Krystian Pieszczek: Nic nie musimy, tylko możemy

2014 pieszczek k3W zaległym meczu XI kolejki PGE Ekstraligi, rozgrywanym w czwartek (11 sierpnia) na torze w Lesznie, miejscowa Unia zremisowała z Falubazem Zieloną Górą 45:45. Tym samym goście wyjechali ze Smoczyka z 2 punktami. Cennych 5 oczek do dorobku zielonogórskiego zespołu dorzucił Krystian Pieszczek.

 

 

Zwyciężyliście w ostatnim biegu 4:2, dzięki czemu zdobyliście również punkt bonusowy. Z pewnością cieszy uzyskanie takiego wyniku na torze aktualnego mistrza Polski, który liczył dziś na wygraną za 3 oczka.

- Udało się dziś zremisować, choć na początku mieliśmy drobne problemy. Wiadomo, że odrobinę gubiliśmy się na obcym torze. Brakowało nam prędkości. Potem się odnaleźliśmy.

 

 

Dziś na leszczyńskim torze zdobyłeś 5 punktów. Jesteś zadowolony ze swojej postawy?

- Można powiedzieć, że mój występ był średni. Początek tragiczny, pod koniec było już troszeczkę lepiej. No cóż, trzeba jechać dalej.

 

 

No właśnie, w najbliższy weekend czeka was  trudny pojedynek w Gorzowie. Gospodarze są liderem tabeli, jednak macie szansę ich jeszcze wyprzedzić. Znalezienie się na czele stawki jest waszym celem?

- Ze spokojem nastawiamy się na mecz w Gorzowie. Tak naprawdę nic nie musimy, tylko możemy. Jeżeli uda się wygrać to super. Jeśli nie to nie, nie będziemy płakać. Na pewno jednak jedziemy tam po zwycięstwo.

 

 

Oprócz ligowych zmagań masz też wiele indywidualnych zawodów młodzieżowych; jak chociażby Srebrny Kask czy najważniejsze dla ciebie Indywidualne Mistrzostwa Świata Juniorów. Świetnie wykorzystujesz ten ostatni rok w wieku juniora. Chyba nie masz co narzekać na swoją formę?

- Są wzloty i upadki. Mam nadzieję, że w tym roku wszystko potoczy się po mojej myśli. Chciałbym by było jak najmniej wpadek. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało. Mam jeszcze kilka zawodów, dwie rundy IMŚJ, gdzie wszystko się okaże.

 

 

Dwie rundy, w tym jedna na twoim rodzimym  torze w Gdańsku. To duży plus dla ciebie, że ostatni finał pojedziesz u siebie?

-Można tak powiedzieć. Czasem jednak u siebie, na własnym torze jest najciężej wygrać. Tak jak mówię, zobaczymy co z tego wyjdzie. Do ostatniego finału mam jeszcze dużo czasu. Mnóstwo innych zawodów, więc na razie jeszcze o tym nie myślę.

 

 

Mówiąc o kolejnych zawodach. W najbliższą sobotę zaprezentujesz się właśnie na torze w Gdańsku podczas IMME. Otrzymałeś dziką kartę i znalazłeś się wśród najlepszych zawodników PGE Ekstraligi. To dla ciebie duże wyróżnienie?

- Dziękuję bardzo za to organizatorom. To będą ciężkie zawody. Jedzie w nich pierwsza piętnastka zawodników. Rywale będą mocni, turniej z pewnością ciekawy. Proszę kibiców by przyszli i dopingowali.

 

 

 

 

źródło: inf. własna

 

 

Aleksandra Jankowska

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!