Plan minimum zrealizowany

torun logo

Klub Sportowy Toruń zajął w tegorocznych rozgrywkach PGE Ekstraligi czwartą lokatę. Taki wynik można uznać za spełnienie przedsezonowych obietnic toruńskich włodarzy.

 

 

Kiedy na początku 2014 roku Roman Karkosik zapowiedział wycofanie się ze sponsorowania toruńskiej drużyny, wszyscy kibice zadawali sobie pytanie „co dalej?”. Niemal pół roku później na to pytanie odpowiedział nowy właściciel – Przemysław Termiński. Nowy sternik „Aniołów” przywrócił do pracy oczekiwanego przez kibiców Jacka Gajewskiego, który oprócz funkcji wiceprezesa został również menadżerem drużyny. Szybko przystąpiono także do budowy zespołu. Postanowiono zostawi trzon drużyny w postaci Chrisa Holdera, Adriana Miedzińskiego i Pawła Przedpełskiego.

W miejsce Emila Sajfutdinova, który zdecydował się zasilić FOGO Unię Leszno ściągnięto Grigorija Łagutę, natomiast drugą linie tworzyć mieli Australijczyk Jason Doyle oraz Kacper Gomólski.

 

Celem jaki postawił przed drużyną toruńską nowy zarząd był awans do fazy play – off; jak dobrze wiemy, został on spełniony, również za sprawą dopingowej wpadki Aleksandra Łoktajewa. W trakcie rozgrywek o drużynowe Mistrzostwo Polski toruńska drużyna sprawiła wiele niespodzianek oraz rozegrała kilka emocjonujących spotkań.  Zwycięstwo na torze ustępującego Mistrza Polski w Gorzowie Wielkopolskim, a przede wszystkim w Lesznie, gdzie to właśnie torunianie jako jedyna drużyna w sezonie pokonali przyszłego Drużynowego Mistrza Polski, na wiele lat pozostaną w pamięci kibiców.

 

Personalnie skład toruńskich „Aniołów” prezentował się bardzo mocno. Transfer Grigorija Łaguty był jednym z najgłośniejszych w minionym okresie transferowym. Rosjanin miał zastąpić w roli lidera zespołu Emil Sajutdinova i jak dobrze wiemy… nie podołał swojej roli. Właśnie indywidualna postawa Łaguty zasługuje na minus w podsumowaniu tegorocznego sezonu w wykonaniu KS Toruń. Grisza notował występy poniżej oczekiwań działaczy, kibiców a zapewne i również swoich. Do tego sympatycznemu Rosjaninowi zdarzały się mówiąc wprost głupie wpadki, takie jak np. wykluczenie za przekroczenie limitu dwóch minut za złe ustawienie na starcie. Do tego na niekorzyść zawodnika działa fakt odpuszczenia ostatniego spotkania ligowego w Tarnowie względem Mistrzostw Europy Par. Mimo wszystko Łaguta nadal jest brany pod uwagę w ustalanie składu toruńskiej drużyny na sezon 2016. Rosjanin zgodził się jeździć za połowę dotychczasowo kontaktu.

 

W kwestii przyszłorocznych rozgrywek torunianie okazują się bardzo aktywnym graczem na rynku transferowym. Postanowiono dać drugą szansę Kacprowi Gomólskiemu, kontrakt przedłuży również Adrian Miedziński. Wciąż ważne umowy mają tegoroczny lider „Aniołów” Paweł Przedpełski oraz powracający po groźnej kontuzji Dawid Krzyżanowski. Toruński klub pozyskał także Słowaka Martina Vaculika, który zdecydował się zmienić otoczenie z południa polski na Toruń. Taki sam kierunek obierze najprawdopodobniej Greg Hancock, który w minionym sezonie reprezentował barwy PGE Stali Rzeszów.

 

Niejasne jest w dalszym ciągu kto zajmie ostatnie wolne miejsce w składzie drużyny prowadzonej przez Jacka Gajewskiego. Podobne oferty kontraktowe dostali Jason Doyle i Chris Holder. Ofertę złożył również Grigorij Łaguta.  Torunianie rozglądają się także za juniorem, który wspierałby Pawła Przedpeskiego. W tej kwestii padają nazwiska Kacpra Woryny oraz Norbeta Krakowiaka. Toruński zespół ma również przystąpić do sezonu 2016 wspierany przez sponsora strategicznego. W tym temacie dużo mówiło się o firmie Monster Energy, jednak negocjacje z amerykańskim energetykiem nie należą do najłatwiejszych.

 

źródło: inf. własna

Patryk Dąbrowski

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!