Lwy wróciły do gry - relacja z meczu forBET Włókniarz Częstochowa - Cash Broker Stal Gorzów

DSC 9415

forBET Włókniarz Częstochowa pewnie pokonał Cash Broker Stal Gorzów 49:41. Punkt bonusowy powędrował jednak do drużyny Stanisława Chomskiego. Liderami w swoich zespołach byli Leon Madsen i Bartosz Zmarzlik.

 

 

Zbliżała się godzina 19, trybuny powoli wypełniały się niemal po brzegi. Jak zwykle przy Olsztyńskiej panowała znakomita atmosfera. Jednak tym razem w powietrzu unosiło się coś dziwnego. Takie przeświadczenie, że tego dnia będzie niezwykle ciężko o zwycięstwo. Wygrać jednak trzeba by utrzymać się w walce o play off. Wygrać jednak trzeba by morale wróciły na wyższy poziom po przegranej w Toruniu. Za nami próba toru, prezentacja, kibice naznaczyli pierwszy raz swoją obecność na trybunach. Zaczynamy!

Zaczęło się dobrze. Pewne zwycięstwo zanotował Leon Madsen, który tego dnia był bardzo szybki i niemal bezbłędny. Niestety na dystansie punkty zgubił Tobiasz Musielak, który znajduje się ostatnimi czasy w totalnym dołku i wczoraj wyprzedził tylko juniora drużyny przeciwnej. Wielu emocji przysporzył bieg młodzieżowy, w którym pewne trzy punkty zdobył Michał Gruchalski. Działo się więcej jednak za plecami popularnego „Miśka”. Bartosz Świącik dzielnie walczył z parą gorzowską, mądrze obierał ścieżki i dowiózł do mety jakże cenny punkt, wygrywając z Rafałem Karczmarzem. Dla wychowanka częstochowskiego klubu był to pierwszy punkt zdobyty w PGE Ekstralidze, za co otrzymał porcję braw od miejscowej publiczności. Ta poderwała się do góry jednak w wyścigu trzecim. Atomowo ze startu wyszedł Matej Zagar i pomknął po zwycięstwo. Za nim zameldował się Adrian Miedziński, który skutecznie odpierał ataki Krzysztofa Kasprzaka . Lwy wygrały bieg podwójnie i poczuły krew. Na rozgrzane głowy częstochowskich fanów Bartosz Zmarzlik. Młody wychowanek gorzowskiego klubu bez problemów poradził sobie z Fredrikiem Lindgrenem i wyścig zakończył się remisowo. Sześć punktów przewagi po pierwszej rundzie startów nieco uspokoi fanów i na pewno trenera Marka Cieślaka, który również mocno odczuwał presje wiążącą się z tym spotkaniem.

Biało-zieloni nie zamierzali jednak zwalniać tempa i tak w wyścigu piątym ponownie para Miedziński-Zagar podwójnie pokonała rywali, tym razem Woźniaka i Vaculika. Słowak wrócił w tym spotkaniu do jazdy po około dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją i widać było brak objeżdżenia z rywalami. Martin Vaculik zawsze fruwał wręcz po częstochowskim torze, wczoraj jednak wyglądał nieco jakby nieco zagubiony we mgle. Początkowo zagubiony był również Fredrik Lindgren, który przegrał w wyścigu szóstym z Krzysztofem Kasprzakiem. Jeszcze nie tak dawno kosmiczny Szwed przyjechał przed Walaskiem i Świącikiem. Gospodarze osiągnęli ośmiopunktowe prowadzenie, które jak się później okazało utrzymało się już do końca spotkania. W kolejnych siedmiu gonitwach padał rezultat remisowy, co pokazuje jak bardzo wyrównane było to spotkanie. Przewaga uzyskana na początku spotkania okazała się bezcenna w końcowym rozrachunku.

Bardzo dobre wrażenie pozostawił po sobie tego wieczoru Michał Gruchalski. Niepocieszony młodzieżowiec częstochowskiego klubu jest chyba najbardziej krzywdzonym żużlowcem w PGE Ekstralidze przez arbitrów. „Misiek” do wyścigu jedenastego wyjechał jako rezerwa zwykła za bezbarwnego tego dnia Tobiasza Musielaka. Zadanie miał nie lada ciężkie, gdyż obok niego Vaculik i Kasprzak. Junior nie zrobił sobie z tego zbyt wiele, popisał się znakomitym momentem startowym, wystrzelił spod taśmy i wychodził na podwójne prowadzenie z Fredrikiem Lindgrenem gdy … sędzia przerwał bieg. Po chwili namysłu arbiter postanowił powtórzyć bieg w pełnej obsadzie i nie udzielił Gruchalskiemu ostrzeżenia! Skoro młodzieżowiec na ostrzeżenie nie zasłużył dlaczego sędzia przerwał bieg? Sytuacja analogiczna do meczu z Toruniem, w którym Gruchalski karany jest przez sędziego za refleks. „Misiek” dystansuje na starcie Jasona Doyla... bieg zostaje przerwany, ostrzeżenia brak. W powtórce jedenastego wyścigu meczu z Gorzowem miejscowy junior zostaje zamknięty już przez Martina Vaculika i przyjeżdża na końcu stawki. Starał się jednak na dystansie, walczył i pokazywał naprawdę dobrą prędkość. Gdy tylko sędziowie przestaną mu przeszkadzać forBET Włókniarz będzie miał młodzieżowca, który będzie potrafił wygrać z każdym. Na ten moment pozostaje niesmak, a na usta ciśnie się pytanie. Komu kibicujesz Panie sędzio?

O tym, że na pewno nie biało-zielonym przekonaliśmy się w wyścigu czternastym. Na podwójnym prowadzeniu para gości. Zdecydowany atak Adriana Miedzińskiego, który wchodzi pod Szymona Woźniaka i wyprzedza go na pierwszym łuku częstochowskiego owalu. Dla Indywidualnego Mistrza Polski zabrakło miejsca, wówczas wykazał się nie lada sprytem upadając na tor. Sędzia zawodów po długim namyśle wyklucza jadącego z przodu Miedzińskiego, argumentując swoją decyzję, że „Miedziak” uderzył Woźniaka deflektorem. Na powtórkach jednak wyraźnie widać, że kontakt był delikatny, a Woźniak kładł się już wcześniej. Zawodnik gorzowskiej Stali powinien odpuścić, widząc, że nie ma dla niego miejsca, a jest obecnie za plecami Miedzińskiego. Te wersje potwierdzili nawet telewizyjni komentatorzy. Sędzia jednak dał się nabrać na ten manewr Woźniaka i wykluczył dyktującego warunki „Miedziaka”. Może za nazwisko? Kibice szybko dali znak swojego niezadowolenia, ale i wsparcia dla swojej drużyny. Ta decyzja arbitra wzburzyła fanów, którzy ruszyli z gromkim dopingiem przede wszystkim dla Mateja Zagara, na którego barkach spoczęła odpowiedzialność za wynik drużyny. Nieosiągalny był Zmarzlik, ale na dystansie Komandos ze Słowenii rozprawił się z Woźniakiem i przywiózł do mety dwa punkty na wagę zwycięstwa w meczu. Wszystko można by rzecz było już jasne, lecz gospodarze chcieli postawić kropkę nad i. W wyścigu piętnastym mieliśmy prawdziwą wisienkę na torcie. Leon Madsen wystrzelił spod taśmy i pomknął do mety po trzy punkty. Fredrik Lindgren miał ogromną chętkę na Bartosza Zmarzlika i był bardzo bliski wyprzedzenia Polaka, lecz ostatecznie musiał uznać jego wyższość.

49:41 to pewne zwycięstwo forBET Włókniarza za dwa punkty. Bonus wędruje do Gorzowa, lecz dobre nastroje pozostają pod Jasną Górą. Lwy wróciły na zwycięską ścieżkę, na której postarają się utrzymać już za dwa tygodnie gdy przyjdzie im się zmierzyć z FOGO Unią Leszno. Zadanie nie lada trudne przed podopiecznymi Marka Cieślaka, przetarcie w postaci Cash Broker Stali Gorzów zdane jednak na czwórkę z plusem. Na czwartej pozycji znajdują się też obecnie w tabeli i tracą tylko oczko właśnie do gorzowian i wrocławian.

 

 

forBET Włókniarz Częstochowa – 49:
9. Leon Madsen 14 (3,2,3,3,3)
10. Tobiasz Musielak 1+1 (0,1*,0,-)
11. Adrian Miedziński 8+2 (2*,3,1*,2,w)
12. Matej Zagar 9+1 (3,2*,2,0,2)
13. Fredrik Lindgren 11 (2,2,3,3,1)
14. Bartosz Świącik 2+1 (1,0,1*)
15. Michał Gruchalski 4+1 (3,1*,0,0)
16. Andreas Lyager NS

Cash Broker Stal Gorzów – 41:
1. Szymon Woźniak 7+1 (1*,0,2,3,1)
2. Martin Vaculik 5+2 (2,1,1*,1*)
3. Krzysztof Kasprzak 10 (1,3,2,2,2,0)
4. Grzegorz Walasek 2+1 (0,1,1*,-,-)
5. Bartosz Zmarzlik 15+1 (3,3,3,1*,3,2)
6. Rafał Karczmarz 0 (0,-,-)
7. Hubert Czerniawski 2 (2,0,0,0)
8. Alan Szczotka 0 (0)

Bieg po biegu:
1. Madsen, Vaculik, Woźniak, Musielak 3:3 (3:3)
2. Gruchalski, Czerniawski, Świącik, Karczmarz 4:2 (7:5)
3. Zagar, Miedziński, Kasprzak, Walasek 5:1 (12:6)
4. Zmarzlik, Lindgren, Gruchalski, Czerniawski 3:3 (15:9)
5. Miedziński, Zagar, Vaculik, Woźniak 5:1 (20:10)
6. Kasprzak, Lindgren, Walasek, Świącik 2:4 (22:14)
7. Zmarzlik, Madsen, Musielak, Czerniawski 3:3 (25:17)
8. Lindgren, Woźniak, Vaculik, Gruchalski 3:3 (28:20)
9. Madsen, Kasprzak, Walasek, Musielak 3:3 (31:23)
10. Zmarzlik, Zagar, Miedziński, Czerniawski 3:3 (34:26)
11. Lindgren, Kasprzak, Vaculik, Gruchalski 3:3 (37:29)
12. Woźniak, Miedziński, Świącik, Szczotka 3:3 (40:32)
13. Madsen, Kasprzak, Zmarzlik, Zagar 3:3 (43:35)
14. Zmarzlik, Zagar, Woźniak, Miedziński (w/su) 2:4 (45:39)
15. Madsen, Zmarzlik, Lindgren, Kasprzak 4:2 (49:41)

 

źródło: informacja własna

 

 

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!