

Juniorzy FOGO Unii Leszno w składzie Daniel Kaczmarek, Dominik Kubera oraz Bartosz Smektała wywalczyli w Gorzowie srebrny medal Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych.
Najlepiej punktującym zawodnikiem leszczyńskich “Byków” był Daniel Kaczmarek, który w biegu dodatkowym o srebrny medal pokonał dobrze spisującego się na gorzowskim owalu Krystiana Pieszczka z Falubazu Zielona Góra i zapewnił tym samym swojej ekipie drugie miejsce - Fajnie, że udało zdobyć się srebro. Przed zawodami bralibyśmy to w ciemno. Przyjechaliśmy tutaj najmłodszym składem także uważam to za dobry wynik. Po pierwszym biegu całkowitemu zniszczeniu uległ mój najlepszy motocykl i nie mogłem już z niego korzystać. Wzięliśmy ten drugi, razem z panem Adamem Skórnickim dograliśmy go i było dobrze. Chłopaki - Bartek i Domin też przywozili cenne punkty, bo wiadomo, że samemu zawodów się nie wygrywa - powiedział po zawodach Daniel Kaczmarek.
Bartosz Smektała wystąpił w Gorzowie w roli rezerwowego. Popularny “Smyk” zaprezentował się na gorzowskim owalu czterokrotnie zdobywając 6 “oczek” - Wiedzieliśmy co nas tu czeka, w jakim składzie jedzie gorzowska drużyna. Myślę, że ze srebra jesteśmy bardzo zadowoleni. Szkoda, że nie było z nami Piotrka, bo na pewno byłoby lepiej, ale myślę, że wszyscy z naszej drużyny pojechali na dobrym poziomie i każdy punkt był bardzo ważny. Cieszymy się bardzo z tego co jest i jedziemy dalej - powiedział wychowanek leszczyńskiego klubu.
Finał MMPPK obfitował w liczne upadki. Zawodnicy tłumaczyli po turnieju, że w pierwszej fazie zawodów tor sprawiał trochę problemów, zwłaszcza drugi wiraż - Pierwsza seria była trochę wymagająca zwłaszcza wejście w drugi łuk, ale już później, jak ten tor się rozjechał, to było dobrze. Tylko ta pierwsza seria była wymagająca trzeba było motocykl trochę przytrzymać, a później już było OK, bo było mniej tych upadków - mówił D. Kaczmarek.
- Staram się nie narzekać na żaden tor, na którym jadę, ale prawda jest taka, że ten tor może nie był trudny, ale łatwo było złapać się na błędach, bo krawężnik był dosyć ślizgi i najwięcej upadków było przez to, że były przeciągnięcia, ale poza tym tor był dobrze przygotowany i najważniejsze, że nikomu nie stało się nic poważnego - ocenił tor Bartosz Smektała.
Źródło: inf. własna

