
Betard Sparta Wrocław przegrała pod Jasną Górą 49:41, lecz obroniła przewagę z pierwszego spotkania i sięgnęła po brązowe medale Drużynowych Mistrzostw Polski. Emocji jednak nie brakowało, o czym świadczy fakt, że potrzeba było 29 z 30 wyścigów do wyłonienia zwycięzcy dwumeczu.

Żużlowcy forBET Włókniarza Częstochowa nie zwiesili głów przed startem niedzielnego pojedynku i podjęli rękawicę rzuconą tydzień temu we Wrocławiu przez podopiecznych Rafała Dobruckiego. Wspierali ich w tym kibice, którzy przybyli na stadion przy ulicy Olsztyńskiej dopingować swoich ulubieńców. Fani jeszcze przed startem zawodów usłyszeli radosną dla nich nowinę. Prezes Michał Świącik ogłosił, iż doszedł do porozumienia z trzema filarami biało-zielonych. Tym samym Leon Madsen, Fredrik Lindgren oraz Matej Zagar zostają w klubie na 2019 rok. Trybuny zawrzały, a kibice jeszcze mocniej wierzyli w powodzenie wczorajszej batalii o brąz.
Ta zaczęła się niemalże wyśmienicie, bo w pierwszym wyścigu na podwójnym prowadzeniu znaleźli się Leon Madsen i Tobiasz Musielak. Niestety dla gospodarzy parę tę zdołał przedzielić Tai Woffinden. Kibice jednak z optymizmem patrzyli w przyszłość, gdyż od samego początku forBET Włókniarz zaczął nadrabiać straty. Niestety im dalej w las, tym nie było już tak kolorowo. Goście do szóstego wyścigu prowadzili różnicą dwóch oczek, tym samym aż czternastoma w dwumeczu. Zadziwił szczególnie Vaclav Milik, po którym nie spodziewano się zbyt wiele, tymczasem w dwóch swoich pierwszych wyścigach przywiózł dwie trójki.
Gospodarze ruszyli do ataku w wyścigu siódmym, w którym Leon Madsen wraz z Tobiaszem Musielakiem odpierali zaciekłe ataki „maksymalnej pary” Betardu Sparty. Mimo nacisków ze strony Fricke’a i Drabika „Lwy” przywiozły do mety podwójne zwycięstwo i wyszły na prowadzenie w całym spotkaniu. Euforia i nowa nadzieja wybuchła jednak po wyścigu ósmym, bo takiego rozwiązania nie spodziewali się nawet najstarsi górale. Indywidualnego Mistrza Świata zarówno seniorów jak i juniorów, czyli Taia Woffindena i Maksyma Drabika pogodził Michał Gruchalski. Misiek po kapitalnym starcie uciekł do przodu, a za plecami wspierał go sam komandos ze Słowenii czyli Matej Zagar. Częstochowianie odparli ataki gości i podwójnie pokonali mistrzowską parę Betardu Sparty. Sześć punktów przewagi i sześć punktów straty w dwumeczu, to wynik, który naprawdę obudził jaskinie lwa, a kibice na stojąco oglądali wszystkie kolejne wyścigi. Ja zatrzymam się natomiast przy Michale Gruchalskim. W wielu swoich relacjach podkreślałem, że tego chłopaka stać na wiele. Często jednak pech, ciągle zbierane doświadczenie czy niestety błędy sędziów wpływały na to, że „Misiek” nie zdobywał tylu punktów, ile sam by po sobie oczekiwał. W play off jakby się odblokował, przede wszystkim na domowym torze, trzymał gaz i mamy tego efekty. Na rozkładzie takie nazwiska jak wcześniej wspomniany Woffinden, Drabik czy wcześniej Kasprzak i Woźniak. Tych nazwisk „Misiek” ma w swoim notesie już na pewno więcej, a na pewno będzie miał ich więcej w przyszłym sezonie, bo jestem pewien, że stać go na to by być czołowym juniorem PGE Ekstraligi. 7 punktów w trzech startach w meczu o brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski to nie jest przypadek. Co cieszy jeszcze bardziej miejscowych kibiców to chłopak stąd, wychowanek, dla którego drużyna znaczy więcej niż dla wszystkich stranieri razem wziętych.
Wracając do samego spotkania, gdy trybuny wrzały, żużlowcy jeszcze bardziej je podgrzewali. Wyścig dziesiąty i początkowo 5:1 dla gospodarzy. Skończyło się 4:2 za sprawą zwycięstwa Adriana Miedzińskiego i trzeciego Fredrika Lindgrena. Parę „Lwów” przedzielił Max Fricke. Wtedy wówczas przebudził się niemrawy dotychczas Maciej Janowski, a pokerowe zagrania z rękawa sypał Rafał Dobrucki. forBET Włókniarz zbliżył się do wrocławian na cztery oczka, wtedy jednak do akcji wstąpił wspomniany przed momentem „Magic”. 2:4 w wyścigu jedenastym za jego sprawą i Vaclava Milika, który po trasie wyprzedził Tobiasza Musielaka oraz 2:4 w wyścigu dwunastym Taia Woffindena i Maksyma Drabika sprawiło, że przewaga „Spartan” w dwumeczu wzrosła ponownie do ośmiu oczek. Nie ulega wątpliwości, że częstochowianie przegrali ten dwumecz jedynie większą ilością błędów. Wiele popełnili ich we Wrocławiu, dając się wyprzedzać po trasie żużlowcom Betardu Sparty, ale popełniali je też w Częstochowie. Takim podsumowaniem tychże błędów był bieg dwunasty, w którym osamotniony Fredrik Lindgren pierwszy wyszedł spod taśmy, lecz na pierwszym łuku odjechał daleko, daleko od krawężnika, pod samą bandę. To od razu wykorzystał Tai Woffinden, który doskonale wiedział, że tego dnia przy Olsztyńskiej trzeba przede wszystkim pilnować krawężnika. Niestety zapominali o tym sami gospodarze.
Nie zapominał jedynie ten, na którego ostatnimi czasy w ciemno można było stawiać miliony. Leon Madsen po profesorsku rozegrał gonitwę trzynastą. Pilnował krawężnika i nie zostawiał milimetra miejsca pod swoim lewym łokciem. Dołączył do niego startujący z zewnętrznych pól Adrian Miedziński dzięki czemu gospodarze wygrali ten wyścig podwójnie. Widać jednak było, że Duńczyk jest o niebo szybszy od swojego kolegi z pary i wręcz na zaciągniętym ręcznym pokonywał okrążenia by utrzymać w tym biegu parę. Nadzieja znów wstąpiła w serca fanów forBET Włókniarza, a neutralni widzowie mogli emocjonować się fantastycznym pojedynkiem. Wszystko miało się rozstrzygnąć w wyścigach nominowanych, lecz gospodarze do końcowego sukcesu potrzebowali aż ośmiu oczek w dwóch wyścigach.
Na nieszczęście miejscowych i szczęście przyjezdnych Betard Sparta Wrocław rozstrzygnęła wszystko już w wyścigu czternastym. Rafał Dobrucki desygnował do tego biegu podwójną rezerwę taktyczną w postaci Woffindena i Janowskiego. Najlepiej ze startu do mety pomknął Janowski, przed Zagarem i Woffindenem. Czwarty Adrian Miedziński był bliski wyprzedzenia Brytyjczyka, lecz popełnił błąd na wejściu w pierwszy łuk częstochowskiego owalu i stracił to co zyskał we wcześniejszej fazie wyścigu. To była ostatnia szansa biało-zielonych na dalszą walkę. Wówczas podwójnie musieliby oni wygrać ostatnią gonitwę dnia. Matematyka była jednak bezlitosna i tuż po zakończeniu czternastego biegu w euforię wpadli sympatycy Betardu Sparty Wrocław, którzy szczelnie wypełniani sektor gości na SGP Arenie Częstochowa. Wyścig piętnasty niby już bez znaczenia, ale zarówno jedni jak i drudzy chcieli godnie pożegnać się ze swoimi fanami. Najlepiej zrobił to oczywiście Leon Madsen, który bezapelacyjnie wygrał, drugi był Woffinden, który na trasie poradził sobie z Fredrikiem Lindgrenem. Na czwartym miejscu już bez presji dojechał poobijany po sobotnim Grand Prix Maciej Janowski.
49:41 czyli tak blisko, a zarazem tak daleko. Betard Sparta Wrocław pokonuje w dwumeczu o brązowy medal forBET Włókniarz Częstochowa 92:88. Wynik dwumeczu dokładnie oddaje wydarzenia na torze. Było bardzo blisko i wręcz na noże. Wrocławianie się cieszą i na podium oddają hołd śp. Tomaszowi Jędrzejakowi. Częstochowianie choć tuż za podium to z podniesionymi głowami kończą sezon. Za rok obie drużyny raz jeszcze staną do walki o najwyższe cele, a tymczasem czas zapaść w zimowyyy seeen…
forBET Włókniarz Częstochowa – 49:
9. Leon Madsen 14 (3,3,2,3,3)
10. Tobiasz Musielak 4+2 (1,2*,1*,0)
11. Fredrik Lindgren 9 (2,3,1,2,1)
12. Adrian Miedziński 6+1 (0,1,3,2*,0)
13. Matej Zagar 9+2 (1*,2,2*,2,2)
14. Bartosz Świącik 0 (0,d,t)
15. Michał Gruchalski 7 (2,2,3)
16. Andreas Lyager NS
Betard Sparta Wrocław – 41:
1. Tai Woffinden 10 (2,2,0,3,1,2)
2. Damian Dróżdż NS (-,-,-,-,-)
3. Maciej Janowski 11 (1,1,3,3,3,0)
4. Vaclav Milik 7 (3,3,0,1,0,-)
5. Max Fricke 7 (3,1,2,1)
6. Maksym Drabik 5 (3,0,1,0,1)
7. Patryk Wojdyło 1 (1,0,-)
8. Gleb Czugunow 0 (0,0)
Bieg po biegu:
1. Madsen, Woffinden, Musielak, Czugunow 4:2 (4:2)
2. Drabik, Gruchalski, Wojdyło, Świącik 2:4 (6:6)
3. Milik, Lindgren, Janowski, Miedziński 2:4 (8:10)
4. Fricke, Gruchalski, Zagar, Wojdyło 3:3 (11:13)
5. Lindgren, Woffinden, Miedziński, Czugunow 4:2 (15:15)
6. Milik, Zagar, Janowski, Świącik (d4) 2:4 (17:19)
7. Madsen, Musielak, Fricke, Drabik 5:1 (22:20)
8. Gruchalski, Zagar, Drabik, Woffinden 5:1 (27:21)
9. Janowski, Madsen, Musielak, Milik 3:3 (30:24)
10. Miedziński, Fricke, Lindgren, Drabik 4:2 (34:26)
11. Janowski, Zagar, Milik, Musielak 2:4 (36:30)
12. Woffinden, Lindgren, Drabik, Świącik (t) 2:4 (38:34)
13. Madsen, Miedziński, Fricke, Milik 5:1 (43:35)
14. Janowski, Zagar, Woffinden, Miedziński 2:4 (45:39)
15. Madsen, Woffinden, Lindgren, Janowski 4:2 (49:41)
źródło: informacja własna

