
1 listopada otwarte zostało okienko transferowe w polskich ligach. Nieciekawie wygląda aktualnie sytuacja w Stali Rzeszów, która na chwilę obecną nie podpisała żadnego kontraktu. Niewiadomą pozostaje także osoba trenera drużyny ze stolicy Podkarpacia. Janusz Ślączka przyznał, że sam by chciał wiedzieć co dalej. Z prezesem miał dżentelmeńską umową, która zakończyła się z końcem października.
- Z prezesem miałem dżentelmeńską umową do końca października. Co dalej? Sam bym chciał wiedzieć. Część zawodników czeka na to, co ja zrobię. Zawodnicy rozmawiają między sobą, dopytują się, a ja dalej nie wiem, na czym stoimy - mówi Janusz Ślączka, dotychczasowy trener rzeszowskiej Stali.
- Rozmowy są prowadzone cały czas. Spokojnie, mamy czas. Teraz sprawy wyglądają tak, że to zawodnicy walczą o kluby, a nie kluby o zawodników. Nie ma się zatem co podpalać, tylko cierpliwie czekać. Kiedy pierwsze konkrety? Jak się dogadamy. Mamy na to jeszcze prawie 2 tygodnie, więc spokojnie, jest dużo czasu. Co do nazwisk, to nie chcę na tę chwilę nic obiecywać. Na pewno nie wymienimy całego składu. Wszystko jest na najlepszej drodze - uspokaja z Marcin Janik kierownik rzeszowskiej drużyny.
źródło: supernowosci24.pl

