Ireneusz Nawrocki - biznesmen z Bielska Białej w najbliższym czasie oficjalnie ma przejąć stery w Stali Rzeszów. W chwili obecnej prowadzi on rozmowy z zawodnikami budując skład drużyny na przyszłoroczne rozgrywki 2. Ligi Żużlowej. Warto dodać, iż Nawrocki posiada pełnomocnictwo do podpisywania kontraktów od Andrzeja Łabudzkiego - aktualnego prezesa spółki.
W najbliższych dniach Ireneusz Nawrocki ma zostać oficjalnie właścicielem rzeszowskiego klubu. Na chwilę obecną biznesmen z prywatnych pieniędzy spłacił zadłużenie wobec zawodników. - Nie jestem jeszcze ani prezesem klubu, ani posiadaczem udziałów w spółce, a z prywatnych pieniędzy spłaciłem długi wobec wszystkich zawodników. Powiedziałem im, że tak zrobię, dotrzymałem słowa. Chcę działać uczciwie, bo dla mnie pieniądze nie są najważniejsze w życiu, tylko twarz i honor - mówi Ireneusz Nawrocki.
Biznesmen nie marnuje jednak czasu i posiadając pełnomocnictwo do podpisywania kontraktów od Andrzeja Łabudzkiego prowadzi rozmowy z zawodnikami. - Rozmowy się toczą, ale z dogadywaniem nie jest wcale prosta sprawa. Liczyłem, że jak mężczyźni rozmawiają ze sobą dwie godziny, patrzą sobie w oczy i przybijają „pionę”, warunki się nie pogarszają tylko poprawiają, to słowo jest dane. Okazuje, że nie w każdym przypadku to działa. Przedstawiciele innych klubów chcą przekabacić naszych zawodników, aby ściągnąć ich do siebie. Skład ogłosimy podczas konferencji prasowej, która odbędzie się w tę sobotę lub w poniedziałek - informuje przyszły właścicel Stali Rzeszów.
Bielszczanin, który do tej pory wogóle nie działał w sporcie żużlowym przyznał, że za rok to nie on będzie szukał zawodników, lecz oni sami będą kontaktować się z klubem. - Nie ukrywam, że chcę wrócić do Stali sprzed lat, ściągnąć wychowanków, logo zostaje stare, nie nowe. Chcemy mieć poszerzoną kadrę, nie taką na styk, że jak się komuś coś stanie, to pojedziemy w pięciu. A wracając do rozmów, jakie przeprowadziłem, to jestem totalnie zawiedziony postawą niektórych zawodników, ja naprawdę dałem z siebie wszystko. Jak przejedziemy drugą ligę, to gwarantuję, że w przyszłym roku zawodnicy sami będą dzwonić stadami, że chcą do nas przyjść.
Olbrzymią niespodzianką może okazać się pozyskanie do drugoligowego klubu Grega Hancocka. Ireneusz Nawrocki twierdzi, że wymienił się ofertami z Amerykaninem i umówili się na spotkanie. - Mamy przygotowane spotkanie, Amerykanin ma przylecieć do Polski. On dał swoje warunki, my przedstawiliśmy nasze. Kwestia negocjacji. Sprawa nadal jest otwarta - zakończył Ireneusz Naworcki.
źródło: nowiny24.pl

