Patryk Rolnicki 4 sierpnia na torze w Częstochowie pozytywnie zdał egzamin na licencję "Ż" i został nowym zawodniekiem Grupy Azoty Unii Tarnów. Jego nazwisko w porcie żużlowym nie jest obce - to wnuk Piotra Rolnickiego, który w latach 90-tych wybudował swój prywatny stadion i wystawił do rozgrywek drugoligowych swoją drużynę pod nazwą Rolnicki Machowa .
Patryk jak zaczęła się Twoja przygoda ze speedwayem?
- Nie będę oryginalny. Tata zaczął zabierać mnie na zawody gdy byłem małym chłopcem. Bardzo spodobał mi się ten sport, aż przyszedł czas kiedy zapytałem taty, czy mógłbym spróbować swoich sił w tym sporcie. Tata oczywiście się zgodził, ze zgodą mamy było gorzej, chwilę to trwało... prawie dwa lata.
Twoje nazwisko nie jest obce w środowisku żużlowym. Większość kibiców, co by nie powiedzieć, że praktycznie każdy po chwili zastanowienia łączy Cię z Piotrem Rolnickim i nieistniejącym już klubem Victoria Machowa – dobrym tropem idą?
- Tak zgadza się, Piotr Rolnicki to mój dziadek, na początku lat 90-tych wybudował swój prywatny stadion i wystawił do rozgrywek drugoligowych swoją drużynę. Trwało to bodajże dwa lata po czym wycofano drużynę z rozgrywek, jak było dalej każdy wie...
W Twojej rodzinie ”czarny sport” nie jest obcy. Jak wspomnieliśmy dziadek był jednym ze sponsorów tarnowskiej Unii, a później miał swój własny klub w Machowej. Natomiast Twój tato swego czasu próbował swoich sił na motocyklu.
- Tak, tato próbował kiedyś jazdy na żużlu, z tego co mi opowiadał to zaczynał swoje pierwsze jazdy na torze w Tarnowie, następne lata już na wspomnianym stadionie u dziadka w Machowej. W 1992 roku po kilku kontuzjach wystartował na egzaminie "Ż" bez powodzenia, po czym dziadek dał mu szlaban na żużel. To tyle co mogę powiedzieć na temat przygody z żużlem mojego taty, o takie rzeczy trzeba pytać jego samego.
Dziadek nadal w jakiś sposób jest związany z tym sportem?
- Raczej nie, dziadek oczywiście ogląda zawody żużlowe ale w telewizji. Czasami zdarza mu się wybrać na turnieje cyklu Speedway Grand Prix.
Z przekonaniem do wyrażenia zgody przez tatę nie było problemów bo miałeś kartę przetargową w postaci jego startów w młodości, a jak to wyglądało ze strony mamy?
- Rzeczywiście, tata nie miał nic przeciwko bym spróbował jazdy na żużlu, mama jednak miała pewne obawy co do mojego bezpieczeństwa, bo jak wiadomo jest to bardzo urazowy sport, ale udało mi się mamę przekonać aby wyraziła zgodę,. Jak już wcześniej wspomniałem, przekonywałem mamę prawie dwa lata, ale z dobrym skutkiem.
Na każdym treningu jest z tobą tato, który pełni rolę mechanika, kierowcy, motywatora, natomiast mama tak często nie ogląda Twojej jazdy.
- Dokładnie, tata bardzo dużo mi pomaga na treningach, a także poza nimi i oczywiście wspiera mnie w tym co robię za co jestem mu wdzięczny. Mama także mnie wspiera, jednak woli robić to w domu, bo jak wiadomo każda mama boi się o swoje dziecko, i nadal nie jest przekonana czy dobrze zrobiła wyrażając zgodę.
4 sierpnia na torze w Częstochowie zdając pozytywnie egzamin na licencję zostałeś już zawodnikiem Unii Tarnów – długo czekałeś na ten dzień?
- Tak, bardzo długo bo prawie rok. W zeszłym sezonie miałem wystartować na licencji, lecz kilka tygodni wcześniej nabawiłem się kontuzji lewego nadgarstka i niestety pozbawiło mnie to szansy na zdanie wcześniej wspomnianego egzaminu. Na pierwszą licencję w tym sezonie nie byłem jeszcze odpowiednio "wjechany", następne trzy egzaminy były odwoływane z powodu braku chętnych, więc w końcu 4 sierpnia doczekałem się upragnionej licencji.
Pierwsze kroki na motocyklu żużlowym stawiałeś właśnie na tarnowskim torze, ale w tym roku także często gościsz na treningach w Krośnie – jak oceniasz te dwa tory.
- To prawda, trenuję na torze w Tarnowie już prawie trzy lata, a od tego sezonu również dość często w Krośnie. Tor w Tarnowie jest dość specyficznym torem, z długimi prostymi i krótkimi, wąskimi łukami. Tor w Krośnie również nie należy do łatwych, jednak nie sprawia mi większych trudności w pokonywaniu kolejnych okrążeń. Oba te tory mają podobną długość lecz mają różne geometrię, nie wspominając już o nawierzchni.
Krośnieński tor przez wielu zawodników uważany jest za jeden z najtrudniejszych owali w Polsce – podzielasz tą opinię?
- Absolutnie nie podzielam tej opinii bo jak wspomniałem wcześniej, rzeczywiście krośnieński tor nie jest łatwy, ale nie mam z nim problemów w czasie jazdy. Liczy się pozytywne nastawienie, gdziekolwiek się jeździ.
Na torze w Tarnowie trenujesz pod okiem Pawła Barana oraz Marka Cieślaka – jak oceniasz współpracę z nimi?
- Pierwsze kroki stawiałem pod okiem trenera Pawła Barana, to On udzielał mi pierwszych wskazówek i robi to po dzień dzisiejszy, na każdym treningu w Tarnowie. Z trenerem Markiem Cieślakiem mam słabszy kontakt, ponieważ zajmuje się On przeważnie pierwszą drużyną, aczkolwiek gdy tylko jest obecny na treningach udziela mi cennych wskazówek.
W Krośnie natomiast sporo wskazówek udziela Ci Ireneusz Kwieciński i jak widać ten tor z każdym okrążeniem staje się Twoim ”przyjacielem”.
- Rzeczywiście, trener Irek Kwieciński dużo mi podpowiada gdy uczestniczę w treningach w Krośnie. Jest dobrym szkoleniowcem, jak wiadomo sam był zawodnikiem klubu z Krosna, więc jeśli chodzi o jazdę na tamtejszym torze, może o nim powiedzieć najwięcej.
Jeden cel już zrealizowałeś, a mianowicie uzyskałeś licencję – co następnie?
- Teraz po zdaniu licencji, chciałbym ścigać się w zawodach jak najwięcej, bo gdzie jak nie w zawodach można nabrać doświadczenia, które jest mi teraz najbardziej potrzebne.
Wielu kibiców z Krosna podczas treningów bardzo pozytywnie wypowiada się na temat Twojej jazdy. Po stadionie krążą różne plotki, więc zapytam wprost – Patryk Rolnicki będzie zawodnikiem KSM Krosno, jest to realne?
- Jeżeli krośnieński klub wyrażałby taką chęć, a nie byłoby przeciwwskazań z mojego macierzystego klubu z Tarnowa to chciałbym spróbować swoich sił w zawodach, czy to młodzieżowych, czy też ligowych.
Wiadomo, że przebić się do składu tarnowskiej Unii jest bardzo ciężko, w związku z tym opcja wypożyczenia do Krosna byłaby dla Ciebie pożyteczna.
- Tak, oczywiście. Na pewno byłoby to dobre rozwiązanie, ponieważ w składzie Unii jest sporo młodzieżowców, a zważywszy na to, że póki co to jestem najmłodszym juniorem w Tarnowie i to zaraz po licencji na pewno trudno byłoby mi się przebić. Lecz nie jest to zależne tylko ode mnie, więc poczekamy - zobaczymy.
Powiedz jak wygląda Twoje zaplecze sprzętowe i kto opiekuje się twoimi silnikami?
- Moje zaplecze sprzętowe jak na razie nie jest zbyt bogate. Posiadam jeden kompletny motocykl i drugi zapasowy silnik. Obydwa silniki przygotowuje mi Stanisław Burza i korzystając z okazji bardzo chciałbym mu za to podziękować.
Ten sport wiąże się ze sporymi nakładami finansowymi, jesteś dopiero na samym początku tej przygody i tych pieniędzy trzeba sporo, posiadasz już jakiś sponsorów, którzy w mniejszy lub większy sposób odciążają rodziców od tych wydatków?
- Uprawiane sportu żużlowego rzeczywiście wiąże się ze sporymi nakładami finansowymi. Na dzień dzisiejszy nie posiadam sponsorów, to zrozumiałe gdyż jestem dopiero po licencji. Sprzęt który posiadam zakupił mi tata, tutaj też chciałbym mu bardzo podziękować za pomoc. Finansowo pomógł mi również dziadek Piotrek, któremu też bardzo dziękuję.
Dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów oraz bezkontuzyjnej jazdy.
- Również dziękuję
źródło: inf.własna

