Rozgrywki PGE Ekstraligi wkroczyły w decydującą fazę. Kibice od pierwszych meczów półfinałowych rozegranych w minioną niedzielę oczekiwali wielu emocji. Te we Wrocławiu były, jednak nie takie, jakich się spodziewano.

Spotkanie Betard Sparty Wrocław z FOGO Unią Leszno wywoływało wiele komentarzy już przed jego rozpoczęciem. Najpierw pełniący funkcję trenera reprezentacji Polski juniorów Rafał Dobrucki nie pojawił się na finale DMEJ w łotewskim Daugavpils, tłumacząc się względami rodzinnymi, a jednocześnie powołując na nie dopiero powracającego po kontuzji Dominika Kuberę. Później klub gospodarzy umieścił na wjeździe do parku maszyn informację o tym, iż ekipa gości może się w nim pojawić dopiero o godz. 16:00.
Dni poprzedzające mecz przy Paderewskiego upłynęły pod znakiem długich treningów wrocławian. Przygotowania jednak spełzły niemal na niczym, gdyż opady, jakie nawiedziły Dolny Śląsk w sobotnią noc, zmieniły diametralnie warunki torowe. Nawierzchnię udało się przygotować do zawodów, jednak jak się później okazało, nie pozwalała ona na walkę na dystansie, do jakiej przywykli wrocławscy fani w tym sezonie.
Pierwsza seria startów upłynęła pod znakiem czterech biegowych remisów i czterech zwycięstw zawodników startujących z pierwszego pola. Piąta odsłona również zakończyła się podziałem punktów, jednak co ważne, zapunktował w końcu Damian Dróżdż, który wespół z Maciejem Janowskim przywieźli za plecami bezbarwnego w tej fazie meczu Jarosława Hampela. Pierwszy mocny cios obrońcy tytułu z Leszna wyprowadzili w odsłonie szóstej, kiedy to Brady Kurtz i Janusz Kołodziej podwójnie ograli Vaclava Milika i Przemysława Liszkę. O ile od młodzieżowca wrocławskiej ekipy, stawiającego pierwsze kroki na ekstraligowych arenach, można było oczekiwać braku punktów, o tyle po raz kolejny na całej linii zawiódł Czech, który znów sprawiał na torze wrażenie niezwykle nerwowego.
W niedzielny wieczór nie znalazło zastosowania stwierdzenie o szczęśliwej siódemce. W siódmym wyścigu doszło do zdarzeń, które zmieniły poważne widowisko sportowe w skecz kabaretowy z infrastrukturą stadionu w roli głównej. Po upadku Taia Woffindena sędzia zarządził powtórkę bez Brytyjczyka. Zawodnicy długo do niej nie wyjeżdżali, aż w końcu spiker zawodów poinformował, iż w związku z awarią pulpitu sędziowskiego mecz zostanie dokończony bez udziału maszyny startowej, a zawodnicy będą startować na zielone światło. Wiadomość ta została przyjęta przez publiczność potężnymi salwami śmiechu. Gonitwę siódmą wrocławianie przegrali podwójnie i po niej tracili do "Byków" już osiem punktów. Ósme starcie zakończyło się remisem, w dziewiątym natomiast znakomicie wystartował Kołodziej, jednak sędzia zawodów niesłusznie przerwał biegu i ukarał zawodnika gości ostrzeżeniem. W powtórce prowadzący Kołodziej popełnił błąd na drugim wirażu, co skrzętnie wykorzystał Woffinden, dzięki czemu wrocławianie odrobili dwa punkty. W kolejnym biegu Brytyjczyk zastąpił Damiana Dróżdża w ramach rezerwy taktycznej i wespół z Maciejem Janowskim pokonał podwójnie parę Kubera-Pawlicki. Na tablicy wyników widniał po tej rywalizacji rezultat 29:31.
Po równaniu toru wrocławianom udało się doprowadzić do remisu. Jadący za Vaclava Milika Maksym Drabik długo naciskał Brady'ego Kurtza, aż w końcu zmusił Australijczyka do błędu na ostatnim wirażu. Doszło do niegroźnego upadku zawodnika FOGO Unii, a linię mety jako pierwszy minął Max Fricke. Po biegu sędzia długo analizował powtórki pod kątem ewentualnego przekroczenia przez Drabika dwoma kołami wewnętrznej linii toru. W dwunastym biegu o swojej sile dał znać Bartosz Smektała, który znakomicie ruszył ze startu, a potem mądrze bronił się przed atakami Janowskiego. Jadący za Liszkę Patryk Wojdyło tylko przez jedno okrążenie wiózł za sobą Emila Sayfutdinova. W trzynastym biegu po raz ostatni na torze pojawił się najlepszy tego dnia wśród gospodarzy Drabik. Junior Betard Sparty zdołał zaledwie rozdzielić leszczyński duet i stało się jasne, iż obrońcy tytułu wywiozą z Wrocławia bardzo korzystny wynik. W związku z wykorzystaniem dwóch rezerw zwykłych i braku możliwości zastosowania rezerwy taktycznej, Rafał Dobrucki musiał w biegu czternastym, oprócz Taia Woffindena postawić na Vaclava Milika. Brytyjczyk wygrał start, jednak niemal od razu leszczyński duet znalazł się przed nim. Liderowi klasyfikacji cyklu Grand Prix wystarczyło sił jedynie na ogranie Bartosza Smektały. Usprawiedliwieniem kiepskiej formy Brytyjczyka może być upadek w siódmym biegu, po którym Woffinden uskarżał się na ból nadgarstka i barku.
W ostatniej odsłonie zawodów gospodarze nie dopuścili do zwiększenia strat i ostatecznie przegrali pierwszą część półfinałowej rywalizacji sześcioma "oczkami", co nie napawa optymizmem przed wyjazdowym rewanżem. Wrocławski zespół czeka w przerwie między sezonami przebudowa personalna a także refleksja nad kwestiami organizacyjnymi (po raz drugi w tym sezonie zawody zostały przerwane z powodu awarii zasilania) i tym, czy trener drużyny nadal powinien łączyć swoje obowiązki z pracą w Reprezentacji Polski. Wiele z tych kwestii niekorzystnie wpłynęła w krótko- a kto wie czy i nie długofalowym aspekcie, na wizerunek klubu, tak mozolnie i skutecznie budowany przez ostatnie lata. Patrząc na komentarze kibiców po rozegraniu tego spotkania nietrudno stwierdzić, iż w niedzielny wieczór Betard Sparta Wrocław przegrała coś więcej niż pierwszy mecz półfinałowy. Na odbudowanie zaufania w środowisku trzeba będzie teraz ciężko pracować. Najpierw jednak wrocławian czeka rewanż w Lesznie. Na Stadion Olimpijski PGE Ekstraliga po raz ostatni w tym roku zawita 16 września, niezależnie od tego, czy będzie to mecz o medal brązowy, czy złoty. Nawet największym optymistom trudno jest jednak wyobrazić sobie ten drugi scenariusz.
FOGO Unia Leszno 48
1 Emil Sajfutdinow ( 3,3,1*,1,3 ) 11+1
2 Jarosław Hampel (0,0,2,2 ) 4
3 Brady Kurtz (1*,2*,0,u ) 3+2
4 Janusz Kołodziej (2,3,2,3,3 ) 13
5 Piotr Pawlicki ( 3,3,1,1,0 ) 8
6 Bartosz Smektała (2,2*,3,1 ) 8+1
7 Dominik Kubera (1*,0,0 ) 1+1
8 Jaimon Lidsey NS
Betard Sparta Wrocław 42
9 Tai Woffinden (1*,w,3,3,0,2 ) 9+1
10 Max Fricke (2,1,1,3,2 ) 9
11 Maciej Janowski (3,1*,2*,2,1*) 9+3
12 Damian Dróżdż (0,2,-,-) 2
13 Vaclav Milik (2,1,0,-,0) 3
14 Przemysław Liszka (0,0,-) 0
15 Maksym Drabik (3 ,1*,3,1,2) 10+1
16 Patryk Wojdyło (0) 0
Bieg po biegu:
1. Sayfutdinov, Fricke, Woffinden, Hampel 3:3
2. Drabik, Smektała, Kubera, Liszka 3:3 (6:6)
3. Janowski, Kołodziej, Kurtz, Dróżdż 3:3 (6:6)
4. Pawlicki, Milik, Drabik, Kubera 3:3 (12:12)
5. Sayfutdinov, Janowski, Dróżdż, Hampel 3:3 (15:15)
6. Kołodziej, Kurtz, Milik, Liszka 1:5 (16:20)
7. Pawlicki, Smektała, Fricke, Woffinden (w) 1:5 (17:25)
8. Drabik, Hampel, Sayfutdinov, Milik 3:3 (20:28)
9. Woffinden, Kołodziej, Fricke, Kurtz 4:2 (24:30)
10. Janowski, Woffinden, Pawlicki, Kubera 5:1 (29:31)
11. Fricke, Hampel, Drabik, Kurtz (u) 4:2 (33:33)
12. Smektała, Janowski, Sayfutdinov, Wojdyło 2:4 (35:37)
13. Kołodziej, Drabik, Pawlicki, Woffinden 2:4 (37:41)
14. Sayfutdinov, Woffinden, Smektała, Milik 2:4 (39:45)
15. Kołodziej, Fricke, Janowski, Pawlicki 3:3 (42:48)
źródło: inf. własna

