Adrian Miedziński wbił gwóźdź do trumny Get Well? - relacja z meczu forBET Włókniarz Częstochowa - Get Well Toruń

Madsen

Ponownie pełne trybuny wspierały drużynę forBET Włókniarza Częstochowa w zwycięskim pojedynku z Get Well Toruń. Lwy po bardzo zaciętym widowisku wygrały 49-41. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził kapitan – Leon Madsen, choć to Adrian Miedziński został bohaterem Częstochowy.

czestochowa nowetorun logo Zacznijmy więc może od wydarzeń z wyścigu czternastego. Całe spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie i wynik przez większość czasu oscylował wokół remisu. Przed biegami nominowanymi biało-zieloni uzyskali sześciopunktowe prowadzenie, co dało przyjezdnym możliwość wykorzystania rezerwy taktycznej. Jacek Frątczak przyznał na pomeczowej konferencji, iż wręcz liczył na taki scenariusz. Do boju wystawił najlepszych tego dnia w swojej drużynie – Jasona Doyla i Rune Holte. Losy tego wyścigu jak i całego spotkania mogły potoczyć się zgoła odmiennie gdyby nie wychowanek toruńskiego klubu – Adrian Miedziński. Zaskarbiający sobie coraz liczniejszą rzeszę sympatyków pod Jasną Górą popularny „Miedziak” dwoił się i troił by choć rozdzielić prowadzącą parę gości w gonitwie numer 14. Częstochowski tor jak zwykle pozwalał na wiele, Adrian Miedziński szukał prędkości na zewnętrznej części toru by zapikować pod rywali na wejściu w pierwszy łuk miejscowego owalu. Ostry, agresywny atak, ale wszystko w obrębie walki fair play, wywołał euforię wśród około 17 tysięcy fanów czarnego sportu spod Jasnej Góry. „Miedziak” wydarł trzy punkty za zwycięstwo w tym biegu i dwa oczka za triumf w całym spotkaniu. Dla wychowanka klubu z Torunia był to na pewno wyjątkowy mecz pod każdym względem. Po raz pierwszy w karierze wystąpił przeciwko swojemu macierzystemu klubowi. Wielu zastanawiało się jak poradzi on sobie z presją, gdyż startował w tamtejszej drużynie przez 16 lat. On jednak pokazał pełen profesjonalizm, jest teraz zawodnikiem forBET Włókniarza i to dla tego zespołu zdobywa punkty. Po ataku w czternastym wyścigu dnia Jacek Frątczak mógł żałować, że nie ma dalej tego żużlowca w swojej ekipie, a Adrian Miedziński udowodnił sobie i całemu światu, że stać go na jazdę na najwyższym światowym poziomie.

walka

Wróćmy jednak do początku rywalizacji, która była bardzo wyrównana aż do dziewiątego wyścigu dnia. Miejscowy tor od samego początku pozwalał na harce czy to po wewnętrznej czy to zewnętrznej jego części. Swoją coraz to lepszą dyspozycję potwierdzał Jason Doyle, który wygrał dwa swoje pierwsze biegi z miejscowymi tuzami, czyli Leonem Madsenem i Fredrikiem Lindgrenem. Szybkość od samego początku znaleźli również Chris Holder, Rune Holta, czy junior Daniel Kaczmarek. Gospodarze nie odstawali, choć jak przyznał Michał Finfa mieli oni początkowo małe problemy z doborem przełożeń, gdyż spotkanie to miało charakter meczu zagrożonego warunkami atmosferycznymi i nie mogli zbytnio ingerować w przygotowanie toru „po częstochowsku”. Widać było to po Mateju Zagarze, który rewelacyjne występy przeplatał tymi zupełnie bezbarwnymi. Nawet Leon Madsen dwa razy musiał uznać wyższość rywala, choć prędkości mu nie brakowało, torunianie mieli jej jednak odrobinę więcej. Jak już zostało wspomniane wynik przez większość czasu oscylował wokół remisu. Po czterech wyścigach gospodarze prowadzili 13-11, lecz już w szóstej gonitwie mocne uderzenie zadali przyjezdni. Rune Holta wraz Nielsem Kristianem Iversen pokonali podwójnie Mateja Zagara i Mateusza Świdnickiego. Żużlowcy z lwem na plastronie odpowiedzieli wygraną 4 do 2 czym ponownie doprowadzili do remisu na półmetku zawodów.

czestochowa trybuny2

Do bardzo kontrowersyjnej sytuacji doszło w wyścigu ósmym. Najlepiej ze startu wyszedł Michał Gruchalski. Junior częstochowskiego zespołu zamknął bramę wjazdową do pierwszego łuku dla Jasona Doyla i wraz z Matej Zagarem wyszedł na podwójne prowadzenie. Wyścig został przerwany za tak zwany „lotny start” częstochowskiego młodzieżowca. Za podobny występek popularny „Misiek” został upomniany już po wyścigu numer dwa. Skoro arbiter stwierdził, iż żużlowiec ponownie próbował „ukraść start” to powinien udzielić mu kolejnego upomnienia, które skutkowałoby tym razem wykluczeniem z wyścigu. Tak się jednak nie stało! Sędzia postanowił dopuścić całą czwórkę do powtórki wyścigu, nie upominając przy tym nikogo. Skoro nikt nie otrzymał upomnienia za utrudnianie startu, to dlaczego wyścig został przerwany? Kibice szybko wydali wyrok, dając do zrozumienia sędziemu swój wyraz niezadowolenia. W końcu ich młody wychowanek jechał przed aktualnym mistrzem świata, a jego wysiłek został mu zwyczajnie zabrany. O tym, że nie był to przypadek przekonaliśmy się w powtórce biegu. Ponownie najlepiej ze startu wyszli częstochowianie i wieźli na podwójne prowadzenie australijskiego mistrza. Matej Zagar dwoił się i troił by utrzymać parę ze swoim juniorem, lecz po dwóch okrążeniach Jason Doyle znalazł sposób na Michała Gruchalskiego. Bądź co bądź „Misiek” po raz kolejny pokazał pazur i smykałkę do żużla. Może tym razem się nie udało, ale był bardzo blisko by utrzeć nosa aktualnemu mistrzowi świata. Jeżeli tak dalej będzie rozwijał się młody częstochowianin to tamtejszy klub i kibice będą mieli z niego nie lada pociechę w już niedalekiej przyszłości.

Gruchalski

Przełom w tym spotkaniu nastąpił w wyścigu dziesiątym, kiedy to gospodarze po raz pierwszy wygrali wyścig na 5 do 1. Para Lindgren – Miedziński przywiozła za swoimi plecami bardzo szybkiego tego dnia Chrisa Holdera i młodzieżowca Igora Kopcia-Sobczyńskiego. Pierwszy raz tego dnia jedna z drużyn objęła prowadzenie więcej niż dwoma oczkami. W wyścigu dwunastym goście odrobili część strat, lecz kolejny cios Lwy zadały w gonitwie trzynastej. Podwójny triumf pary Madsen-Miedziński nad Holderem i Iversenem dał gospodarzom sześciopunktowe prowadzenie. O tym, że taki scenariusz bardzo odpowiadał przyjezdnym zostało już powiedziane. Jacek Frątczak dzięki takiemu obrotowi spraw mógł dwukrotnie desygnować do biegów nominowanych swoje najcięższe armaty. O wydarzeniach z wyścigu czternastego wiemy już wszystko. Pozostaje pytanie, na które odpowiedź poznamy po zakończeniu rundy zasadniczej obecnego sezonu. Czy Adrian Miedziński tym atakiem wbił gwóźdź do trumny toruńskiego klubu?

Przekonamy się o tym w sierpniu, może trochę wcześniej. Spójrzmy jeszcze na wyścig piętnasty, w którym mieliśmy równie fenomenalne ściganie. Żużlowcy poszli na noże i walczyli o każdy punkt, na każdym centymetrze, każdego okrążenia. Leon Madsen musiał bacznie obserwować wyczyn Adriana Miedzińskiego z wyścigu czternastego, gdyż niemal bliźniaczą akcję wykonał w gonitwie piętnastej. Wprawdzie tutaj walczył głównie z Jasonem Doylem, a za ich plecami toczył się bój Fredrika Lindgrena i Rune Holty, lecz wizualnie atak ten był równie spektakularny co ten w wykonaniu „Miedziaka”. Kosmiczny Szwed miał jeszcze chrapkę na zdobycie w tym biegu dwóch oczek, lecz tym razem musiał uznać wyższość Australijczyka.

Madsen2

Fenomenalne widowisko, walka do ostatnich centymetrów przy pełnym stadionie tak w skrócie można podsumować to spotkanie. Za nami siedem kolejek PGE Ekstraligi, po których możemy już nieco więcej powiedzieć o siłach jakie rządzą w tym roku w lidze. Przed nami rewanże i potyczki o punkty bonusowe. Już za dwa tygodnie na MotoArenie Get Well podejmie forBET Włókniarza. Po tym co zobaczyliśmy w dniu wczorajszym pod Jasną Górą jasnym jest, iż w grodzie Kopernika będzie iskrzyć, będzie bardzo gorąco.

 

forBET Włókniarz Częstochowa - 49
9. Leon Madsen - 13 (2,3,2,3,3)
10. Tobiasz Musielak - 3+2 (1*,1,0,1*)
11. Fredrik Lindgren - 10+1 (3,1*,3,2,1)
12. Adrian Miedziński - 10+2 (1,2,2*,2*,3)
13. Matej Zagar - 9 (3,1,3,2,0)
14. Mateusz Świdnicki - 0 (0,0,0)
15. Michał Gruchalski - 4 (2,1,1)
16. Andreas Lyager - ns

Get Well Toruń - 41
1. Jason Doyle - 15 (3,3,2,3,2,2)
2. Paweł Przedpełski - 0 (0,0,-,0,-)
3. Rune Holta - 12+1 (2,3,3,3,1*,0)
4. Niels Kristian Iversen - 3+1 (0,2*,1,0,-)
5. Chris Holder - 6 (2,2,1,1)
6. Daniel Kaczmarek - 4 (3,0,1)
7. Igor Kopeć-Sobczyński - 1 (1,0,0)
8. Jack Holder - 0 (0)

Bieg po biegu:
1. Doyle, Madsen, Musielak, Przedpełski - 3:3  (3:3)
2. Kaczmarek, Gruchalski, Kopeć-Sobczyński, Świdnicki - 2:4  (5:7)
3. Lindgren, Holta, Miedziński, Iversen - 4:2  (9:9)
4. Zagar, Holder, Gruchalski, Kopeć-Sobczyński - 4:2  (13:11)
5. Doyle, Miedziński, Lindgren, Przedpełski - 3:3  (16:14)
6. Holta, Iversen, Zagar, Świdnicki - 1:5  (17:19)
7. Madsen, Holder, Musielak, Kaczmarek - 4:2  (21:21)
8. Zagar, Doyle, Gruchalski, Holder - 4:2  (25:23)
9. Holta, Madsen, Iversen, Musielak - 2:4  (27:27)
10. Lindgren, Miedziński, Holder, Kopeć-Sobczyński - 5:1  (32:28)
11. Holta, Zagar, Musielak, Przedpełski - 3:3  (35:31)
12.  Doyle, Lindgren, Kaczmarek, Świdnicki - 2:4  (37:35)
13. Madsen, Miedziński, Holder, Iversen - 5:1  (42:36)
14. Miedziński, Doyle, Holta, Zagar - 3:3  (45:39)
15.  Madsen, Doyle, Lindgren, Holta - 4:2  (49:41)

źródło:inf.własna

 

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!