Mistrzowska końcówka sezonu

leszno logoFogo Unia Leszno w sezonie 2016 zajęła przedostatnie miejsce w tabeli PGE Ekstraligi. Cel na kolejny sezon był oczywisty – zmazać plamę i ponownie wznieść się na szczyt. W drużynie dokonano niewielkich zmian, które zaowocowały zdobyciem tytułu Drużynowych Mistrzów Polski.


Po słabym sezonie 2016 pożegnano się z Tobiaszem Musielakiem, który zasilił szeregi ROWu Rybnik. Dla kibiców leszczyńskiej Unii nie była to miła informacja. Tobiasza ceniono wyjątkową sympatią, bo jak to się mówi – wychowanków należy doceniać. Lukę po Tobiaszu uzupełniono Januszem Kołodziejem i żal fanów nieco zelżał. Tarnowianin spędził w Unii Leszno dwa sezony (2010-2011) i bardzo szybko zaskarbił sobie sympatię fanów. Dość długo wahały się losy Nicki Pedersena, którego przymierzano do kilku innych klubów PGE Ekstraligi. Ostatecznie Duńczyk pozostał w szeregach Byków na kolejny sezon. Tym sposobem Fogo Unia Leszno miała do swojej dyspozycji sześciu seniorów: Emila Sayfutdinova, Petera Kildemanda, Piotra Pawlickiego, Grzegorza Zengotę, Janusza Kołodzieja oraz Nicki Pedersena.


Formację juniorską stanowić mieli Bartosz Smektała, Dominik Kubera i Daniel Kaczmarek. Ostatni z wymienionych nie chciał stać w cieniu swoich kolegów i postanowił odejść do Get Well Toruń, gdzie miał pewne miejsce w każdym spotkaniu. Rezerwowymi juniorami w Unii Leszno byli Wiktor Lis i Szymon Schlauderbach.

IMG 0286Fogo Unia Leszno przed sezonem często określana była mianem dream teamu, jednak runda zasadnicza nie układała się perfekcyjnie.

Po spotkaniach sparingowych, a udało się w bieżącym roku odjechać ich dość sporo, przyszedł czas na start ligi. W składzie Unii brakowało miejsca dla jednego z zawodników. Na początku sezonu miejsca zabrakło dla Grzegorza Zengoty (Zengi zaprezentował się przed publicznością dopiero podczas spotkania Fogo Unia Leszno vs MRGARDEN GKM Grudziądz). Późniejsza kontuzja Nicki Pedersena, można stwierdzić, że rozwiązała problem z ławką rezerwowych na pozycjach seniorskich.


Niestety ligowe rozgrywki nie rozpoczęły się wg planu, ponieważ ponownie pogoda podyktowała warunki i spotkania musiały zostać przełożone. Leszczyńskie Byki pierwsze spotkanie odjechały dopiero 30 kwietnia, goszcząc na swym torze ekipę Falubazu Zielona Góra. Lepszej inauguracji leszczynianie nie mogli sobie wymarzyć. Gospodarze z przytupem wkroczyli w sezon pokonując zielonogórzan 64:26. Po tym wyniku pojawiły się komentarze, że Unia ma nie tylko silny skład na papierze, ale również na torze. Już po pierwszym spotkaniu zaczęto upatrywać w leszczynianach poważnych kandydatów do tytułu DMP 2017.

DSC02584

Tak wysokiego zwycięstwa Fogo Unii Leszno nad Falubazem Zielona Góra nie spodziewał się chyba nikt.


Kolejne spotkanie, również na domowym torze, zakończyło się mniej optymistycznie dla gospodarzy. Do Leszna przyjechała Sparta Wrocław i od początku spotkania narzuciła swoje warunki. Spartanie prowadzili niemalże od początku spotkania i prowadzenia nie oddali do jego końca. Leszczynianie dopiero w trzech ostatnich gonitwach zdołali odrobić nieco strat, dzięki czemu porażka nie była aż tak bolesna (44:46). Chociaż po takim zwycięstwie nad Falubazem spodziewano się zupełnie czegoś innego.


Dwa dni później rozjuszone Byki wywiozły dwa ligowe punkty z toruńskiej MotoAreny (44:46). Można stwierdzić, że początek sezonu w wykonaniu Unii Leszno to była sinusoida – po każdym zwycięstwie następowała porażka. Głośno się zastanawiano, czy Byki są rzeczywiście tak silne jak zaprezentowali to w pierwszym meczu czy może Falubaz był taki słaby?. Po zwycięstwie z Get Well Toruń, była bolesna porażka z gorzowską Stalą (51:39). Po niej wysokie zwycięstwo na domowym torze nad GKM Grudziądz (52:38). Następnie Fogo Unia Leszno odwiedziła odnowiony Stadion Olimpijski we Wrocławiu, na którym biało-niebiescy ponownie przegrali ze Spartanami (51:39).

IMG 8419

Pierwszą część sezonu w wykonaniu Fogo Unii Leszno można określić mianem rooler costera.


Po dość wysokiej porażce leszczynianie odbili się od dna i rozpoczęli serię pięciu zwycięstw z rzędu. Na początku podopieczni Piotra Barona pewnie pokonali na domowym obiekcie gości z Częstochowy (57:33). Zadowolone ze zwycięstwa Byki musiały rozegrać trzy spotkania na wyjeździe: Rybnik (44:46), Zielona Góra (42:48), Częstochowa (38:52). Z każdego miasta Unia Leszno wyjeżdżała ze zwycięstwem. Kolejne punkty zdobyła na własnym obiekcie pewnie pokonując Get Well Toruń. To zwycięstwo niemalże dało pewność Bykom, że zawitają w play off. Do odjechania zostało jednak jeszcze kilka spotkań.


Do Leszna przyjechała Stal Gorzów (41:49) i sprowadziła leszczynian na ziemię. Drużynowi Mistrzowie Polski z ubiegłego sezonu pokazali, że nie bez powodu ten tytuł zdobyli. Kolejny mecz odbył się w Grudziądzu, z którego leszczynianie wyjechali tylko z bonusem (48:40). Na osłodę Fogo Unia zwyciężyła na Stadionie im. Alfreda Smoczyka z ROW Rybnik (51:39)i przypieczętowała swój udział w walce o medale.

IMG 3715

Zwycięstwo z ROW Rybnik przypieczętowało obecność Fogo Unii Leszno w play off.


Fogo Unia Leszno do play off przystępowała z czwartego miejsca. W historii Drużynowych Mistrzostw Polski rozgrywanych w obecnej formie, jeszcze nigdy nie zwyciężył zespół z tego miejsca. W tym roku to się zmieniło. Byki w półfinałach zmierzyć musieli się z liderem tabeli, Falubazem Zielona Góra. Kibice po cichu liczyli na to, że uda powtórzyć się wyniki z rundy zasadniczej. Pierwsze spotkanie odjechano w Lesznie. Miejscowa drużyna zwyciężyła, choć nie tak wysoko jak na początku sezonu (50:40). Z dziesięciopunktową zaliczką, tydzień później, Byki udały się na rewanż. Przy Wrocławskiej 69 rozegrano zaciętą i wyrównaną walkę. I choć nikt nie wygrał meczu (45:45), to zwycięsko ze stadionu wyjechali leszczynianie, którzy w dwumeczu uzyskali rezultat 95:85. Tym samym awansując do finałowych rozgrywek, gdzie czekała na nich… Sparta Wrocław.


Niejednemu kibicowi mecze rundy zasadniczej z wrocławską Spartą spędzały sen z powiek. W dodatku dwa lata wstecz w finale znalazły się te same drużyny. Wówczas, w ostatecznym rozrachunku, lepsi okazali się leszczynianie, jednak na własnym torze musieli się sporo namęczyć, aby tytułu z rąk nie wyrwali im goście z Wrocławia. Pierwszy mecz finałowy bieżącego sezonu rozegrany został na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie. Sparta Wrocław do Leszna przyjechała bez Maksyma Drabika, który nie był jeszcze w pełni sił po kontuzji. Brak solidnego juniora dał się we znaki wrocławianom. Wynik drużyny ciągnęli Tai Woffinden i Vaclav Milik. Dzięki tej dwójce strata przed rewanżem wynosiła tylko/aż 8 punktów (49:41).

IMG 5180

Mając w pamięci spotkanie rundy zasadniczej we Wrocławiu, ośmiopunktowa zaliczka Fogo Unii Leszno wydawać się mogła niewystarczająca do zdobycia tytułu DMP2017.


Odnowiony Stadion Olimpijski we Wrocławiu był dla Fogo Unii nadal zagadką. Przegrana poniesiona w rundzie zasadniczej nie dodawała optymizmu, a do składu wrócił również Maksym Drabik, który potrafi wygrywać z każdym i wszędzie. A szczególnie u siebie. Doskonała postawa wrocławskiego juniora nie wystarczyła do odrobienia strat z Leszna. Szczególnie zabrakło punktów Vaclava Milika, który w Lesznie błyszczał. Natomiast leszczynianie znakomicie startowali spod taśmy i rozgrywali pierwszy łuk, choć w pierwszej części spotkania mieli spore problemy z rozczytaniem toru. Trzy ostatnie gonitwy zakończyły się zwycięstwami gości, dzięki czemu na tablicy wyników widniał remis, który dał tytuł Drużynowych Mistrzów Polski Fogo Unii Leszno (94:86)


Fogo Unia Leszno zdobyła złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski 2017 z czwartego miejsca. W ostatniej, najważniejszej części sezonu, drużyna z Leszna stanowiła jedność, co przełożyło się na wyniki w play off - Byki nie poniosły żadnej porażki.


W przyszłym sezonie w brawach biało-niebieskich nie zobaczymy: Nicki Pedersena i Petera Kildemanda, którzy reprezentować będą Unię Tarnów, oraz Grzegorza Zengoty, który po sześciu latach wrócił do Falubazu Zielona Góra.

IMG 3656


Źródło. inf. własna

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!