

Takiego pogromu nie spodziewał się nikt. To miał być wyrównany i trzymający w napięciu do samego końca pojedynek, a tymczasem Stal Gorzów rozjechała bezsilny Falubaz 62:28 i awansowała do wielkiego finału Enea Ekstraligi.
Na inaugurację 86. Derbów Ziemi Lubuskiej mieliśmy podział punktów. Zwyciężył Andreas Jonsson, który po dobrym starcie nie dał się ograć na dystansie kapitanowi gorzowskiej Stali. W biegu młodzieżowym bez większej niespodzianki. Wygrał Bartosz Zmarzlik, a jego klubowy kolega Adrian Cyfer na dystansie bez problemu poradził sobie z Kamilem Adamczewskim i gorzowscy juniorzy wygrali ten bieg podwójnie. Kolejne dwie gonitwy również kończyły się rezultatem 5:1 i po czterech wyścigach Stal prowadziła już dwunastoma punktami.
Stalowcy sukcesywnie z biegu na bieg powiększali swoją przewagę. Gorzowianie dubletem wygrali aż osiem wyścigów. Goście zdołali wygrać tylko jeden bieg w stosunku 4:2. W wyścigu ósmym pierwszy linię mety minął Aleksandr Łoktajew, a Andreas Jonsson dowiózł do mety jedno „oczko”.
Stal Gorzów wczoraj nie miała słabych punktów. Każdy z zawodników miał swój udział w końcowym sukcesie drużyny. W ekipie z Winnego Grodu tylko Andreas Jonsson nawiązywał skuteczną walkę z podopiecznymi trenera Piotra Palucha. Widać było, że Szwed bardzo dobrze czuł się na gorzowskim owalu czego nie można powiedzieć o pozostałych zawodnikach Falubazu. Przebłyski miał „Sasza” Łoktajew, który w paru biegach starał się walczyć, ale to zdecydowanie za mało jak na tak silną i wyrównaną drużynę Stali Gorzów. W ekipie "Mysz" zawiedli przede wszystkim Piotr Protasiewicz i Jarosław Hampel. Obaj zawodnicy łącznie zdobyli zaledwie trzy punkty.
Wypowiedzi pomeczowe:
Rafał Dobrucki (trener gości): Wynik mówi sam za siebie. Pojechaliśmy totalną katastrofę. Jedynym jasnym punktem zespołu był Andreas, który nawiązywał walkę ze świetnie przygotowanymi gorzowskimi zawodnikami. Muszę powiedzieć, że są naprawdę w optymalnej, bardzo dobrej formie czego nie można powiedzieć o nas. To ciągnie się już od jakiegoś dłuższego czasu. Ciężko nam jest się pozbierać. Taki wynik mamy jaki mamy – na pewno chwały nam to nie przynosi. Jest nam wstyd za to co dzisiaj pokazaliśmy. Wypada tylko kibiców przeprosić za to co dzisiaj zaprezentowaliśmy. Będziemy starać się tak, aby zakończyć ten sezon z twarzą.
Piotr Paluch (trener gospodarzy): Finał jest nasz i z tego się bardzo cieszymy. Chcieliśmy bardzo zmieść Myszy i zrobiliśmy to z niezłą klasą. Przeciwnik wiadomo – drużynowy mistrz Polski z zeszłego roku, ale udało nam się bardzo dobrze. Dziękuję wszystkim zawodnikom, którzy pojechali w tym meczu, bo do nikogo nie mogę mieć zastrzeżeń. Walczyli jak lwy, każdy sobie pomagał. Dziękuję również Iversenowi. Dzięki jego postawie w drugiej części sezonu mogliśmy zastosować zz – tkę, a ta zz – tka w tym meczu przyniosła 12 punktów. Takim ojcem sukcesu był Bartek Zmarzlik, który jechał dzisiaj znakomite zawody.
Andreas Jonsson (Falubaz Zielona Góra): Przede wszystkim gratuluję gospodarzom zwycięstwa. Na tym torze zawsze mieliśmy problemy z dopasowaniem się. Dzisiaj udało mi się znaleźć odpowiednie przełożenia i jestem zadowolony ze swojej postawy.
Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów): Drugi mecz i jednego punktu brakuje do kompletu, ale myślę, że i tak warto się cieszyć i oby tak było zawsze to byłbym zadowolony. Bardzo chciałem zrehabilitować się, bo w Zielonej Górze pojechałem katastrofę. Miałem tam parę problemów. Dzisiaj to wszystko naprawiliśmy i udało się pojechać fajne zawody.
Krzysztof Kasprzak (Stal Gorzów): Bardzo ciężkie zawody, a wynik pokazuje jakby to były łatwe zawody, ale one nie były łatwe. Przegrałem z Jonssonem, który jest obecnie najszybszy na świecie, bo wygrał ostatnie Grand Prix, więc gdzieś tam nie martwię się. W tym biegu byłem już gdzieś tam myślami w Sztokholmie. Już mieliśmy finał, więc gdzieś tam się rozluźniłem w tym ostatnim wyścigu. Cieszę się, że zostaję w Gorzowie na kolejne trzy lata.
Piotr Świderski (Stal Gorzów): Trudno ocenić na gorąco co się stało po tych dwóch dobrych wyścigach. Wiele czynników wpływa na dobry wyścig, czy zły. Począwszy od korekt w sprzęcie poprzez zmianę pola startowego, bo one też do końca nie były równe, wyścig przed równaniem i po równaniu – to wszystko ma znaczenie. Jakby na gorąco nie chcę tego oceniać. Muszę to przeanalizować ze spokojem. Byliśmy nastawieni, żeby pokazać naszą wyższość, ale byliśmy nastawieni na mocny pojedynek. Jesteśmy troszkę podbudowani tym zwycięstwem, ale nie tracimy koncentracji. Jesteśmy pełni optymizmu przed finałem.
Stal Gorzów- 62:
9. Krzysztof Kasprzak 14+2 (2,3,2*,3,2*,2)
10. Linus Sundstroem 10+2 (1*,3,2*,3,1)
11. Matej Zagar 11+3 (2*,0,2*,3,3,1*)
12. Niels K. Iversen ZZ
13. Piotr Świderski 5+1 (2*,3,0,0,-)
14. Adrian Cyfer 5+2 (2*,2*,1)
15. Bartosz Zmarzlik 17 (3,3,3,2,3,3)
Falubaz Zielona Góra – 28:
1. Andreas Jonsson 13 (3,2,1,2,2,3)
2. Aleksandr Łoktajew 6+2 (0,1*,3,1,1*,0)
3. Piotr Protasiewicz 1 (0,d,1,-)
4. Mikkel Bech Jensen 4 (1,1,0,0,2)
5. Jarosław Hampel 2 (0,1,-,1,-)
6. Kamil Adamczewski 2 (1,1,t,0,0)
7. Adam Strzelec 0 (0,-,0)
Bieg po biegu:
1. Jonsson (60,93), Kasprzak, Sundstroem, Łoktajew 3:3
2. Zmarzlik (59,65), Cyfer, Adamczewski, Strzelec 5:1 (8:4)
3. Kasprzak (60,16), Zagar, Jensen, Protasiewicz 5:1 (13:5)
4. Zmarzlik (60,88), Świderski, Adamczewski, Hampel 5:1 (18:6)
5. Zmarzlik (60,50), Jonsson, Łoktajew, Zagar 3:3 (21:9)
6. Świderski (61,11), Cyfer, Jensen, Protasiewicz (d) 5:1 (26:10)
7. Sundstroem (61,25), Kasprzak, Hampel, Adamczewski (t) 5:1 (31:11)
8. Łoktajew (61,15), Zmarzlik, Jonsson, Świderski 2:4 (33:15)
9. Kasprzak (61,12), Sundstroem, Protasiewicz, Jensen 5:1 (38:16)
10. Zmarzlik (61,38), Zagar, Łoktajew, Strzelec 5:1 (43:17)
11. Sundstroem (61,32), Jonsson, Łoktajew, Świderski 3:3 (46:20)
12. Zagar (61,66), Jonsson, Cyfer, Adamczewski 4:2 (50:22)
13. Zagar (61,53), Kasprzak, Hampel, Jensen 5:1 (55:23)
14. Zmarzlik (61,49), Jensen, Sundstroem, Adamczewski 4:2 (59:25)
15. Jonsson (61,18), Kasprzak, Zagar, Łoktajew 3:3 (62:28)
Sędzia: Jerzy Najwer
Widzów: ok. 12 000 osób
NCD: 59,65 sek. Bartosz Zmarzlik w II wyścigu
Źródło: inf. własna

