
Jedni walczą o jak najlepszą pozycje w play off. Drudzy o uniknięcie baraży. Wydawać by się mogło, że oba zespoły dzieli przepaść. Nic bardziej mylnego. Rok temu przy Olsztyńskiej był remis. Na początku tego sezonu przy Hallera był remis. Teraz też… będzie ciekawie.
Faworytem niedzielnej potyczki jest oczywiście forBET Włókniarz Częstochowa, który nie poddał jeszcze w tym roku swojej twierdzy. Ulegały tu takie tuzy jak FOGO Unia Leszno czy Cash Broker Stal Gorzów. Prezes Michał Świącik przestrzega jednak przed huraoptymizmem. Rok temu „Lwy” niesione na fali zwycięstwa z wówczas niepokonaną Stalą Gorzów tylko zremisowały ze słabiej notowanym rywalem. Tym razem taki scenariusz nie może się powtórzyć. Wie o tym prezes, wie trener i wszyscy zawodnicy. Przyjezdni jednak tanio skóry nie sprzedadzą i po fenomenalnym triumfie nad Falubazem Zielona Góra zapowiadają, że jadą do Częstochowy po wygraną i po to by utrzeć nosa całej żużlowej Polsce. Takie nastawienie obu zespołów gwarantuje, że na torze będzie iskrzyć. Oby tylko nie iskrzyło z nieba…
Niestety prognozy na weekend w całej Polsce nie są optymistyczne. Po szaleńczych upałach synoptycy zapowiadają ochłodzenie, ale co gorsza i deszcz wraz z groźnymi huraganami. Miejmy nadzieje, że prognozy się nie sprawdzą, bo wszyscy już ze zniecierpliwieniem czekamy na ostateczne rozstrzygnięcia w PGE Ekstralidze. Wróćmy do samego meczu.
forBET Włókniarz Częstochowa wywiózł w tym sezonie z Grudziądza remis głównie za sprawą kosmicznego Fredrika Lindgrena i rewelacyjnego Leona Madsena. To gospodarzom niedzielnego meczu pozwala realnie myśleć o tym by zakończyć to spotkanie z dorobkiem trzech punktów. Wszystko tak naprawdę wskazuje na biało-zielonych, byle tylko to nie uśpiło czujności podopiecznych Marka Cieślaka. Gdy porównany dyspozycje zawodników obu drużyn z pierwszego meczu do tego co prezentowali sobą na przekroju całego sezonu to w Częstochowie widać jedną, ale jakże ważną wartość dodaną. Adrian Miedziński, czyli najgłośniejszy transfer ostatniej zimy, zaczął sezon od zdobycia jednego punktu i to na młodzieżowcu grudziądzkiej drużyny. Tymczasem przez cały sezon udało mu się osiągnąć średnią 1,794 punktu na bieg. Jednak nie średnia jest tutaj najważniejsza. Adrian Miedziński odnalazł się pod Jasną Górą po chudych w swoim wykonaniu latach. Mimo początkowego sceptycyzmu kibiców zaskarbił on sobie ich serca swoją walecznością na torze. Zmiana otoczenia pomogła się wychowankowi toruńskiego klubu ustabilizować. Nie ma on już tylu głupich upadków z własnej winy co w minionych latach. Jeździ ostro, ale z głową. Pod czujnym okiem Marka Cieślaka stał się znów solidnym polskim seniorem. Szczególnie przy Olsztyńskiej czuje się wyśmienicie i często to jego akcje mają decydujący wpływ na przebieg poszczególnych wyścigów, czy nawet całych spotkań. Tak było w meczu z Get Well Toruń, w którym to przypieczętował zwycięstwo kapitalnym atakiem z trzeciego na pierwsze miejsce w gonitwie numer 14. Świetnie prezentował się choćby w Zielonej Górze, gdzie wespół z Fredrikiem Lindgrenem poprowadził „Lwy” do zwycięstwa w Grodzie Bachusa. Gdy popatrzymy na resztę zespołu. Wspomniany Madsen i Lindgren są fenomenalni, ale to „Miedziak” zanotował największy progres. Duńczyk z trzecią, Szwed z szóstą średnią w PGE Ekstralidze. Pomimo, że „Fredka” zszedł na ziemie to wciąż jest motorem napędowym forBET Włókniarza. Kibice trochę niepokoją się o Szweda po ostatnim karambolu w Tarnowie. Jak jednak utrzymuje sam zainteresowany na niedzielne spotkanie, a również na sobotnie Grand Prix będzie zwarty i gotowy. Idąc dalej mamy Mateja Zagara. Komandos ze Słowenii jest swego rodzaju rzemieślnikiem, który ciężko pracuje w każdym meczu, jednak nie zawsze może przekroczyć ten magiczny próg 10 punktów. Jego średnia meczowa to około 7 punktów. W Grudziądzu zdobył 8, więc można by rzec, że jest ustabilizowany. Niestety syndrom Zagara, czyli słaby początek sezonu i nadganianie w końcówce powodowały, że raz potrafił zdobyć 11 punktów, raz 2 oczka. Do stabilizacji daleko, lecz jeśli jego syndrom to prawda to w końcówce sezonu, a więc to tuż tuż odpali i może dać częstochowskim kibicom wiele radości. Niestety nie radości, a raczej zmartwień dostarcza natomiast Tobiasz Musielak, który po całkiem dobrym początku roku ostatnimi czasy zawodzi na całej linii, także i przez to więcej szans dostaje Andreas Lyager. To sprawia jednak, że częstochowianie opierają się na czwórce zawodników. Gdy jeden wypadnie może nie być już tak kolorowo. Wtedy mógłby wejść do gry Michał Gruchalski. Młodzieżowiec forBET Włókniarza pokazywał już w tym roku, że jego rozwój idzie w dobrym kierunku. Jednak cały czas brakuje tej przysłowiowej kropki nad i. Może brakuje szczęścia, może jeszcze doświadczenia w niektórych sytuacjach, ale z Jasonem Doylem czy Martinem Vaculikiem jak równy z równym nie ściga się byle kto. Zestawienie gospodarzy uzupełni Bartosz Świącik, który na tle całego sezonu wypadł najkorzystniej w rywalizacji z pozostałymi młodzieżowcami o miejsce w składzie, lecz realnie myśląc kibice liczą na punkty tego zawodnika w rywalizacji jedynie z juniorami z Grudziądza.
Przejdźmy teraz właśnie do gości. Powiedziane zostało, że forBET Włókniarz opiera się na czwórce zawodników. MrGarden GKM Grudziądz opierał się przez większość sezonu jedynie na Artiomie Łagucie. Może dlatego obie drużyny dzieli spora różnica w ligowej tabeli. Rosjanin faktycznie nie zawodził, lecz bez wsparcia kolegów nie wiele mógł zdziałać. Przemysław Pawlicki trochę podobnie do Mateja Zagara. Średnio na mecz około 9 punktów, lecz raz 13, a raz 4. Nie widać stabilizacji, która w żużlu jest bardzo potrzebna. Pojedyncze wyskoki i lepsze występy Antonio Lindbeacka cudów nie sprawiają. Do tego niestety przeciętny w tym roku Krzysztof Buczkowski, Krystian Pieszczek i Kai Huckenbeck. Brakuje niestety tej drużynie przynajmniej drugiej takiej lokomotywy jak Artiom Łaguta. Ostatnio błysnął Lindbeack czy jednak nie za późno? Juniorskie zestawienie jakie desygnował na to spotkanie trener Robert Kempiński to Kamil Wieczorek i Dawid Wawrzyniak. U tych młodych żużlowców widać postęp, choćby ostatni mecz z Falubazem. Pytanie jak poradzą sobie na częstochowskim torze?
Torze, który na pewno będzie sprzyjał walce, o ile nie popsuje tego pogoda, bądź nie zawsze doskonali komisarze torów. Trybuny pewnie jak to ma już miejsce zawsze w tym sezonie wypełnią się po brzegi by dać swoim ulubieńcom, jak to mówi Leon Madsen plus 10% do motywacji, zaangażowania i umiejętności. Twierdzą nazywano kiedyś Grudziądz. Teraz takie miano pod wodzą Marka Cieślaka ma SGP Arena Częstochowa, która podejmie ostatni w tym sezonie zasadniczym atak na swoje baszty. Leon Madsen jak na „Małego rycerza” przystało stanie jednak na czele swojej drużyny i zrobi wszystko by przypieczętować awans do fazy play off. Czy grudziądzanie będą w stanie go zatrzymać? Przekonajmy się wszyscy razem w niedziele przy Olsztyńskiej!
Awizowane składy:
MRGARDEN GKM Grudziądz
1. Antonio Lindbaeck
2. Kai Huckenbeck
3. Przemysław Pawlicki
4. Krzysztof Buczkowski
5. Artem Laguta
6. Kamil Wieczorek
7. Dawid Warzyniak
forBET Włókniarz Częstochowa
9. Leon Madsen
10. Tobiasz Musielak
11. Adrian Miedziński
12. Fredrik Lidngren
13. Matej Zagar
14. Bartosz Świącik
15. Michał Gruchalski
źródło: informacja własna

