
Przemysław Pawlicki został indywidualnym wicemistrzem Polski A.D. 2017. Jest to drugie srebro IMP w karierze wychowanka leszczyńskiego klubu.
Kapitan Cash Broker Stali Gorzów wygrał rundę zasadniczą, a w wielkim finale do ostatnich metrów zaciekle atakował triumfatora turnieju - Zabrakło niewiele. Szymek był bardzo szybki w tym ostatnim wyścigu, dużo lepiej wyjechał ze startu. Dzisiaj ścigania za dużo nie było. Ze względu na te opady trzeba było nawieść trochę nawierzchni. Wielkie pochwały dla ekipy, która zajmowała się torem, bo po tych opadach i zdjęciach, które każdy widział w internecie ciężko było wyobrazić sobie, że dzisiaj te zawody odbędą się. Zawody były ok, tor nie rozwalał się. Cieszę się bardzo z tego drugiego miejsca. Mały niedosyt zawsze zostaje, ale trzeba cieszyć się z tego co jest. Wszyscy, którzy dzisiaj jeździli na pewno chcieliby walczyć o te miejsca, co my. Wielkie gratulacje dla Szymka i Patryka oraz dla reszty chłopaków - powiedział Przemysław Pawlicki.
Starszy z braci Pawlickich w wielkim finale zdecydował się na trzecie pole startowe. Czym się kierował? - Wiedziałem, że nie dysponuję najlepszym startem, ale wiedziałem też, że z tego trzeciego pola poradzę sobie na tyle, że będę mógł wydostać się do tej nawierzchni, która była po zewnętrznej i która w poprzednich wyścigach bardzo mi pasowała. Mało brakowało i prawie napędziłbym się na tyle, że w wejściu w drugi łuk udałoby mi się wyprzedzić Szymona, ale delikatnie zabrakło. Próbowałem wszystkiego, ale niestety nie byłem na tyle szybki i na tyle mocny i nie udało się - zakończył.
Źródło: inf. własna

