

W niedzielne popołudnie 21 września na stadionie w Mościcach zawodnicy Fogo Unii Leszno oraz GA Unia Tarnów zawalczą, w meczu rewanżowym, o awans do finału Drużynowych Mistrzostw Polski. Po pierwszym spotkaniu leszczynianie mają w swoim ręku dziesięć punktów zapasu, zatem by liczyć się w walce o złoto wystarczy, że zdobędą 41 oczek. Jak przyznaje menadżer Byków Adam Skrónicki, pomimo braku Kenneth'a Bjerre, jest to w zasięgu ich ręki.
Ostatnim razem, gdy leszczynianie zawitali do Tarnowa, wywieźli z Grodu Jaskółek 39 punktów. Tym razem, by cieszyć się z awansu, potrzeba im zaledwie dwóch punktów więcej. Patrząc na osłabione składy obu drużyn, ustanowienie takiego wyniku będzie zadaniem ciężkim, aczkolwiek wykonalnym. - Na pewno nie jesteśmy na straconej pozycji. Przeciwnik w końcu też jest osłabiony. Przed rewanżowym pojedynkiem mamy dziesięć punktów przewagi. Dobrze, że nie mniej. Myślę, że wszystko rozstrzygnie się w tym 15. wyścigu.
Podczas piątkowego treningu na torze pojawił się Przemek Pawlicki. W minioną niedzielę kontuzja Kenneth'a Bjerre zmusiła kapitana Fogo Unii Leszno do wystąpieniu na leszczyńskim owalu. Choć obojczyk wciąż daję o sobie znać, starszego z braci Pawlickich czeka ciężki weekend. W sobotę wystartuję w GP Challenge we włoskim Lonigo, w niedzielę natomiast stawi się w drugim meczu półfinałowym Enea Ekstraligi w Tarnowie. - Przemek trenował w ciągu tygodnia. Jeszcze pobolewa go obojczyk, ale ma jutro zawody. Na dzisiejszym treningu też sporo pojeździł. Myślę, że powinno być okej. Nie jest szałowo, ale będzie dobrze.
Nieobecność Kenneth'a Bjerre sprawiła, że szansę na zdobycie kolejnych punktów w ekstralidze otrzymał szesnastoletni Bartek Smektała. Mecz o taką stawkę to ogromna odpowiedzialność, ciążąca na tak młodym zawodniku. Popularny Skóra jest jednak przekonany, że Smyk jest w stanie ją udźwignąć, pomagając swoim klubowym kolegom w walce o finał. - Bartek jest na pewno zaskoczony tym, że ma już kolejną szansę startu w ekstralidze. Radzi sobie z tym doskonale. Jeździ już na tyle długo i na tyle dobrze, że można go wystawić do ligowych pojedynków.
Bartek, tak jak i w Częstochowie, zadecydował o startach na moich silnikach- dodaje Skóra. Przypomnijmy, że w Częstochowie, na tych właśnie silnikach, ten szesnastolatek wyprzedził na dystansie dwóch zawodników miejscowego Włókniarza, w tym Rune Holtę, dowożąc do mety dwa punkty z bonusem.
źródło: inf. własna

