Dziękujemy! - podsumowanie sezonu Włókniarza Vitroszlifu CrossFit Częstochowa (część 3)

czestochowa noweIntensywny czerwiec dał się we znaki żużlowcom Włókniarza Vitroszlifu CrossFit Częstochowa. Nie był to udany czas dla biało-zielonych, gdyż na cztery kolejki przed końcem rundy zasadniczej Lwy miały na swoim koncie 7 punktów, lecz nikt nie spodziewał się…

 

Nikt nie spodziewał się piorunującej końcówki rozgrywek w wykonaniu podopiecznych Lecha Kędziory. Na początek Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra. Częstochowianie w swoim stylu rozpoczęli spotkanie od mocnego uderzenia, 17:7 po czterech wyścigach. Najbardziej zaskakujący okazał się bieg czwarty, w którym to Oskar Polis przywiózł za plecami samego Piotra Protasiewicza i do pary z Rune Holtą młodzieżowiec wygrał ten bieg na 5:1. Następnie spotkanie zdecydowanie się wyrównało, a na jedno uderzenie zielonogórzan gospodarze również odpowiedzieli raz i stasus quo zostało zachowane. Mecz zakończył się zwycięstwem Włókniarza Vitroszlifu CrossFit Częstochowa 50:40 co zdecydowanie poprawiło sytuację biało-zielonych w ligowej tabeli. Kompletny Madsen. Duńczyk wykręcił tego dnia maksa, czyli 15 punktów. Sam podkreślał na konferencji prasowej, że wiele dała mu przerwa na Drużynowy Puchar Świata. Naładował baterię i efekty tego były piorunujące. Dwucyfrówki również Holty i Zagara i pod Jasną Górą zaczynało zza chmur wychodzić słońce.

DSC 6143

To pojechało za Lwami aż do Torunia, gdzie mocno świeciło w oczy miejscowej drużynie. Ten wyjazd również zapamiętam na długo, bo emocji było co niemiara. Na każdym równaniu toru biało-zieloni prowadzili różnicą dwóch oczek. Cios za cios,  ręce drżały jakbym pierwszy raz był na stadionie. Do tego bardzo liczna grupa fanów Włókniarza i głośny doping, słyszalny na sektorach „Apatora”, wyprowadzał z równowagi miejscowych sympatyków speedwaya. W wyścigach nominowanych kumulacja szczęścia. Bieg 14 i zwycięstwo 2:4 pary Zagar-Ułamek. Ostatnia gonitwa dnia i 1:5 dla Madsena i Holty i niemożliwe stało się możliwe. Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa wygrał na Motoarenie po raz pierwszy w historii i to bardzo zdecydowanie 41:49. Torunianie pogłębiali dół na ósmej pozycji w tabeli, a Lwy pięły się w górę, bo w grodzie Kopernika wygrały za trzy. Świetny Madsen, Zagar i Holta. Cenne oczka pozostałych. Ułamek wygrywa w trzynastym wyścigu ratując przewagę przed biegami nominowanymi. Jonsson ratuje gonitwę dwunastą jedyną w swoim wykonaniu „dwójką” w tym meczu i do tego Oskar Polis, który na Motoarenie za swoimi plecami przywozi samego Chrisa Holdera. Zastąpił w ósmym wyścigu jako rezerwa zwykła bezbarwnego Jonssona i przywiózł wraz z Madsenem podwójne zwycięstwo, chapeau bas. To zwycięstwo kibice jeszcze długo świętowali, dziękując swoim ulubieńcom za walkę.

53

W genialnych nastrojach częstochowianie wracają pod Jasną Górę, a tam czekał na nich pojedynek z ówczesnym liderem tabeli, czyli Betardem Spartą Wrocław. Tego meczu można było się obawiać, mimo dwóch wcześniejszych zwycięstw. W końcu do Częstochowy przyjechała drużyna kompletna, która nie miała dziur pod ani jednym numerem. Spotkanie to zaczęło się inaczej niż inne, bo na prowadzenie po czterech wyścigach wyszli goście. Nie było mocnego początku, a raczej ciosy ze strony Spartan i ciągła walka o życie ze strony gospodarzy. Mecz był wyrównany, przed ostatnimi dwoma wyścigami remis 39:39, to zapowiadało tylko jedno, wielkie emocje. W czternastym 4:2 dla gospodarzy Holta przed Drabikiem, Jonssonem i Woźniakiem. To co stało się w biegu 15… to trzeba było zobaczyć, żeby uwierzyć.

(bieg 15 od 26:50)

Wrocławianie wystrzelili spod taśmy na podwójne prowadzenie. Lecz w nieznany nikomu sposób Matej Zagar pojechał tam, gdzie już teoretycznie nie dało się pojechać. Wiele osób śmiało się, że Słoweniec chyba zamknął oczy i wkręcił do końca manetkę gazu. Matej Zagar po samej bandzie przefrunął obok żużlowców Betardu Sparty i wprawił w ekstazę kibiców miejscowej drużyny. Do tego Madsen na dystansie poradził sobie z Woffindenem. 4:2 i 47:43 nad liderem tabeli i późniejszym vice mistrzem polski. Jak zawsze niesamowici Zagar, Madsen i Holta. Kilka oczek więcej niż zwykle dorzucił Jonsson, co okazało się niezmiernie ważne w kontekście całego spotkania. Dzięki temu zwycięstwu Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa miał na swoim koncie już 14 punktów i nic nie mogło się zdarzyć, co spowodowałoby spadek drużyny do niższej klasy rozgrywkowej. Lwy już wtedy zasiadły na pewnym piątym miejscu, pokazując w najlepszy sposób, że przedsezonowe dywagacje można było sobie w buty wsadzić. Nie jeżdżą nazwiska, a ludzie, ich maszyny i charaktery.

DSC 1017

Przy szczęśliwym zbiegu okoliczności, a więc wygranej w Gorzowie i dodaniu częstochowianom trzech punktów za pojedynek z ROW’em Rybnik (afera dopingowa) Lwy nie tylko utrzymałyby się w PGE Ekstralidze, ale i awansowały do fazy play off. Niestety pojedynek w Gorzowie był jednostronny, lecz szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Cash Broker Stali i to dość zdecydowanie. 57:33 to wynik, który mówi sam za siebie. Częstochowianie nie nawiązali walki na trudnym gorzowskim terenie, a najlepszym indywidualnym rezultatem okazała się zdobycz punktowa Rune Holty – 8 oczek. Nikt jednak nie rozpamiętywał tej porażki. Wprawdzie biało-zieloni kończą sezon w dość mało imponujący sposób, lecz wynik całej kampanii roku 2017 kładzie cień na tym spotkaniu.

Włókniarz Gorzów 22.06 523

Kto by się spodziewał przed sezonem, że Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa tak pewnie utrzyma się w PGE Ekstralidze. Beniaminek miał z hukiem zlecieć do Nice 1. Ligi Żużlowej. Tymczasem podopieczni Lecha Kędziory odprawili z kwitkiem ze stadionu przy Olsztyńskiej choćby takie zespoły jak Gorzów czy Wrocław. Spod Jasnej Góry zwycięsko wyjechał tylko późniejszy mistrz, czyli FOGO Unia Leszno. Na dodatek biało-zieloni dołożyli wyjazdowe zwycięstwo w Toruniu nad odwiecznym rywalem. Przy punktach „za Łagutę” sezon Włókniarz kończy z 17 oczkami na koncie, co pokazuje, że był to beniaminek najlepszy od wielu, wielu lat. Usta niedowiarków zamilkły bezpowrotnie, a to chyba najlepsza nagroda za przedsezonową krytykę. Miał być spadek, a otarli się o play offy. Piorunująca końcówka sezonu sprawiła, że kibice już nie mogą się doczekać przyszłorocznych rozgrywek. Wtedy już nikt nie powie ten słaby Włókniarz, wtedy wszyscy powiedzą „czeka nas pojedynek z silnym rywalem”.

W imieniu biało-zielonych fanów dziękuje za ten sezon. Za te emocje i zdzierane gardła. Za kilometry przejechane za wami i to, że można z podniesionym czołem czekać na kolejny sezon. Miejmy nadzieje, że zima będzie krótka i wszyscy razem znów spotkamy się na stadionie.

Włókniarz Toruń 02.06.17r. 141

źródło: inf. własna

 

 

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!