Grudzień zdecydowanie nie jest miesiącem, w którym jeździ się na żużlu. Kiedy jednak śniegu wciąż nie widać, słońce świeci, a na termometrze +7 stopni dlaczego nie spróbować objechać kilku kółek na motorze. Amatorzy z Ostrowa zapakowali więc motory do busa i ruszyli do, oddalonych o ok. 100 km, Dalabuszek.
Żużlowcy amatorzy z Ostrowa przywieźli ze sobą trzy motocykle
To był ostatni trening Amatorskiego Klubu Żużlowego Speedway Ostrów w tym roku. Czterech żużlowców amatorów wybrało się w sobotę rano na tor żużlowy Tasmanii Racing do Dalabuszek (w pow. gostyńskim). Oprócz ostrowian potrenować przyjechało też dwóch zawodników z okolicy. Przez cztery godziny kręcili kółka, sprawdzali sprzęt, a nawet ścigali się między sobą. Niestety nie obyło się bez upadków; jeden z nich zakończył się kontuzją dla miejscowego amatora (złamanie kości śródstopia). Ostrowscy amatorzy stracili też jeden motor, który do tej pory (przez półtora roku) spisywał się świetnie.

Tor po nocnych opadach był idealny do jazdy. Na zdjęciu Cezary Kozanecki, prezes AKŻ Speedway Ostrów

Chęć jazdy była ogromna, a metanol szybko uciekał z baku. Tu po skończonej jeździe jeden z zawodników AKŻ Speedway Ostrów, Mateusz Kozanecki.
Na koniec treningu, tradycyjnie zawodnicy z AKŻ-u rozpalili grilla i tym miłym akcentem zakończyli na dobre już sezon 2015.
źródło: inf. własna

