Walczyli o brąz, jechali jak o złoto

IMG 9526Ekipy Betard Sparty Wrocław i forBET Włókniarza Częstochowa stanęły w niedzielne popołudnie na wysokości zadania i zaserwowały fanom jedno z najlepszych widowisk w tym sezonie PGE Ekstraligi. Wrocławianie odnieśli przekonujące zwycięstwo i to oni znajdują się przed rewanżem w o wiele lepszym położeniu.

wroclaw logoczestochowa noweMecz na Stadionie Olimpijskim przyćmił liczbą ciekawych akcji na torze finałowe spotkanie w Gorzowie Wielkopolskim, w którym po rozegraniu pierwszego wirażu nie działo się praktycznie nic. Tylko w pierwszych siedmiu biegach aż trzykrotnie kolejność wyścigu rozstrzygałą się na samej mecie.

 

Gospodarze spotkania chcieli zmazać plamę po ostatnim blamażu w spotkaniu półfinałowym z FOGO Unią Leszno. Rywalizacja z forBET Włókniarzem rozpoczęła się od remisu. Start wygrał Tai Woffinden, który po ostatniej obniżce formy zakasał rękawy i w obecności swojego tunera testował nowe rozwiązania sprzętowe. Ruch ten się opłacił, bo Brytyjczyk był tego dnia bardzo szybki. W biegu juniorskim kibice oglądali pierwszą akcję na dystansie. Maksym Drabik ścigał przez dwa okrążenia Michała Gruchalskiego i w końcu dopiął swego na początku trzeciego "kółka". Trzecie miejsce zajął w tym biegu Patryk Wojdyło, który w ostatniej chwili wskoczył do składu w miejsce Przemysława Liszki. Co ciekawe, w pierwszym podejściu do biegu drugiego aż trzech zawodników otrzymało ostrzeżenia za utrudnianie procedury startowej. W trzecim biegu goście podwójnie wygrali start, jednak Maciej Janowski nie dawał za wygraną i ostatecznie zdołał przedzielić duet Matej Zagar-Adrian Miedziński. Bezbarwnie, podobnie jak niemal przez cały sezon, zaprezentował się Vaclav Milik. Czwarty bieg zakończył się w okrojonej obsadzie, gdyż Patryk Wojdyło po wygranym starcie został przewrócony przez Fredrika Lindgrena. Sędzia długo analizował powtórki i ostatecznie wykluczył Szweda. W powtórce Bartosz Świącik nie nawiązał walki z wrocławianami i w efekcie na tablicy wyników widniał rezultat 14:10.

W drugiej serii startów goście zdołali zremisować bieg piąty. Od startu do mety prowadził Leon Madsen, a parę wrocławską przedzielał Tobiasz Musielak. Maciej Janowski nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował pomóc Vaclavowi Milikowi. "Magic" przyblokował wychowanka Unii Leszno, co wykorzystał Milik. Musielak miał po biegu pretensje do swojego rywala o tę akcje, jednak sędzia nie ukarał zawodnika gospodarzy ostrzeżeniem. W szóstym biegu start należał do Maksyma Drabika i Mateja Zagara. Za wygraną postanowił nie dać natomiast Max Fricke, który do samej mety ścigał jadącego na drugiej pozycji Słoweńca, dwukrotnie nawet wyjeżdżając przed niego. Ostatecznie jednak to Zagar był nieznacznie górą na mecie. Kolejny wspaniały bieg kibice ujrzeli w odsłonie siódmej, która została rozegrana po dwóch podejściach. W pierwszym na tor upadł Gleb Chugunov, zastępujący Damiana Dróżdża. Sędzia powtórzył bieg w pełnej obsadzie. Walka toczyła się w dwóch parach. O jeden punkt walczyli Chugunov z Michałem Gruchalskim, natomiast o trzy Tai Woffinden z Fredrikiem Lindgrenem. Z obu pojedynków zwycięsko wyszli gospodarze, a walka pomiędzy Brytyjczykiem a Szwedem trwała do samej mety. Wrocławianie wyszli po dwóch seriach startów na 8-punktowe prowadzenie.

Trener Marek Cieślak nie czekał długo i w ósmym wyścigu zdecydował się na pierwszą rezerwę taktyczną. Za Tobiasza Musielaka wystąpił Fredrik Lindgren. Manewr ten się opłacił, bo wespół z Leonem Madsenem reprezentant Trzech Koron ograł duet Fricke-Wojdyło. Australijczyk jechał przez dwa okrążenia na drugiej pozycji, jednak musiał uznać wyższość świeżo upieczonego Mistrza Europy z Danii. Gospodarze nie czekali długo i również odpowiedzieli zmianą. Za Damiana Dróżdża w biegu dziewiątym wystąpił Maksym Drabik. Ta gonitwa była chyba najbardziej emocjonującą nie tylko w tym meczu, ale także w całym sezonie, jeśli chodzi o mecze na Stadionie Olimpijskim. Zawodnicy mijali się na dystansie kilkukrotnie, a przez cały okres trwania wyścigu odnotować można było każdy z możliwych rezultatów. Ostatecznie para Drabik-Woffinden wyprzedziła Zagara i Miedzińskiego i przy niebywale głośnych okrzykach "WTS, WTS" poderwanych ze stadionowych krzesełek kibiców wjechała na metę. W dziesiątym starciu po dwóch drugich miejscach wreszcie zwycięsko z rywalizacji wyszedł Maciej Janowski. Tym razem nie musiał się on oglądać na słabiej jadącego kolegę, bowiem jego partnerem w parze był Gleb Chugunov, który zastąpił Vaclava Milika. Rosjanin po kolejnym ciekawym pojedynku przywiózł za plecami Michała Gruchalskiego jadącego za Bartosza Świącika. Janowski natomiast skupił się na obronie przed atakami Lindgrena, które ostatecznie spełzły na niczym. Po dziesięciu wyścigach gospodarze prowadzili 35:25.

W jedenastej odsłonie trener gości po trzeci zastosował rezerwę taktyczną. Za Musielaka pod działającą tym razem bez zarzutu taśmą pojawił się Leon Madsen. W miejsce Dróżdża wystartował natomiast Chugunov, tym razem bez efektu punktowego. Goście wygrali start podwójnie, jednak Adriana Miedzińskiego wyprzedzili najpierw Chugunov, a potem Fricke. Ostatecznie Polak zdołał wyprzedzić Rosjanina, dzięki czemu goście odrobili dwa z dziesięciu "oczek". Podobnie jak w przypadku wygranej gości w biegu ósmym, gospodarze również na przegraną w odsłonie jedenastej odpowiedzieli w kolejnym wyścigu. Co ważne, po raz drugi udało im się nie dopuścić do wygranej Leona Madsena. Znakomitym startem popisał się znów Maksym Drabik, który pomknął do mety po czwartą trójkę w zawodach. Maciej Janowski natomiast po wyprzedzeniu przez Madsena, błyskawiczne odbił pozycję na drugim okrążeniu. Wrocławianie wyszli na dwunastopunktowe prowadzenie i utrzymali je także w trzynastej odsłonie. Remis w tym biegu dała wrocławianom znów jazda parą. Po kilkukrotnej zmianie pozycji duet Woffinden-Chugunov usadowił się na pozycjach 2-3 przed Matejem Zagarem. Dzięki współpracy Brytyjczyka i Rosjanina Słoweniec nie był w stanie choćby przedzielić zawodników Betard Sparty. Zdecydowanie lepiej poszło Zagarowi w pierwszym z biegów nominowanych, w którego drugiej odsłonie startował osamotniony z uwagi na upadek i wykluczenie Adriana Miedzińskiego. Słoweniec wygrał i pozbawił Maksyma Drabika kompletu 15 punktów. W ostatnim biegu goście mieli dużą szansę na to, by zmniejszyć przewagę wrocławian przed rewanżem do ośmiu punktów, jednak po wygranym starcie Fredrik Lindgren niepotrzebnie pojechał szeroko, co wykorzystali Janowski i Woffinden. Wrocławianie ustawili się w parę i bez problemu dowieźli do mety biegowy remis, który oznaczał wygraną 51:39.

W ekipie gospodarzy za ten mecz wypada wyróżnić przede wszystkim Maksyma Drabika. Junior Betard Sparty dzielił i rządził na wrocławskim torze, a sposób na niego znalazł dopiero w ostatnim starcie Matej Zagar. Dobrze pojechali także Tai Woffinden i Maciej Janowski. Na plus ocenić należy też występ Patryka Wojdyły. Zawiódł Vaclav Milik, a więcej można było spodziewać się także od Maxa Fricke'a. Wśród gości na największe słowa pochwały zasłużył Indywidualny Mistrz Europy Leon Madsen. Pozostali zawodnicy forBET Włókniarza pojechali mniej lub bardziej poniżej oczekiwań. Marek Cieślak ma o czym myśleć przed rewanżem. Dwunastopunktowa zaliczka będzie trudna do odrobienia, tym bardziej iż Betard Sparta Wrocław ma w składzie zawodników, którzy potrafią skutecznie ścigać się na częstochowskim owalu. Na ten moment to podopieczni Rafała Dobruckiego są bliżej zdobycia brązowego medalu. Jak pokazuje jednak historia, nie ma zaliczki, której nie dałoby się roztrwonić w drugiej odsłonie rywalizacji.

Betard Sparta Wrocław
9.
Tai Woffinden - 11+2 (3,3,2*,1*,2)
10. Damian Dróżdż - ns (-,-,-,-,-)
11. Maciej Janowski - 10+2 (2,2,3,2*,1*)
12. Vaclav Milik - 1+1 (0,1*,-,-)
13. Max Fricke - 8 (3,1,1,2,1)
14. Maksym Drabik - 14 (3,3,3,3,2)
15. Patryk Wojdyło - 3+1 (1,2*,0)
16. Gleb Czugunow - 4 (0,1,1,0,2)

forBET Włókniarz Częstochowa
1. Leon Madsen - 14+1 (1*,3,3,3,1,3)
2. Tobiasz Musielak - 2 (2,0,-,-)
3. Adrian Miedziński - 3 (1,0,1,1,w)
4. Matej Zagar - 8 (3,2,0,0,3)
5. Fredrik Lindgren - 9+1 (w,2,2*,2,3,0)
6. Michał Gruchalski - 2 (2,0,0,0)
7. Bartosz Świącik - 1 (0,1,-)
8. Andreas Lyager - ns

 

Bieg po biegu:
1.  Woffinden, Musielak, Madsen, Czugunow - 3:3 - (3:3)
2. Drabik, Gruchalski, Wojdyło, Świącik - 4:2 - (7:5)
3. Zagar, Janowski, Miedziński, Milik - 2:4 - (9:9)
4. Fricke, Wojdyło, Świącik, Lindgren (w) - 5:1 - (14:10)
5. Madsen, Janowski, Milik, Musielak - 3:3 - (17:13)
6. Drabik, Zagar, Fricke, Miedziński - 4:2 - (21:15)
7. Woffinden, Lindgren, Czugunow, Gruchalski - 4:2 - (25:17)
8. Madsen, Lindgren, Fricke, Wojdyło - 1:5 - (26:22)
9. Drabik, Woffinden, Miedziński, Zagar - 5:1 - (31:23)
10. Janowski, Lindgren, Czugunow, Gruchalski - 4:2 - (35:25)
11. Madsen, Fricke, Miedziński, Czugunow - 2:4 - (37:29)
12. Drabik, Janowski, Madsen, Gruchalski - 5:1 - (42:30)
13. Lindgren, Czugunow, Woffinden, Zagar - 3:3 - (45:33)
14. Zagar, Drabik, Fricke, Miedziński (w) - 3:3 - (48:36)
15. Madsen, Woffinden, Janowski, Lindgren - 3:3 - (51:39)

źródło: inf. własna

 

Bartłomiej Przybyłek

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!