W czwartkowe popołudnie na torze w Krośnie odbył się półfinał Indywidualnych Mistrzostw Polski. Awans do wielkiego finału uzyskali: Krystian Pieszczek, Zbigniew Suchecki, Krzysztof Buczkowski, Grzegorz Zengota, Robert Miśkowiak i Norbert Kościuch, funkcję rezerwowego będzie pełnił Marcin Nowak. Oto co powiedzieli po spotkaniu zawodnicy.
Mirosław Jabłoński – Moja postawa była żenująca, krótko, zwięźle i na temat. Jestem nadal w ciemnej dziurze w poszukiwaniu ustawień na ten tor. Przeleciałem wszystkie zębatki w prawo i w lewo i nic tutaj nie pasuje. Muszę pozmieniać wybitnie coś w silnikach żeby zacząć punktować, bo nie jedzie nic kompletnie. Nie mogę patrzeć na te swoje wyniki na torze w Krośnie i mnie to martwi, ale mam dwa tygodnie na poszukanie czegoś innego. Nastawienie przed niedzielnym meczem jest na pewno lepsze niż przed przyjazdem do Krosna, bo wiem, że w Rawiczu tor mnie nie zaskoczy i będzie bardziej pasował pod moje silniki.
Krzysztof Buczkowski – Najważniejsze, że udało się awansować. To był ciężki teren dla nas wszystkich, kto tutaj nie jeździ na co dzień miał naprawdę sporo gimnastyki. Mijanek było trochę mało, ale to przyczyna czarnej nawierzchni, bo ona jest jednak problematyczna. Fajnie, że udało się mi awansować i jedziemy w finale w Lesznie.
Zbigniew Suchecki - Tor jak to w Krośnie jest zawsze taki sam. Ja mam tak, że gdy zazwyczaj jeżdżę mało na jakiś torach to mój występ jest lepszy niż na tych, na których jeżdżę na co dzień. Dzisiaj udało mi się spasować praktycznie od pierwszego biegu i nie miałem zbytnio problemów. Cały czas pracuję nad moim sprzętem. Dzisiaj jechałem na zupełnie innych silnikach, wstawiłem je z marszu i okazały się bardzo dobre. Cały czas jednak szukamy optymalnych ustawień, ale póki co dzisiaj wszystko zgrało się.
Marcin Nowak – Dodatkowy bieg niestety przegrałem, ale będę jechał jako rezerwowy. O przegranym biegu zdecydował start, prześlizgało mi się sprzęgło, powinienem był przed tym biegiem skręcić je o obrót. Popełniłem błąd i zemściło się. Tor w Krośnie jak zwykle okazał się ciężki, ale dało się jechać.
Grzegorz Zengota – Kiedy przyjechałem w zeszłym roku na eliminacje tor wyglądał znacznie gorzej więc ten tor był całkiem dobrze przygotowany, ale wiadomo, że niesie zawsze ze sobą parę niespodzianek. Krośnieński tor jest długi, czarny, są na nim niesamowite fale, ale każdy z nas już wie z czym się może spotkać, gdy jedzie do Krosna. Awansowałem i zdobyłem jedenaście punktów, tak naprawdę nie wiem, które miejsce zająłem, ale najważniejszy w tym był awans. Wracam ucieszony do domu i teraz czekam tylko na wielki finał, który odbędzie się w Lesznie na moim domowym torze i fajnie byłoby postarać się o dobrą pozycję.
Maksym Drabik – Cóż mogę powiedzieć. Nie było zbyt dobrze, cały czas szukałem przełożeń w motocyklu. Tor nie był zbyt łatwy, ciężko się na nim jechało, a przede wszystkim był trudny do wyprzedzania. Trzeba było się bardzo dużo nagimnastykować, ustawić na tych dziurach i obrać odpowiednią ścieżkę żeby być szybszym. Szkoda trochę, bo wiozłem kilka punktów, ale teraz już zapominamy o tym i jedziemy na następne zawody. Nie wracałem myślami do ubiegłego roku, nastawiałem się kompletnie od zera jak nowy zawodnik, nie patrzyłem w notatnik jakie ustawienia miałem rok temu w Krośnie. Nie było źle, ale nie było też wyśmienicie. Podczas niedzielnego meczu było świetnie. Kibice zrobili świetną atmosferę, miałem przed wyjazdem na tor gęsią skórkę. Fajnie, że mogłem jechać razem z chłopakami z reprezentacji Polski. Na pewno wywiozłem cenne doświadczenie.
źródło.info:własna

