Dziewiątym przystankiem na trasie o Indywidualne Mistrzostwo Świata jest Krsko. Dla zawodników to sygnał, iż cykl wchodzi w decydującą fazę, bowiem do końca pozostają już tylko cztery rundy. Wszyscy oczekują zatem znakomitego ścigania podczas sobotniego (12 września) Mitas Grand Prix Słowenii.
Po ośmiu rundach klasyfikacja Speedway Grand Prix wciąż nie jest klarowna. O ile pomiędzy pierwszym a drugim miejscem różnica sięga aż 24 punktów, o tyle na dalszych miejscach sytuacja nie jest już taka jasna. Pięciu zawodników ma realne szanse na podium, zaś kwestia pierwszej ósemki prawdopodobnie do samego końca będzie otwarta. Cykl wchodzi już jednak w taką fazę, w której każdy punkt będzie miał ogromne znaczenie, zaś najmniejsze potknięcie może przekreślić plany zawodnika. GP zawita do Słowenii po raz dziesiąty, niezmiennie w Krsko. Turnieje na Stadionie Matije Gubca rozgrywane były co roku od 2002 do 2009 i po czteroletniej przerwie w 2013.
Bezapelacyjnie faworytem sobotnich zawodów jest Tai Woffinden, który przewodzi w klasyfikacji przejściowej. Choć w ostatnim czasie nie udało mu się wygrać żadnego z turniejów, to jednak regularnie wchodzi do fazy finałowej i kończy ją ze znakomitym. Tym sposobem wyrobił sobie wspomnianą 24-punktówą przewagę i wydaję się już, że tylko nieszczęście mogłoby mu odebrać drugi tytuł IMŚ. Z dużymi ambicjami, lecz nie bez problemów, „Tajskiego” próbuje gonić Nicki Pedersen. Duńczyk od pewnego czasu zmaga się nie tylko ze zniżką formy, ale także z kontuzjami. Mimo to nie składa broni i ostro przygotowuje się do każdego czekającego go spotkania.
W gronie bezpośrednich faworytów jest też Matej Zagar, zwycięzca i cichy bohater poprzedniego turnieju w Gorzowie. Po fatalnym karambolu w ostatnim biegu rundy zasadniczej, Słoweniec zdołał awansować do półfinałów, a w finale zapewnić sobie na dystansie zwycięstwo. W sobotę będzie za nim stać własna publiczność, która z pewnością zapełni stadion w Krsko. Choć do tej pory nie miał on dużego szczęścia na tym torze (w 2005 roku był trzeci), to patrząc na jego formę można się spodziewać pozytywnej zmiany. Tym bardziej, że do trzeciego Grega Hancocka traci zaledwie punkt. Amerykanin, mimo iż regularnie wchodzi do półfinałów, to jednak nie przypomina „Herbiego” z poprzedniego roku.
Bardzo dobrze w cyklu radzą sobie również Niels Kristian Iversen i Chris Holder. Duńczyk zdołał już w tym roku w Cardiff stanąć na najwyższym stopniu podium i patrząc na jego możliwości stać go na walkę o medale. Do trzeciego miejsca traci jednak 12 punktów, co przy dyspozycji rywali jest dużą różnicą. Nie powiedziane jednak, że „PUK-owi” nie uda się sprawić niespodzianki. Podobnie jest w przypadku Holdera, który po wyraźnym falstarcie stara się odzyskać stracone punkty. Wysoko w klasyfikacji jest też jego kolega z reprezentacji, Jason Doyle. Australijczykowi zarzuca się jednak coraz częściej, że w walce o jak najlepszą pozycję traci głowę i zapomina o bezpieczeństwie. W Gorzowie został wykluczony z biegu za spowodowanie upadku Pedersena i Zagara.
Z Grand Prix oswoili się zaś dwaj najmłodsi uczestnicy cyklu, którzy podczas GP Polski zachwycali publiczność swoją jazdą. Mowa tu oczywiście o Macieju Janowskim oraz Michaelu Jepsenie Jensenie. Chociaż dalej w ich startach widać pewną niestałość, to jednak wola walki w ich przypadku sprawia, że należy się po nich spodziewać wszystkiego. Tak samo zdeterminowany jest Peter Kildemand, który by awansować do pierwszej ósemki musi się dwoić i troić. O ile „Magic” i „MJJ” w tegorocznym GP są od początku i w tabeli na przemian zajmują ósme miejsce, o tyle „Pająk” ma za sobą kilka turniejów mniej.
Z pewnymi przebłyskami w cyklu jeżdżą Andreas Jonsson i Troy Batchelor. W ich przypadku trudno jednak mówić o pozytywnych prognozach, bowiem przy takiej stawce właściwie nie mają większych szans na ósemkę. Chris Harris również jak dotąd furory nie zrobił i pojedyncze lepsze biegi na tą chwilę dały mu zaledwie trzynastą pozycję. „Oczko” mniej od Anglika ma Thomas H. Jonasson. Poza wszelką rywalizacją jest natomiast Krzysztof Kasprzak, który po ośmiu rundach ma na koncie zaledwie 26 punktów. Dla „KK” tegoroczny sezon jest prawdziwym dramatem, z którym wyraźnie nie potrafi sobie poradzić.
Z dziką kartą w Krsko pojedzie Aleksander Conda. Rezerwowymi będą natomiast Denis Stojs oraz Ziga Kovacic. Zawody poprowadzi sędzia Marek Wojaczek. Prognozy na sobotę zapowiadają znakomitą, słoneczną pogodę, więc nic nie powinno przeszkodzić w rozegraniu turnieju. Zawody tradycyjnie rozpoczną się o godz. 19:00.
Lista startowa:
1. Andreas Jonsson (Szwecja)
2. Jason Doyle (Australia)
3. Aleksander Conda (Słowenia)
4. Troy Batchelor (Australia)
5. Tomas H. Jonasson (Szwecja)
6. Maciej Janowski (Polska)
7. Nicki Pedersen (Dania)
8. Chris Harris (Wielka Brytania)
9. Greg Hancock (USA)
10. Tai Woffinden (Wielka Brytania)
11. Michael Jepsen Jensen (Dania)
12. Niels Kristian Iversen (Dania)
13. Matej Zagar (Słowenia)
14. Krzysztof Kasprzak (Polska)
15. Chris Holder (Australia)
16. Peter Kildemand (Dania)
17. Denis Stojs (Słowenia)
18. Ziga Kovacic (Słowenia)
źródło: informacja własna

