
Pierwszy mecz finałowy Polskiej 2. Ligi Żużlowej zakończył się ośmiopunktowym zwycięstwem Polonii Piła. Po zawodach trenerzy obu ekip zgodnie podkreślili, że to jest sport i w rewanżu może się wszystko zdarzyć.
Janusz Michaelis (trener Polonii Piła): Dzisiaj przez deszcz tor się zmienił i widać to po sinudoidzie jazdy naszych zawodników. Trochę warunki atmosferyczne były reżyserem tego co widzieliśmy na torze. W finale każda drużyna jedzie o wszystko. W Gdańsku nie będzie meczu do jednej bramki. Przygotujemy się tak, żeby tanio skóry nie sprzedać. W rewanżu na pewno jakieś zmiany będą w naszym składzie. W Gdańsku nasi kibice mogą liczyć na mocną walkę.
Grzegorz Dzikowski (trener Renault Zdunek Wybrzeża Gdańsk): Wynik ciągle jest otwarty. Myślę, że osiem punktów jest jak najbardziej do odrobienia. To jest tylko sport i zawsze może zdarzyć się coś nieoczekiwango. Teraz pełna koncetracja i w najbliższą niedzielę postaramy się odrobić to z nawiązką. Dzisiaj spodziewałem się więcej po Zetterstremie, Sówce i Brzozowskim. Jedzie cała drużyna i zawodnikom zdarzają się słabsze dni. Wiedzą o tym, że będą musieli to odrobić w rewanżu.
Arkadiusz Pawlak (Polonia Piła): W pierwszym biegu nie wytrzymałem trochę presji i dlatego wjechałem w taśmę. W Gdańsku presja będzie większa. Chce oddać jeszcze silniki do przeglądu przed rewanżem i w Gdańsku będzie mocna walka.
źródło: inf. własna

