Zima do maja, a później złota jesień. Takie były marzenia działaczy i kibiców Unibaksu Toruń przed sezonem 2014. Jednak słaba postawa zespołu na wyjazdach, a przede wszystkim minusowe punkty na starcie rozgrywek sprawiły, że ostatni sezon pod szyldem „Unibax” torunianie zakończyli na piątej pozycji.
Demony Wielkiego Finału
Podsumowując tegoroczny sezon w wykonaniu Unibaksu nie można zapominać o rozgrywkach z 2013 roku, a konkretnie o rewanżowym spotkaniu wielkiego finału ENEA Ekstraligi. Oddanie walkowerem spotkania w Zielonej Górze poskutkowało m.in. przyznaniem na starcie rozgrywek sezonu 2014 minus ośmiu punktów. O słuszności i wysokości kary można by dyskutować wiele, jednak nie należy zapominać, że początkowo kara ta miała wynosić aż minus dwanaście(!) „oczek”. Wtedy sytuacja „Aniołów” byłaby „pozamiatana” dużo wcześniej. Mimo wszystko minus osiem punktów nie pozwalało na duży margines błędu. Patrząc na zdobycze punktowe drużyn zakwalifikowanych do fazy play – off w sezonach poprzedzających wyliczono, że „Anioły” mogą pozwolić sobie na trzy porażki. Torunianie przystąpili jednak do rozgrywek z celem awansu do finałowej czwórki, a ratunkiem dla Unibaksu miał stać się kolejny w Toruniu „Dream – Team”.
Na ratunek Toruniowi…
Minusowe punkty na starcie rozgrywek oznaczały, że aby zespół mógł liczyć się w walce o play – offy, trzeba będzie jak najszybciej te straty odrobić. Nic więc dziwnego, że w Unibaksie potrzebne były wzmocnienia. Ważne kontrakty z zespołem posiadali Chris Holder, Darcy Ward, Adrian Miedziński i Tomasz Gollob. Do pełnego składu brakowało już tylko jednego seniora, który zająłby miejsce Kamila Brozowskiego oraz solidnego juniora, który startowałby w miejsce braci Pulczyńskich. Nic więc dziwnego, że w kontekście wzmocnień pojawiały się wielkie nazwiska, tym bardziej, że pod wodzami Romana Karkosika budżet Unibaksu był niemalże nieograniczony. Torunianie rozmawiali m.in. z Nickim Pedersenem, Tai’em Woffindenem, Emilem Sajfutdinovem oraz Patrykiem Dudkiem z Falubazu Zielona Góra. Najbardziej zaawansowane rozmowy odbyły się z trzema ostatnimi. O Ile „Tajski” zdecydował się zostać we Wrocławiu, o tyle Patryk Dudek zobowiązał się przyjść do Unibaksu, jeżeli nie przedłuży kontraktu z Falubazem. Ostatecznie do toruńskiej drużyny trafił wypożyczony z Włókniarza Częstochowa Emil Sajfutdinov, który zdaniem wielu najbardziej pasował do składu „Aniołów”. Giełda nazwisk pojawiała się również przy pozycji juniorskiej. Do pary dla Pawła Przedpełskiego, który przedłużył kontrakt z Unibaksem o dwa lata, przymierzani byli Szymon Woźniak oraz Krystian Pieszczek. Wybór padł jednak na wychowanka Startu Gniezno Oskara Fajfera, który podobnie jak Przedpełski, związał się z klubem dwuletnią umową. Sajfutdinov i Fajfer to jednak nie jedyni zawodnicy, którzy przed sezonem zasilili skład „Aniołów”. Umowy podpisano także z Rosjaninem Wiktorem Kułakowem oraz Australijczykiem Maxem Fricke.
Koniec ery Unibaksu
Bez wątpienia najważniejszą informacją okresu przygotowawczego nie okazały się transfery, a decyzja dotychczasowego właściciela klubu Romana Karkosika, która dotyczyła rezygnacji z dalszego sponsorowania toruńskiego klubu. Tym samym ośmioletnia era Unibaksu dobiegła końca po sezonie 2014. Człowiek, który w 2006 roku uratował klub przed upadkiem, swoją decyzję ogłosił oficjalnie przed turniejem Speedway Best Pairs Cup. Tym samym rozpoczął się okres poszukiwań nowego właściciela „Aniołów”, którym, jak dziś doskonale wiemy, został Przemysław Termiński.
Falstart kiepskiego sezonu
Już w pierwszej kolejce mocarskie plany torunian zostały sprowadzone na ziemię. Los sprawił, że „Anioły” rywalizację o Drużynowe Mistrzostwo Polski rozpoczynali na stadionie w Gdańsku, z skazywanym na porażkę Wybrzeżem. Do jedenastego biegu wynik układał się po myśli gości, którzy na trzy biegi przed końcem prowadzili z miejscowymi ośmioma oczkami. Jednak słaba postawa liderów Unibaksu po kontuzjach z minionego sezonu, oraz co najważniejsze kontuzja Emila Sajfutdinova już w trakcie samego spotkania sprawiła, że torunianie niepodziewanie przegrali z gdańszczanami 46:44. Śmiało można stwierdzić, że była to zapowiedź fatalnej postawy „Aniołów” na wyjazdach, w których z siedmiu spotkań wygrali zaledwie dwa. Długo, bo do szóstej rundy musiano czekać w Toruniu na odrobienie minusowych punktów. Torunianie po bardzo zaciętym spotkaniu wygrali w Częstochowie z miejscowym Włókniarzem 47:43. Wygrana ta była o tyle istotna, że dla gości było to pierwsze spotkanie z „nożem na gardle” gdyż porażka oznaczałaby koniec marzeń o fazie finałowej. Kolejne, a zarazem ostatnie wyjazdowe zwycięstwo torunianie odnieśli we Wrocławiu w XIII kolejce rundy zasadniczej, gromiąc miejscową Spartę 32:58. Przyczyn słabej formy w spotkaniach wyjazdowych jest z pewnością kilka, nie można jednak zwalać winy na konkretnych zawodników, gdyż jak widać po indywidualnych zdobyczach, praktycznie każdy miał wyjazdowe wpadki.
Kluczową sprawą jest natomiast budowanie składu wokół zawodników, którzy sezon 2013 mogą zaliczyć do sezonów „kontuzjogennych”. Kolejnym czynnikiem jest kwestia prowadzenia zespołu. Prowadzenie drużyny „na telefon” w wykonaniu Sławomira Kryjoma okazało się całkowitą klapą, więc postanowiono zatrudnić w jego miejsce Stanisława Chomskiego, który rozwiązał umowę z Wybrzeżem Gdańsk. Kibice wiązali spore nadzieje z nowym szkoleniowcem „Aniołów”, jednak z biegiem czasu można stwierdzić, że i ta decyzja, nie zmieniła nic konkretnego w dyspozycji (przede wszystkim) wyjazdowej toruńskich zawodników. Inaczej sprawa ma się w spotkaniach rozgrywanych na toruńskiej MotoArenie. Zawodnicy Unibaksu byli niepokonani na swoim torze, a co najważniejsze, okazali się jedynymi ze wszystkich zespołów, którzy w rundzie zasadniczej okazali się lepsi od Unii z Tarnowa. Właśnie to spotkanie, wygrane przez „Anioły” 48:42 można zaliczyć do najlepszego spotkania torunian w całym sezonie, tym bardziej, że w tym meczu gospodarze startowali bez Darcy’ego Warda. Ostatecznie, torunianie po kiepskim sezonie zajęli piątą pozycję z dorobkiem piętnastu punktów. Bilans „Aniołów” to dziewięć zwycięstw i pięć porażek oraz pięć punktów bonusowych. Gdyby doliczyć Unibaksowi punkty minusowe przyznane na starcie rozgrywek, to torunianie zajęliby po rundzie zasadniczej trzecią pozycję.
Statystyki zawodników:
Sklasyfikowani (w nawiasie miejsce w klasyfikacji):
(4) Emil Sajfutdinov 2,279
(8) Darcy Ward 2,182
(22) Chris Holder 1,780
(23) Adrian Miedziński 1,773
(24) Paweł Przedpełski 1,772
(27) Tomasz Gollob 1,741
(38) Oskar Fajfer 1,578
Niesklasyfikowani:
Karol Ząbik 2,600
Wiktor Kułakow 1,417
Dawid krzyżanowski 0,000

Emil Sajfutdinov był najlepszym zawodnikiem toruńskiej ekipy w sezonie 2014.
„Nowy sezon, nowe rozdanie”
Sporo zmian czeka toruńską ekipę w sezonie 2015. Oprócz wspomnianej zmiany właściciela, zobaczymy także nową kadrę. W miejsce bezapelacyjnie najlepszego zawodnika Unibaksu, Emila Sajfutdinova, który w przyszłym roku reprezentować będzie barwy FOGO Unii Leszno, zobaczymy jego rodaka Grigorija Łagutę, który przeprowadzi się do Torunia z Częstochowy. Miejsce zawieszonego Darcy’ego Warda zajmie sensacja tegorocznego sezonu Jason Doyle, a za Tomasza Golloba w kadrze KS Toruń pojawi się Kacper Gomólski reprezentujący dotychczas Unię Tarnów.

Grigorij Łaguta jest jednym z zawodników, którzy wzmocnili KS Toruń przed kolejnym sezonem.
źródło: informacja własna

