Złoty plan się ziścił

leszno logoFogo Unia Leszno, przed tegorocznym sezonem, określiła sobie jeden cel - zdobyć złoto Drużynowych Mistrzostw Polski 2015. Plan był precyzyjnie dopracowany, a szczegóły ustalane perfekcyjnie. Jak to jednak w praktyce bywa - nie ma ideałów choć niewiele brakowało, a ową teorie można by obalić.

 

 

Leszczyńska Unia rozgrywki w roku 2014 zakończyła z tytułem Drużynowych Wicemistrzów Polski ulegając MONEYmakesMONEY.pl Stali Gorzów. Dla Fogo Unii Leszno był to pierwszy sezon, w którym za sterami stanął Piotr Rusiecki. Srebrne krążki można uznać za ogromny sukces leszczyńskiego klubu. Jak zapewne wszyscy pamiętają, początek rozgrywek w 2014 nie był dla Byków udany, a wszystko zmieniło się o 180 stopni w połowie sezonu, kiedy to menedżerem został Adam Skórnicki.

 

Jak to się mówi: apetyt rośnie w miarę jedzenia, a więc i zakusy na kolejny tytuł DMP Unia Leszno miała spory. Aby tego dokonać leszczyński klub postanowił skorygować luki w zespole, by w przyszłym roku stanąć na podium o jeden stopień wyżej, czyli na szczycie. Podziękowano za współpracę Kennethowi Bjerre oraz Mikkelowi Michelsenowi. Na zasadzie wypożyczenia do ŻKS ROW Rybnik przeszedł Damian Baliński. W miejsce wyżej wymienionych zawodników zakontraktowano Emila Sajfutdinowa oraz Tomasa Jonassona. Tobiasz Musielak rozpoczął starty jako senior, a jego miejsce w juniorskim szeregu uzupełnił Bartosz Smektała czując na karku oddech Dominika Kubery, który dokładnie od 15 kwietnia mógł już startować w rozgrywkach PGE Ekstraligi. Pozostała część składu pozostała bez zmian.

 

Fogo Unia Leszno przed rozpoczęciem sezonu rozegrała 3 mecze sparingowe mimo, iż zaplanowanych było 6. Pierwsze z nich odbyło się na toruńskiej MotoArenie. Do rewanżu niestety nie doszło z powodu złych warunków atmosferycznych. Byki dwukrotnie zmierzyły się z rybnickimi Rekinami: pierwsze spotkanie odbyło się w Lesznie, następnego dnia był rewanż w Rybniku. Nie odbyły się natomiast test-mecze z Falubazem Zielona Góra.

 

Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek pech spotkał Emila Sajfutdinowa, który podczas treningu na motocrossie nabawił się kontuzji obojczyka. W dwóch pierwszych spotkaniach Fogo Unia Leszno musiała radzić sobie bez Rosjanina. Inauguracyjna kolejka, która tak naprawdę była drugą, została rozegrana 12 kwietnia przeciwko beniaminkowi - GKM Grudziądz. Byki odniosły wysokie zwycięstwo na stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie. Największym pozytywnym zaskoczeniem, po pierwszym meczu, było zrozumienie na torze między Nickim Pedersenem a Tomasem Jonassonem. Pojawiały się komentarze, że w końcu znaleziono idealnego zawodnika do duetu z Duńczykiem. Jak później sezon pokazał, nie zawsze ten układ zdawał egzamin, a raczej jego połowa. Podobnie było dwa tygodnie później kiedy to do Wielkopolski przyjechała imienniczka z Małopolski. Po dwóch sukcesach na domowym torze Fogo Unia Leszno musiała zmierzyć się na wyjeździe z ówczesnymi aktualnymi Mistrzami Polski - Stalą Gorzów. Dzięki doskonałej postawie braci Pawlckich oraz Nickiego Pedersena, Byki pewnie wygrały owe spotkanie, jednak zwycięstwo przyćmiła kontuzja Tobiasza Musielaka - złamany obojczyk. Urazy, upadki i kontuzje nie odpuszczały leszczyńskim Bykom. 16 maja, dzień przed spotkaniem w Rzeszowie, rozgrywano Grand Prix Finlandii w Tampere. Reprezentant Fogo Unii Leszno, Tomas Jonasson, zanotował w jednym z biegów upadek. Szwed nie był w stanie kontynuować zawodów i jak się okazało po przeprowadzonych badaniach, pozrywał ścięgna i wiązadła w kolanie. Następnego dnia do Małopolski Jonasson dojechał, jednak ani razu nie wyjechał na tor. Zastępowali go młodsi koledzy. Ostatecznie leszczyńska Unia wygrała spotkanie 42:48. Po czterech zwycięstwach biało-niebiescy wyrastali na liderów tabeli. Potrafili wygrywać spotkania nie tylko u siebie, ale również na trudnych terenach podczas spotkań wyjazdowych.

 

DSC 0077

Tomas Jonasson pojawił się na meczu w Rzeszowie, jednak na torze nie pojawił się ani razu.

 

Pierwszy "kubeł zimnej wody" spadł na Fogo Unię Leszno 24 maja, kiedy na Stadionie im. Alfreda Smoczyka przybył KS Toruń. W drużynie gości nadal brakowało Tobiasza Musielaka oraz Tomasa Jonassona więc leszczyńskie Byki musiały łatać lukę w zespole m.in Piotrem Pawlickim. Młodszy z braci Pawlickich bardzo często zastępował swoich starszych kolegów. Tym razem jednak to nie wystarczyło do osiągnięcia sukcesu. Dodatkowo kilka nerwowych sytuacji przełożyło się niestety na nastroje oraz skupienie zawodników w parku maszyn. Byki minimalnie (44:46) przegrały na własnym obiekcie z toruńskimi Aniołami. Dało to do myślenia nie tylko zawodnikom, ale również menedżerowi oraz trenerowi. Kolejny mecz zaplanowany był w Zielonej Górze, a Tomas Jonasson i Tobiasz Musielak nie doleczyli jeszcze swych kontuzji. Adam Skórnicki miał twardy orzech do zgryzienia pod względem taktycznym. Postawił na nowości, a raczej rzec można, że zaryzykował i pod nr. 1 powołał Tobiasza Musielaka, a jego partnerem w duecie był Nicki Pedersen. Kapitan leszczyńskiej Unii na torze pojawił się dwukrotnie. Później, ze znakomitym efektem, zastępował go Piotr Pawlicki. Z bardzo dobrej strony, na stadionie przy W69, zaprezentowali się Emil Sajfutdinow i Grzegorza Zengota. Wynik 36:54 był niespodzianką, choć można by też rzecz, że Byki podrażnione porażką na własnym obiekcie wyciągnęły wnioski z popełnianych błędów i "odrobiły lekcje" ze znakomitym efektem.

 

Biało-niebiescy pewnym krokiem brnęli ku wyżynom ligowej tabeli. Porażka z torunianami przez wielu traktowana była jako wypadek przy pracy, a dowodem na to miało być wysokie zwycięstwo w Zielonej Górze. Najboleśniejszy cios, w dosłownym znaczeniu tego słowa, leszczynianie przyjęli we Wrocławiu. Podopieczni Piotra Barona czuli się na własnym obiekcie jak ryby w wodzie. Idealnie obierali ścieżki i nie pozwalali gościom na przeprowadzenie skutecznego ataku. Leszczynianie wygrali zaledwie jeden wyścig. Rozmiar porażki (57:32) zszedł jednak na drugi. W 4. odsłonie spotkania doszło do koszmarnie wyglądającego karambolu. Emil Sajfutdinow po wyjściu z pierwszego łuku nie opanował maszyny i uderzył w Piotra Pawlickiego. W juniora Unii Leszno uderzył jeszcze Maciej Janowski. Rosjanin po opatrzeniu był zdolny do dalszej jazdy. Niestety Pawlicki został przetransportowany do szpitala. Osłabiona Unia Leszno nie była w stanie odczytać wrocławskiego obiektu i nie zdołała odrobić start. Porażka we Wrocławiu była ostatnią, jaką odnieśli leszczynianie w rundzie zasadniczej.

 

DSC00922

Poważnie wyglądający upadek Emila Sajfutdinowa, Piotra Pawlickiego i Macieja Janowskiego zakończył się bez szwanku dla reprezentanta Sparty. Rosjanin po opatrzeniu mógł wrócić do ścigania, a juniora Unii Leszno przetransportowano do szpitala gdzie zdiagnozowano wstrząs mózgu.

 

Mecze rewanżowe w Grudziądzu oraz Tarnowie były tym na co kibice czekają. Niespodziewane zwroty akcji, walka do ostatnich metrów oraz świetne widowisko. Fogo Unia Leszno w obu spotkaniach zwyciężyła niewielką ilością punktów, jednak to wystarczyło by dopisać do puli punktów punkty bonusowe, tym samym umacniając się na pozycji lidera ligowej tabeli. Kolejne dwa spotkania rozegrały się na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie. PGE Stal Rzeszów oraz MONEYmakesMONEY.pl Stal Gorzów nie miały za wiele do "powiedzenia" na leszczyńskim owalu. Szczególnie goście z Małopolski zaprezentowali się z bardzo słabej strony przegrywając 57:32. Gorzowska Stal zdobyła 42 "oczka" dzięki dobrej postawie Mateja Zagara, Tomasza Gapińskiego oraz Bartosza Zmarzlika. To jednak było stanowczo za mało by pokusić się o zwycięstwo na Smoczyku. Do bardzo emocjonującego spotkania doszło 9 sierpnia, kiedy Fogo Unia Leszno gościła na toruńskiej MotoArenie. Pierwsze spotkanie zakończyło się dwupunktowym zwycięstwem Aniołów. Motywacja w szeregach Byków była podwójna, ale i po stronie gospodarzy trudno było odnaleźć stoicki spokój. Bardzo nerwowo zrobiło się po biegu 8. kiedy na tor upadli Nicki Pedersen, Jason Doyle oraz Paweł Przedpełski. Zawodnikom na szczęście nic się nie stało i o własnych siłach opuścili tor, jednak jeszcze goręcej zrobiło się w parku maszyn. Doszło do utarczki słownej i bójki pomiędzy Pedersenem a Jackiem Gajewskim. Duńczyk za owy wybryk został ukarany czerwoną kartką, mimo to osłabionym Bykom udało się zwyciężyć z toruńskimi Aniołami 2 punktami. Bez  Nickiego Pedersena Unia Leszno gościła na swoim torze zespół z Zielonej Góry. W składzie pojawili się Tobiasz Musielak i Tomas Jonasson. W zespole gości brakowało kontuzjowanego Jarosława Hampela, za którego stosowano "zastępstwo zawodnika". Doskonale tego dnia na Smoczyku radzili sobie Darcy Ward oraz Patryk Dudek, jednak we dwójkę nie byli w stanie pociągnąć wyniku drużyny. Wyrównana postawa leszczyńskich Byków pozwoliła dopisać kolejne 3 punkty do ligowej tabeli (48:42), tym samym pozbawiając zielonogórski Falubaz marzeń o fazie play-off. Ostatni mecz rundy zasadniczej odbył się również w Lesznie. Biało-niebiescy gościli na swoim obiekcie wrocławską Spartę. Przed rozegraniem tego meczu oba zespoły były już pewne udziału w półfinałowych spotkaniach w walce o tytuł DMP 2015. Mimo to żaden z zawodników nie zamierzał ustępować. Leszczyńskie Byki po ciężkich bojach zwyciężyły 46:44. W szeregach leszczynian słabszy dzień zanotował Nicki Pedersen, który wrócił po przerwie spowodowanej czerwona kartką. Znakomity wynik zanotował Grzegorz Zengota oraz Emil Sajfutdinow (obaj zainkasowali po 13 "oczek"). W składzie brakowało Piotra Pawlickiego, a jego miejsce uzupełnił Dominik Kubera. Fogo Unia Leszno, z dorobkiem 29 punktów, pewnie zwyciężyła rundę zasadniczą i tylko 4 spotkania dzieliły ją od zdobycia Drużynowego Mistrza Polski 2015, a jak wiadomo w play-off wszystko zaczyna się od początku.

 

tor lesz 36

Wiele kontrowersji wywołała czerwona kartka, którą otrzymał Nicki Pedersen w meczu KS Toruń vs Fogo Unia Leszno.

 

Leszczyńska Unia w meczach półfinałowych trafiła na KS Toruń. Pod względem emocji i sportowych wrażeń można było spodziewać się wszystkiego. Pierwsze spotkanie odbyło się na MotoArenie i zakończyło się dość wysokim zwycięstwem gospodarzy (49:41). Nie obyło się również bez kontrowersji, które wywołała czerwona kartka dla Kacpra Gomólskiego. Ginger spowodował upadek Piotra Pawlickiego. Osłabiony klub z Torunia wspiął się na wyżyny swoich możliwości i mimo gorszej dyspozycji Jasona Doyle’a, Anioły zwyciężyły 49:41. Osiem punktów -  była to minimalna przewaga jaką muszą zdobyć leszczynianie w spotkaniu rewanżowym by znaleźć się w finale. Przed Bykami stało niby łatwe zadanie, jednak to jest sport i niczego nie można być pewnym. Mecz w Lesznie odbył się 13 września. Goście skład uzupełnili Marcinem Turowskim, ten jednak ani razu nie pojawił się na torze. Spośród toruńskich Aniołów najlepiej w Lesznie poradzili sobie Paweł Przedpełski i Grigorij Łaguta, jednak było to stanowczo za mało by stoczyć wyrównana walkę z Fogo Unią Leszno. Nicki Pedersen, Emil Sajfutdinow, Grzegorz Zengota i Piotr Pawlicki w ogromnym stopniu przyczynili się do zwycięstwa (53:37), które dało Bykom przepustkę do finału DMP 2015. Z drugiego półfinału do walki o złoto awansowała Betard Sparta Wrocław, która pokonała Unię Tarnów, tak więc na pierwszy mecz finałowy biało-niebiescy wyjechali do Częstochowy (tymczasowy tor wrocławskiej Sparty). Fogo Unia Leszno, za sprawą znakomitej postawy całego zespołu, zwyciężyła 41:49. Przyznać trzeba, że takiego wyniki mało kto się spodziewał. Sposób w jaki Sparta zwyciężyła na tym obiekcie z Unią Tarnów, kilka tygodni wcześniej, powodował, że to wrocławianie byli stawiani w roli faworyta do zwycięstwa. Tak się jednak nie stało. Gospodarze nie ustrzegli się taśm oraz wykluczeń. Dodatkowo słabsze występy zanotowali Tomasz Jędrzejak oraz Michael Jepsen Jensen. Leszczynianie wrócili do domów z ośmiopunktową zaliczką. Po tym spotkaniu wielu już chciało zawodnikom Unii Leszno wieszać złote medale na szyi, jednak na zawodników czekało jeszcze 15 biegów. Ostatnie spotkanie PGE Ekstraligi było kwintesencją speedwaya. Stadion im. Alfreda Smoczyka był wypełniony po brzegi, a wejściówki na to wielkie żużlowe święto wyprzedały się już na kilka dni przed zawodami. W szeregach wrocławskiej Sparty zabrakło Vaclava Milika, którego zastępował Damian Dróżdż. Ten jednak nie pojawił się na torze ani razu, ponieważ był kontuzjowany. W szeregach gospodarzy pojawił się Dominik Kubera, który już dwukrotnie miał okazję zaprezentować się w ekstraligowych spotkaniach. Pojawienie się "nieopierzonego" wychowanka wzbudziło dość sporo kontrowersji, jednak już po dwóch pierwszych startach juniora zamieniły się one w słowa zachwytu. Kubera w znakomitym stylu wygrał bieg młodzieżowy oraz tryumfował w gonitwie 4. pokonując m.in. Macieja Janowskiego. 6 punktów Domina, jak się okazało w końcowym rozrachunku, w ogromnym stopniu przyczyniły się do złota. Walka o tytuł DMP toczyła się jednak do samego końca. Biegowe zwycięstwa rozkładały się niemalże równomiernie między ekipy gości i gospodarzy. Gościom kilku punktową stratę do gospodarzy szybko udało się zniwelować, by po chwili ponownie stracić kilka "oczek", by ostatecznie zakończyć mecz remisem. Finałowy mecz w Lesznie był na pewno na wagę złota, które ostatecznie zawisło na szyjach Fogo Unii Leszno.

 

GT6S5236

Fogo Unia Leszno, po znakomitej rundzie zasadniczej oraz emocjonującej walce w fazie play-off, sezon 2015 zakończyła z tytułem Drużynowego Mistrza Polski.

 

Statystyki- Fogo Unia Leszno sezon 2015:

Fogo Unia Leszno

14 Z

1 R

3 P

 (861:756)

 

Poszczególne biegi:

52x 5:1

52x 4:2

91x 3:3

 39x 2:4

33x 1:5

3x inny wynik

 

Najczęściej padające wyniki:

46: 44 (3x w sezonie)

 48:42 (3x w sezonie)

 

Średnia wieku (liczona w każdym meczu):

25

 

Średnia ilość punktów zdobytych przez juniorów w meczu:

11,11 pkt/mecz (trzeci wynik w lidze)

Średnia ilość pkt. bonusowych na mecz:

4,83/ mecz (trzeci wynik w lidze)

 

→ najlepszy zawodnik:

w fazie zasadniczej PGE Ekstraligi 2015: Piotr Pawlicki [2,192] (dziewiąty wynik w lidze)

w  fazie play-off PGE Esktraligi 2015: Emil Sajfutdinow [2,579] (drugi wynik w lidze)

 

→ najskuteczniejsze duety:

Emil Sajfutdinow i Przemysław Pawlicki – 31 biegów – 108 punktów – średnia 3,484 (czwart wynik w ekstralidze)

Nicki Pedersen i Tomas Jonasson – 24 biegi – 81 punktów – średnia 3,375 (szósty wynik w ekstralidze)

Grzegorz Zengota i Piotr Pawlicki – 20 biegów – 66 punktów – średnia 3,300 (dziewiąty wynik w ekstralidze)

 

punkty pola startowe Leszno

 

Najlepsi u siebie Leszno

 

Klasyfikacja zawodników Fogo Unii Leszno w sezonie 2015 na podstawie speedwayekstraliga.pl

statystyki

 

Skuteczność leszczyńskich duetów:

Wyniki z LesznaWyniki z wyjazdów

 

Zaczniemy od minusów, bo wpadek i ciemnych stron w tegorocznym sezonie leszczyńskie Byki miały niewiele, ale nikt przecież nie jest idealny.

 

1.   Leszczyńsko-toruńskie potyczki na żółtej linii. Wiele działo się podczas XII kolejki PGE Ekstraligi zarówno na torze jak i poza nim. Po 8. biegu emocje sięgnęły zenitu, kiedy to Nicki Pedersen otrzymał czerwoną kartkę, jak sam uważał, niesłusznie. Duńczyk nie mógł opanować emocji w swoim boksie, a oliwy do ognia dolał manager torunian, Jacek Gajewski, który wszedł na leszczyńskie terytorium (sławna żółta linia). W parkingu nie tylko było słychać ostre słowa, ale w ruch poszedł kask i nogi. Obu panów odciągać musieli miechanicy i ochrona. Sprawa zakończyła się karą pieniężną dla Nickiego Pedersena i zakazem przebywania w parku maszyn podczas kolejnego ekstraligowego meczu dla Jacka Gajewskiego. Ponadto na Motoarenie kibice również nie mogli pohamować emocji, co spowodowało, że oba klubu również dostały za ten mecz po kieszeni.

 

2.   Złamane obojczyki na „ dzień dobry”. Sezon jeszcze się nie rozpoczął, a leszczyńska Unia straciła zawodnika. Świeży nabytek leszczynian, Emil Sajfutdinow w ramach przygotowań do sezonu 2015 wybrał się na trening motocrossowy. Upadł niestety tak nieszczęśliwie, że doznał złamania obojczyka. Ostatecznie Rosjanin doszedł do siebie i powrócił do składu Unii, jednak leszczyńskiej publiczności na Smoku zaprezentował się dopiero 24 maja. Kontuzja obojczyka dopadła również kapitana Byków. W maju, podczas ligowego meczu w Gorzowie Wielkopolskim Tobiasz Musielak, w swoim drugim starcie, uderzył o tor. Musielak wrócił do parku maszyn o własnych siłach, jednak  lekarze stwierdzili złamanie obojczyka. Leszczyniak nie miał łatwego powrotu do skadu po urazie, jednak w fazie play-off powrócił do dobrej dyspozycji.

 

3.   Sqóra stracił włosy. Mówiąc o minusach nie można nie wspomnieć o tym najważniejszym, oczywiście z przymrużeniem oka :) Zgodnie z obietnicą złożoną przed sezonem, Adam Skórnicki, po zawieszeniu na szyi złotego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski 2015, udał się do fryzjera. Z charakterystycznych dla Sqóry, długich włosów pozostało zaledwie pasmo. Oczywiście włosy te nie poszły do kosza, Adam Skórnicki zadbał by z jego czupryny powstała peruka dla osób chorych na białaczkę. Ponadto obcięcie włosów przez managera Unii stało się medialnym wydarzeniem w całym powiecie. U fryzjera Skórnickiemu towarzyszyli nie tylko najbliżsi, ale i zawodnicy oraz zwycięzcy licytacji, z której pieniądze również zostały przekazane na fundację. Pobyt u fryzjera nie poszedł więc na marne, a włosy? Jak to włosy, odrosną.

 

Plusem i to największym jest fakt, że Fogo Unia Leszno po zdobyciu w 2014 roku wicemistrzostwa DMP, postanowiła, że w sezonie 2015 złoto zawiśnie na szyjach Byków...i tak też się stało. Ogromny plus dla zarządu leszczyńskie klubu, za przemyślane i trafione decyzje (przed sezonem jak i w jego trakcie). Ponadto każdy zawodnik, sztab szkoleniowy etc. zasługuje na to by dopisać mu do nazwiska plusa- świadczą o tym najlepiej przedstawione przez nas statystyki.

 

1.   Nowi jeźdźcy w składzie leszczyńskich Byków. Po sezonie 2014, Fogo Unia Leszno zdecydowała się na zakontraktowanie Emila Sajfutdinowa i Thomasa H. Jonassona. Ogłoszono to na grudniowej konferencji prasowej. Szczególnie wielkie nadzieje pokładane były w Sajftudinowie, który, obok Nickiego Pedersena, miał pełnić rolę lidera drużyny. Wspomniana już kontuzja Rosjanina przed startem rozgrywek pokrzyżowała plany Unii. Jednak wyniki uzyskiwane przez Sajfutdinowa w dalszej części rozgrywek oraz w najważniejszej fazie PO (2. średnia biegowa w lidze) pokazały, że postawienie na tego zawodnika było strzałem w dziesiątkę.  Od początku zakontraktowania Thomasa H. Jonassona mówiło się, że będzie on walczył o skład. Otrzymał dar od losu na początku sezonu (jeździł za Sajftudinowa), a także gdy kontuzja dopadła kapitana, Tobiasza Musielaka. Ostatecznie w fazie PO raz tylko zobaczyliśmy tego zawodnika, ale wziął udział w 11 meczach leszczyńskiej drużyny i wykręcił średnią biegową 1,351.

 

2.   Forma Piotra Pawlickiego. Choć Nicki Pedersen i Emil Sajfutdinow mieli być liderami i poprowadzić leszczyńskie Byki do złota DMP, musieli jednak pogodzić się z faktem, że prym w sezonie 2015 w Unii wiódł 21-letni Piotr Pawlicki. Młodszy z braci Pawlickich nie tylko popisywał się fantastyczną i widowiskową jazdą oraz ratował zwycięstwa leszczyńskiej drużynie. Piter wykręcił (szczególnie w fazie zasadniczej rozgrywek) niesamowity wynik. Leszczynianin wziął udział w 17 ligowych meczach, łącznie objeżdżając 78 biegów, w których zdobył 159 oczek+ 12 pkt. bonusowych. Dało to mu średnią biegową w sezonie 2015: 2,192.

 

3.   Zaplecze juniorskie. W sezonie 2015 niewątpliwie najlepszym juniorem był Piotr Pawlicki. Jednak nie można zapomnieć o młodszych kolegach Pitera z drużyny. Najczęściej w młodzieżowych biegach w  lidze Pawlickiemu towarzyszył 17-letni Bartosz Smektała. Smykowi również przydarzyła się kontuzja. Pod koniec czerwca doznał urazu kolana co wykluczyło go na jakiś czas z jazdy( na szczęście odbyło się to w przerwie lipcowej). Smektałę miał jednak kto zastąpić. Unia od lat dysponuje szkółkę żużlową, która kształci młode talenty. Dlatego też w miejsce kontuzjowanego Smyka, jeździł młodszy o rok Dominik Kubera (i to z bardzo dobrym skutkiem-chociażby pamiętny finał w Lesznie). Aktualnie leszczynianie mogą liczyć jeszcze na wychowanków Marcina Nowaka, Daniela Kaczmarka i świeżo po zdanej licencji Marka Lutowicza. Do końca jeszcze nie wiadomo, kto w 2016 roku wskoczy w miejsce, będącego już w wieku seniora, Piotra Pawlickiego. Jedno jest pewne, Adam Skórnicki i Roman Jankowski mają w kim wybierać.

 

4.  Stabilność finansowa. Sytuacja finansowa leszczyńskiego klubu niewątpliwie wyróżnia go na tle innych zespołów. Klub jest bardzo dobrze zarządzany, o czym świadczy przede wszystkim wypłacalność. Fogo Unia Leszno po zakończeniu rozgrywek może pochwalić się brakiem jakiegokolwiek długu wobec zawodników. Ponadto budżet ten przed startem sezonu 2016 zasiliły pieniądze za zdobycie mistrzostwa Polski, wsparcie miasta Leszna oraz zyski ze sprzedaży biletów meczów półfinałowych i finałowych. Jest się czym pochwalić.

 

Opracowały:

Aleksandra Jankowska i Martyna Wolnik

Statystyki – Rafał Gurgurewicz i Martyna Wolnik

 

Źródło. inf. własna + www.speedwayekstraliga.pl

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!