Jest wiele żużlowych statystyk, które można by przytoczyć, opisując karierę Grega Hancocka, ale żadne z nich nie oddają do końca tego, jak było i jest. Można wspomnieć, że wziął udział w 195 z 196 rozegranych dotąd turniejach Speedway GP, że od roku 2001 nigdy nie ukończył rywalizacji w mistrzostwach świata niżej niż na 6. miejscu i że został trzykrotnie mistrzem świata. Tej kariery nie da się jednak tylko podsumować za pomocą liczb.
Greg Hancock ma 46 lat i w tym tygodniu przystąpi do rywalizacji w zawodach o Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff jako lider cyklu Speedway GP 2016. On nie tylko rywalizuje z rywalami o połowę młodszymi od niego, on ich dalej pokonuje. Jest prawdziwym sportowym fenomenem.
„Zawsze jestem lekko zszokowany, gdy słyszę te wszystkie statystyki, ponieważ naprawdę nigdy o nich nie myślę ! Niektórzy goście mają swoje cele, takie jak liczba zdobytych tytułów mistrza świata, ale ze mną jest inaczej. Nie patrzę na to w ten sposób. Chcę po prostu wygrywać każdy kolejny wyścig, do którego podchodzę. Po prostu.”
To właśnie Greg Hancock w skrócie. Lubi wygrywać . Ale jak facet, któremu już bliżej do pięćdziesiątki niż czterdziestki wciąż pozostaje w formie jadąc na motocyklu 500cc dookoła toru z prędkościami ponad 100 km/h?
„Wiesz co, czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Niektórzy goście chodzą na siłownię codziennie rano, niektórzy dużo biegają lub jeżdżą na rowerze, ale dla mnie najważniejsza jest mobilność . Nie musisz być bardzo przypakowany, żeby jeździć na motocyklu żużlowym, musisz być wygimnastykowany, tak żeby motocykl zawsze zabierał ci ę tam, gdzie chcesz. Biegam i jeżdżę na rowerze, ale żeby być zdrowym i wysportowanym. Musisz się dobrze odżywiać i dobrze spać, to bardzo ważne – jedz odpowiednie rzeczy, zbieraj pozytywną energię i dużo śpij. To nie jest jakiś sekret – musisz prowadzić odpowiedni styl życia.”
Greg jest obecnie liderem cyklu cyklu Speedway GP, w którym przeważają żużlowcy młodszej generacji, czyniąc Amerykanina weteranem w tej stawce. Kiedy patrzą się z zainteresowaniem co dzieje się u Greg w boxie, on robi to samo. Nigdy nie jest zbyt stary, by przestać się uczyć .
„Ci młodzi zawodnicy naprawdę dbają o siebie i pracują bardzo ciężko. Szybko się uczą i zwracają baczną uwagę na to, co robią. Podglądają nasze poczynania i niektóre z nich kopiują. Ale ja robię to samo. Ja jestem przedstawicielem starej szkoły, oni nowej, lecz trzeba łączyć jedno z drugim. Nie mogę jechać, tak jak oni, ale pewnych rzeczy mogę się od nich nauczyć. Nie mogę robić wszystkiego co oni, ale mogę robić to, co u mnie wypala. Nie zawsze nasze style się za sobą zgadzają , ale jestem z innej żużlowej ery. Jestem jednym z ostatnich zawodników swojej generacji, nie pozostało nas już zbyt wielu wciąż aktywnych sportowo. Muszę się jednak dopasowywać, nie mogę być tylko postrzegany jak żużlowy dziadek, muszę być także młody mentalnie. Mam swój styl, ale trzeba iść z duchem czasu.”
Spytaj kogokolwiek i właściwie wszyscy powiedzą ci to samo: Greg to najsympatyczniejszy facet w tym sporcie. Jeżeli widzisz Grega, który się nie uśmiecha, to tylko kwestia kilku sekund zanim zacznie. Nie postrzegajcie tego jednak jako słabości, ponieważ mało jest zawodników tak skutecznych i bezwzględnych jak Kalifornijczyk.
GH mówi: „Jestem z natury miły dla innych, tak zostałem wychowany i nie potrafię być nieuprzejmy. Zawsze staram się widzieć we wszystkim pozytywy, co czasami nie wychodzi mi na dobre, bo zdajesz sobie sprawę, że nie każdy jest dobrą osobą, czasami dzieją się złe rzeczy, ale taki już jestem. Jestem uśmiechniętym człowiekiem, lecz gdy zakładam kask, chcę tylko wygrywać. Czasami się wkurzam lub frustruję na torze, lecz biorę to na siebie jako kolejne wyzwanie i motywację. Czasami nie zgadzasz się z czymś, co ktoś robi na torze, lecz wtedy jesteś jeszcze bardziej zdeterminowany do wygrywania. Gdy się złoszczę, zadaję sobie pytanie ‘czemu? Biorę głęboki oddech i chcę rewanżu poprzez zwycięstwo. Miałem dobrych psychologów sportowych w przeszłości, którzy pomogli mi skupić się na właściwych rzeczach. Zawsze szukam nowych narzędzi, a umysł jest twoim najlepszych narzędziem. Jasne, jestem sympatycznym gościem, ale chcę wygrywać jak każdy inny i to mnie nakręca.”
Greg ma różne zainteresowania biznesowe poza ściganiem się. Obserwuje, słucha i uczy się od każdego, kto według niego potrafi nauczyć go czegoś nowego. Czegoś, co przyda mu się gdy już odwiesi na dobre żużlowy kevlar.
„Chciałbym pozostać zaangażowanym w ten sport, znam go dobrze, prawdopodobnie aż zbyt dobrze, ale staram się też uczyć od ludzi z innych dyscyplin sportowych. To, co Monster Energy robi dla żużla, jest bardzo znaczące, sprowadza na zawody różnych znanych sportowców z innych dyscyplin, a ja zawsze staram się od nich czegoś nauczyć. Przez ostatnie pięć czy sześć lat spędziłem dużo czasu z Joe Parsonsem (Monster Energy Director of Special Projects na region EMEA), który nauczył mnie bardzo dużo odnośnie marketingu i różnych sposobów budowania marki. Chciałbym to wiedzę kiedyś wykorzystać. Zawsze starałem się być trochę inny i myśleć poza schematami, na przykład w latach 90. kiedy założyłem team w GP w Billym Hamillem. Podglądam inne dyscypliny sportu i biorę trochę z tego, trochę z tamtego. Co jeszcze możemy zrobić? Co jeszcze mogę zrobić? Na przykład, obecnie sprzedaję przestrzeń reklamową na całym moim kombinezonie na każdą kolejną rundę GP innemu sponsorowi. To pomysł, który wpadł mi do głowy pod prysznicem, gdy starałem się wymyślić coś innego. Speedway ma duży potencjał, ale mógłby być on większy.”
Co więc motywuje człowieka, który wszystko już osiągnął? Zgarnął już każdy indywidualny i drużynowy tytuł jaki by ł do zgarnięcia, poukładał sobie życie, ma 46 lat, jest szczęśliwy i zdrowy.
„Moja miłość do tego sportu oraz chęć wygrywania jest tym, co mnie inspiruje i nakręca każdego dnia. Zadaj ę sobie pytanie, gdy wstaję rano, czy chcę iść się pościgać czy chcę iść do biura? To wyczerpujące i zajmujące dużo więcej czasu niż ludziom się wydaje, ale kocham to. Wkładam to całą duszę i serce i wszystkie moje wysiłki idą w osiąganie celów. To starcza mi, żeby mnie motywować.”
Greg przystępuje do 5. rundy Speedway GP 2016 jako lider cyklu i nie zamierza spuszczać z tonu – chce powalczyć do końca o czwarty tytuł mistrza świata.
„Gdy tylko wygrywasz mistrzostwo po raz pierwszy, to chcesz to powtórzyć. Tak było też ze mną. Potem, gdy wygrałem po raz drugi, chciałem więcej. I tak dalej. Liczby nie mają jednak dla mnie znaczenia, chcę po prostu wygrywać. Ludzi mówią o zawodnikach takich jak Ivan Mauger czy Tony Rickardsson, którzy wygrywali mistrzostwo świata po sześć razy. Ale ja nie mam celu dołączać do nich. Warto brać z nich przykład, ale nigdy nie patrzę na siebie pod tym kątem. Nie chodzi o wygrywanie cztery, pięć czy sześć razy. Chodzi o wygrywanie samo w sobie. Nie wiem, jak daleko z tym zajadę, ale gdy wciąż pozostaję w grze, zawsze daję z siebie wszystko."
Gdy jednak Amerykanin będzie musiał odwiesić swój żużlowy kevlar i przejść do historii jako jeden z najlepszych zawodników w dziejach sportu, jak chciałby zostać zapamiętany?
„Wiesz co, jestem kim jestem. Jestem wesołym gościem, a moje motto to ‘Grin to win’ – wszystko osiągnąłem z uśmiechem. Nie lubię zawodzić, ale jeśli tak się dzieje, to nie chcę, żeby to było z mojej winy. Nie szukam wymówek, chcę robić wszystko jak najlepiej, ale jeśli coś spieprzyłem, to staram się to naprawić. Na szczęście, speedway jest sportem dla mnie. Tworzę wspomnienia i jeszcze z tym nie skończyłem.”
źródło:materiał prasowy

