Niedzielny (23 sierpnia) wypadek Darcy'ego Warda nie tylko wstrząsnął żużlowym światem, ale także wznowił dyskusję na temat bezpieczeństwa zawodników. Choć standardy z roku na rok ulegają podwyższeniu, to jednak kontuzja Australijczyka jest najlepszym przykładem na to, że w dziedzienie ochrony zdrowia żużlowców wciąż jest dużo do zrobienia. Jednym z rozwiązań, które znacząco zmniejsza ryzyko urazów szyi i kręgosłupa jest HANS, znany bardziej jako stabilizator karku.
HANS (Head and Neck Support) to ochraniacz, który ma zmniejszać ryzyko groźnych obrażeń w obrębie karku. W bezpieczny sposób blokuje głowę, gdy ta podczas upadku zbyt mocno odchyla się w którąś ze stron. Zaprojektowany przez specjalistów w dziedzinie inżynierii i ortopedii nie tylko chroni przed kalectwem, ale także przed złamaniem karku. HANS po raz pierwszy pojawił się na szyjach zawodników Formuły 1., później został zmodyfikowany na potrzeby motocrossu. Od kilku lat korzystają z niego także żużlowcy, m.in. Grigorij Łaguta, Rune Holta czy Paweł Przedpełski.
Schemat obrazujący działanie stabilizatora karku (źródło: ckmwlokniarz.com.pl)
Teraz, obowiązek używania HANS-a mają również zawodnicy i adepci Stowarzyszenia CKM Włókniarz. Zarząd częstochowskiego klubu, po rozmowach z trenerem Józefem Kaflem oraz byłym zawodnikiem klubu, Kamilem Cieślarem, który porusza się na wózku po upadku w 2010 roku, postanowili wprowadzić stabilizatory by zwiekszyć bezpieczeństwo swoich żużlowców. Jedną z osób, która ma już wspomniany ochraniacz jest Rafał Malczewski. Za zakup i finansowanie sprzętu dla pozostych wychowanków odpowiedzialny będzie klub.
źródło: informacja własna, ckmwlokniarz.com.pl

