Hancock na trybunach, trener zirytowany, właściciel wściekły!

image014

Osłabiona brakiem Grega Hancocka drużyna Speedway Stali Rzeszów wywalczyła rzutem na taśmę jeden punkt meczowy w niedzielnym meczu na Golęcinie. Emocji pozasportowych jednak było w parkingu co nie miara.

osiolNa nieco ponad godzinę przed rozpoczęciem niedzielnego spotkania na stadionie Olimpii trener gości Mirosław Kowalik stwierdził: „Bardzo poważnie podchodzimy do tego meczu, jesteśmy doskonale przygotowani. Myślę, że miejscowi będą mieli kłopoty ze zdobyciem 40 punktów.” Jednak po upływie kilkunastu minut, jak grom z jasnego nieba, dotarła do drużyny gości informacja, że sędzia zakwestionował aktualność badań lekarskich Grega Hancocka. Oznaczało to, że Stal będzie musiała radzić sobie bez swojego lidera. Początkowo prezes klubu z Rzeszowa chciał oddać mecz walkowerem, ale ostatecznie „Żurawie” odjechały spotkanie w sześcioosobowym składzie.

Po meczu zirytowany całą sytuacją był trener przyjezdnych Mirosław Kowalik, który stwierdził: „To był czeski błąd, Hancock posiada aktualne badania. Lekarz pomylił się i zamiast 2018 roku wpisał drugi raz 2017 rok. Sędzia widział to w książeczce, ale nie chciał tego przepuścić. Próbowaliśmy szukać pomocy ze strony poznańskiego klubu. Zgodnie z duchem fair play działacze PSŻ przynajmniej mogli spróbować nam pomóc. Zwietrzyli jednak szansę na to, że pojedziemy bez naszego lidera. Okazało się, że miejscowi działacze nie są jednak takimi osobami za jakich do tej pory ich uważałem. Oczywiście to sędzia podjął ostateczną decyzję o niedopuszczeniu Hancocka, ale mam pretensje do poznańskich działaczy, że nie chcieli nam pomóc. W dużej mierze ucierpiało na tym widowisko i kibice zgromadzeni na stadionie. Brak dobrej woli ze strony PSŻ popsuł całą otoczkę tego meczu.”

Wściekły na zaistniałą sytuację był także właściciel Stali Rzeszów Ireneusz Nawrocki, który po spotkaniu powiedział: „Wiem, że to co się stało jest naszą winą. Ktoś czegoś nie dopilnował. Polecą za to głowy. Najbardziej jestem zły o to, że ściągnęliśmy lekarza medycyny sportowej na stadion, który stał pod bramą, ale nie został wpuszczony. On był na łączach z lekarzem, który omyłkowo wpisał do książeczki Grega rok 2017, zamiast 2018. Kolega z Poznania chciał to poprawić, chciał podbić książeczkę. PSŻ nam to uniemożliwił. Cały tydzień zachęcali swoich kibiców, żeby przyszli na Hancocka, a w decydującym momencie wystawili wszystkich do wiatru.”

Ostatecznie sytuacja wyglądała nieco inaczej. Lekarz medycyny sportowej z Poznania był na stadionie, udał się nawet na wieżyczkę do sędziego, ale prawdopodobnie (według relacji gości) został wyproszony z parku maszyn.

Rzeszowianie mają też inne problemy związane z niedzielnym pojedynkiem. Podczas meczu, w parkingu skandalicznie zachował się junior gości Aureliusz Bieliński, który odepchnął kolegę z zespołu Mateusza Rząsę. Klub z Podkarpacia już poinformował o zawieszeniu młodego żużlowca do odwołania.

To nie koniec problemów przyjezdnych. Po poznańskiej aferze z badaniami lekarskimi Hancocka, anulowania punktów zdobytych przez Amerykanina w spotkaniu przed tygodniem domagać będzie się TŻ Ostrovia. Mecz Stal Rzeszów – Ostrovia zakończył się zwycięstwem gospodarzy 52:38, a Hancock wywalczył 13 punków i 1 bonus. W przypadku odjęcia punktów lidera drużyny, wynik może być zweryfikowany na korzyść „Żurawi” 39:38.

 

 źródło:informacja własna

Maciej Major

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!