Spełniony plan, pozostawiony niesmak i dużo znaków zapytania – co się działo i dzieje w Tarnowie?

15

Polskie kluby żużlowe od piątku mogą oficjalnie podpisywać kontrakty z zawodnikami na sezon 2020. My jednak na chwilę powracamy do sezonu 2019 i podsumowujemy go z perspektywy Unii Tarnów. To, że dopiero dziś takowy tekst się pojawia, nie jest przypadkowe, gdyż zakończony przed miesiącem sezon jest dużym wyznacznikiem tego, co będzie można się spodziewać w tarnowskim klubie w przyszłym roku.

 

tarnow logo

Unia Tarnów sezon 2019 zakończyła na czwartym miejscu w Nice 1. Lidze Żużlowej. Tarnowianie po bardzo dobrej rundzie zasadniczej, dosyć sromotnie polegli w rywalizacji półfinałowej z PGG ROW-em Rybnik. I choć Unia spełniła zakładany przed sezonem cel, to jednak, szczególnie wśród kibiców, pozostał pewien niesmak.

 

Spełniony plan

Tarnowskie Jaskółki miniony sezon w Nice 1. Lidze Żużlowej rozpoczynały jako spadkowicz z PGE Ekstraligi. O sile drużyny stanowili Peter Ljung i Wiktor Kułakow. Ten drugi to największe objawienie tego sezonu na pierwszoligowym froncie. Rosjanin od początku rozgrywek wyrósł na prawdziwego lidera tarnowskiej drużyny, a ligowe zmagania zakończył na pierwszym miejscu w tabeli najskuteczniejszych zawodników. Przez cały sezon wtórował mu Peter Ljung, a rosyjsko-szwedzka para wielokrotnie przechylała szalę zwycięstwa na stronę tarnowian. I już tutaj pojawia pierwsze odniesienie do sezonu 2020. Po takim roku, jaki mają za sobą Kułakow i Ljung można było przypuszczać, że tarnowskiemu zespołowi ciężko będzie zatrzymać ten duet na następny sezon. Rzeczywistość te przypuszczenia potwierdziła. Wiktor Kułakow w najbliższych rozgrywkach reprezentować będzie Apatora Toruń. Niewątpliwie sukcesem tarnowskiego klubu można nazwać zatrzymanie Petera Ljunga. Mimo podpisanego z Jaskółkami dwuletniego kontraktu, w mediach można było usłyszeć o zainteresowaniu Szwedem wielu zespołów. Ostatecznie obie strony ustaliły warunki finansowe na najbliższy sezon i Unia Tarnów ma już w swoich szeregach lidera.

W sezonie 2019 drugą siłą napędową tarnowskiej drużyny byli Polacy. Zespół występował w różnych zestawieniach, a w przeciągu całego roku reprezentowali go: Daniel Kaczmarek,  Artur Mroczka, Artur Czaja i Ernest Koza. Najbardziej in plus zaskoczył ten pierwszy. Dla Daniela Kaczmarka było to debiutancki  sezon w roli seniora. Wielokrotnie zdobywał on dla tarnowian cenne punkty i ciężko powiedzieć, aby zawiódł pokładane w nim nadzieje. On też jako pierwszy zdecydował się na pozostanie w Tarnowie na kolejny rok. Na drugim biegunie i tym, który zawiódł najbardziej znajduje się Artur Czaja. Wychowanek częstochowskiego Włókniarza przez większą część sezonu nie mógł dojść do porozumienia ze swoim sprzętem, co skutkowało bardzo słabymi wynikami. Postawa pozostałej dwójki, czyli Artura Mroczki i Ernesta Kozy jest ciężka do ocenienia. 29-latek przez większą część sezonu borykał się z ciężką kontuzja, a sprowadzony w jego miejsce wychowanek Jaskółek przeplatał dobre występy słabymi. Mimo dużej niewiadomej zarówno Mroczka jak i Koza, pozostają w Unii na kolejny rok.

Podsumowując miniony sezon w wykonaniu tarnowskiej Unii nie można zapomnieć o formacji juniorskiej. Formacji, o której już dzisiaj wiadomo, że będzie taka sama w sezonie 2020. Występy tarnowskich młodzieżowców ocenić można na dosyć duży plus. Warto pamiętać, że dla Mateusza Cierniaka był to pierwszy pełny sezon. Tak jak przypuszczano to on był liderem formacji juniorskiej. U 17-latka z każdym kolejnym biegiem dostrzec można było coraz lepszą postawę. Fanów Jaskółek bardzo pozytywnie zaskoczył też Przemysław Konieczny, który przez ostatni rok zrobił duże postępy i przywoził cenne punkty. 

 

Pozostawiony niesmak

Przedsezonowym celem tarnowskiego zespołu był awans do fazy Play-Off. Udało się go zrealizować, jednak nie za brakło przy tym pewnym podtekstów. Pierwszy to słowa prezesa Łukasza Sadego, które w różny sposób parafrazując można było zrozumieć, że Unię nie interesuje awans do PGE Ekstraligi. Słowa te wywołały mocne poruszenie wśród tarnowskich kibiców, a na sile nabrały szczególnie po słabych występach w meczach półfinałowych. Niektórzy odebrali to jako brak postawy fair play i „poddanie się”. Oczywiście to wszystko to tylko, może błędna, interpretacja.

W trakcie sezonu była jeszcze jedna sytuacja, która wywołała niesmak. To postawa tarnowskiej drużyny w meczu wyjazdowym z Lokomotivem Daugavpils. Tarnowski klub mając zapewniony awans do fazy Play-Off mocno „odpuścił” tamten pojedynek (mimo niekorzystnego wyniku juniorzy startowali pięć razy).  Po zakończeniu spotkania zapytany o przyczynę barku rezerw taktycznych menadżer Jaskółek odpowiedział, że drużynie zależało, aby w półfinałach zmierzyć się z PGG ROW-em Rybnik. 

 

Dużo znaków zapytania

Po zakończeniu sezonu tarnowscy kibice pozostali z wieloma pytaniami. Podstawowym jest remont stadionu, bez którego Unia nie ma szans na starty w PGE Ekstralidze. Według najnowszych doniesień powstał nowy projekt modernizacji obiektu, który zaakceptowali działacze PGE Ekstraligi, a wkrótce ogłoszony ma zostać przetarg wyłaniający wykonawcę.

Drugim pytaniem, które nurtuje tarnowskie środowisko, to stan finansów klubu. Przed sezonem Łukasz Sady powiedział, że ten rok będzie poświęcony na wyprostowanie spraw finansowych. Pytanie zatem „czy się udało?”.

Trzecie pytanie, to pytanie, na które odpowiedź poznamy już wkrótce. Chodzi o zawodnika, który zastąpi Wiktora Kułakowa. Kto nim będzie i czy będzie to żużlowiec mogący zbliżyć się do wyników Rosjanina?

 

Za Unią Tarnów sezon ciężki, ale także bardzo interesujący. Większość spotkań z udziałem Jaskółek mogło się podobać kibicom. A to w sporcie jest najważniejsze.

 

 

 

 

 

Źródło: inf.własna

Maciej Uszko

Mieszkając niespełna 2,5 km od stadionu nie sposób było nie zauroczyć się żużlem. Speedway pochłania mnie nieprzerwanie od 2005 roku. Mogę o nim mówić i pisać godzinami. Pochodzę z Tarnowa dlatego najbliższa mojemu sercu jest lokalna Unia. Mam nadzieję, że Jaskółki w niedalekiej przyszłości powrócą na podium DMP.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!