No i stało się...Dziś oficjalnie ogłoszono podział dofinansowań na sport w Opolu. Jak już wcześniej zapowiadano żużel nie otrzymał ani grosza. Gwardia Opole-piłka ręczna otrzymała 650 tyś. zł, Odra Opole-piłka nożna 550 tyś. zł, Orlik Opole-hokej 500 tyś. zł. Dodatkowo każdy z klubów dostaje po 40 tyś. zł na sport młodzieżowy.
Wiceprezydent-Janusz Kowalski decyzję władz miasta dotyczącą żużla tłumaczył słabą organizacją i problemami finansowymi klubu. Zaznacza jednak, że miasto nie zapomni o tej dyscyplinie. Planowane jest wcielenie w życie planu naprawczego, którego jednym z ważniejszych punktów jest przejęcie stadionu przez MOSiR. Na chwilę obecną szukane są osoby, które podjęłyby się ratowania opolskiego speedway-a.
Prezes Kolejarza Opole- Jerzy Drozd oznajmij, że zwołuje zebranie członków klubu i zamyka go. Sugeruje, że nie ma innego wyjścia.
Nie ulega wątpliwości, że w obecnej sytuacji bez dotacji z miasta klub praktycznie nie ma możliwości istnienia. Dotychczas głównym sponsorem było miasto. Jednak nie można bezustannie liczyć tylko na pomoc władz. Nic dziwnego, że patrząc na sposób funkcjonowania klubu i zarządzania nim postanowiono nie wspomagać jego dalszego prosperowania w obecnej formie.
Jedyną namiastką nadziei dla kibiców Kolejarza może być fakt, że władze Opola apelują do właścicieli firm oraz sympatyków sportu żużlowego o pomoc w odbudowie tej dyscypliny. Nieoficjalnie wymienia się już potencjalne osoby, które mogłyby wspomóc opolski żużel. Są to m.in. Grzegorz Sawicki-członek zarządu województwa, Andrzej Hawryluk-organizator "Gali Żużlowej na lodzie" oraz Piotr Żyto-trener, który już kilka tygodni temu proponował swoją pomoc. Tak więc istnieje możliwość, że Opole nie zniknie z żużlowej mapy.
Czasu jest niewiele, albowiem tylko do końca stycznia można podpisywać kontrakty z zawodnikami. Czekajmy na rozwój sytuacji.
źródło: informacja własna

