaniu, ale w każdym chce dawać od siebie jak najwięcej by drużyna osiągała jak najlepszy wynik. Dzisiaj szczególnie chciałem pokazać się z dobrej strony i pokazać kawał dobrego żużla. Niestety wyszło inaczej, ale ogólnie jest OK.

 

Patrząc na wyniki, szczególnie te z zeszłego sezonu, to można przyznać, że zmiana przez Ciebie otoczenia to była dobra decyzja.

Jeżeli mowa o zeszłorocznych wynikach, tych z pierwszej ligi, to jest to dla mnie dość duży przeskok. To jest też na takiej zasadzie, że w pierwszej lidze byłem prowadzącym parę. zaczynałem zawody zawsze z tych wewnętrznych pól, które w pierwszej fazie meczu są korzystniejsze. U mnie problemem jest to, że niestety nie jestem startowcem, a obecnie po przegranym starcie ciężko cokolwiek zrobić, bo wszystko inne np. sprzęt, jest na bardzo wyrównanym poziomie. Dzisiaj w Lesznie działo się naprawdę sporo, bo tych mijanek było bardzo wiele, a zazwyczaj to po starcie ustawia się jeden za drugim i praktycznie jest po wyścigu. Nie jest łatwo, dlatego też ten dzisiejszy wynik indywidualny nie jest dla mnie zadowalający, ale na pewno będę pracował żeby było jeszcze lepiej, żebym był solidniejszym punktem w zespole. To jest dla mnie najważniejsze. Teraz mamy dwa tygodnie przerwy od ligi i na pewno ciężka praca przede mną żeby wrócić do poziomu przyzwoitości.

 

źródło inf. własna

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!