
Unia Tarnów po sobotnim zwycięstwie w Gnieźnie z 6 punktami jest wiceliderem eWinner 1. Ligi Żużlowej. Mimo bardzo dobrej sytuacji tarnowianie nie zamierzają zwalniać tempa i chcą wygrywać kolejne spotkania. Przed nimi mini maraton. W trzy dni odjadą bowiem dwa ligowe mecze. - Musimy jechać na 150% - mówią żużlowcy Jaskółek.
Już w czwartek Unia Tarnów na własnym torze podejmie Lokomotiv Daugavpils. Goście z Łotwy nie zdobyli dotąd ani jednego ligowego punktu. Murowanymi faworytami spotkania wydają się być zatem tarnowianie. Podopieczni Tomasza Proszowskiego mówią jednak, że rywali nie należy lekceważyć. - Ostatnio widzieliśmy, jak Łotysze radzili sobie w Ostrowie, gdzie gospodarze wcale nie mieli łatwej przeprawy. - zauważa Ernest Koza. Po czym dodaje - W końcu ostrowianom udało się wygrać. Chciałbym, aby u nas było podobnie.
Ze meczu na mecz coraz lepiej prezentuje się Michał Gruchalski. 22-latek także podkreśla, że mimo iż drużyna z Daugavpils wydaje się być słabsza, to nie można ich lekceważyć. - Słabsza, nie słabsza – musimy jechać na 150%.Chcemy wygrać to spotkanie. Mam nadzieję, że wygramy, zrobimy fajne widowisko. Myślę, że będzie do przodu i umocnimy się jeszcze bardziej w tabeli.
Wychowanek częstochowskiego Włókniarza odniósł sie również do gorszych wyjść spod taśmy, z którymi tarnowianie borykają się na własnym torze. - Da się to zmienić i musimy na pewno nad tym popracować. Ważne, że potrafimy wyprzedzać po trasie. Myślę, że nie ma na razie co gdybać, bo można powiedzieć, że wszystko do tej pory wygląda fajnie. Może te wyjścia spod taśmy nie zadowalają nawet nas samych, ale te mecze potrafimy nawet po tych słabszych startach wygrywać. Dla nas to jest fajne, natomiast jeśli jeszcze poprawimy ten element w Tarnowie, to myślę, że u siebie na torze możemy być drużyną nie do dogonienia.
Dwa dni po meczu z Łotyszami tarnowianie zmierzą się na wyjeźcie z Ostrovią Ostrów Wlkp. Kapitan Jaskółek Peter Ljung do obu meczów chce podejść bez zbędnej presji. - Nie trzeba niczego specjalnego przed tymi meczami. Należy tylko przygotować motocykle i inne rzeczy oraz utrzymać je w porządku. Trzeba czuć się dobrze, być pewnym siebie i pojechać najlepiej, jak się potrafi. To wszystko, co można zrobić. - mówi 37-latek.
Szwed nawiązał także do swojej słabszej dyspozycji w tym sezonie. Wygląda na to, że największy problem tkwi w startach. - Będąc szczerym, w pierwszych meczach moje starty były straszne. W Gnieźnie miałem po raz pierwszy kilka dobrych wyjść spod taśmy od dłuższego czasu. Tego mi brakowało. Sporo punktów zdobywałem, jadąc na początku biegów z tyłu. To zawsze trudniejsze zadanie. Właśnie tak było w Gdańsku. Sądzę, że tam wyprzedziłem na dystansie pięciu lub sześciu rywali w całym meczu. W Gnieźnie również kilku pokonałem na trasie. Pracujemy jednak nad tym, aby ponownie mieć dobre starty. Jak już mówiłem, to coś pozytywnego, że tym razem udało się kilka razy dobrze wyjść spod taśmy, nawet mimo tego, że jeden bieg był powtórzony. Gdy Mateusz Cierniak upadł, zaspałem start w powtórce (śmiech). Gdy jednak one wychodzą, to sprawia, że robotę wykonuje się znacznie łatwiej. Trudno jest tak naprawdę wygrywać biegi, nie mając dobrych startów. W innym wypadku trzeba się cieszyć, kończąc bieg z dwoma punktami.
Unia Tarnów z Lokomotivem Daugavpils zmierzy się w czwartek o godzinie 18:00. Z kolei pojedynek Ostrovi z Jaskółkami zaplanowano na sobotę. Początek o 16:30.
Źródło: inf.własna / unia.tarnow.pl

