
O tym sezonie wszyscy sympatycy żużla w Tarnowie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Zespół, który na starcie rozgrywek był wymieniany wśród faworytów do wygrania eWinner 1. Ligi, z hukiem z niej spadł. Były kontuzje, były problemy finansowe, były niezrozumiałe sytuacje.
Unia Tarnów przed startem sezonu 2021 zamieszała na rynku transferowym eWinner 1. Ligi Żużlowej. Tarnowianie, którzy początkowo mieli dokonać tylko kosmetycznych zmian, zakontraktowali pięcioro nowych zawodników. Za największy sukces uznano ściągniecie Nielsa Kristiana Iversena i Rohana Tungate’a. Wymieniona dwójka miała być liderami Jaskółek. Dodatkowo do zespołu z Małopolski dołączył solidny Polak – Paweł Miesiąc. Największą zagadką był zawodnik U24. W Tarnowie długo zakładano, że na kolejny sezon pozostanie Michał Gruchalski. Kilka dni przed zakończeniem okienka zawodnik poinformował jednak, że wybiera ofertę z Gdańska. Wtedy powrócił temat Daniela Kaczmarka, który z klubem pożegnał się… na początku listopada. Ostatecznie Kaczmarek trafił do Ostrowa, a w Tarnowie na pozycji U24 startował Alexander Woentin i Oskar Bober. O miejsce w podstawowym składzie Jaskółek walczyć mieli także Artur Mroczka i Kim Nilsson. Drużynie z Małopolski udało się zatem zbudować bardzo solidny skład, który miał walczyć o play-off, a kto wie, może i coś więcej.
Im bliżej sezonu tym krajobraz wokół tarnowskiego żużla coraz bardziej się pogarszał. Na tydzień przed startem rozgrywek klub dał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy Pawłowi Miesiącowi. W żużlowym środowisku spowodowało to duże poruszenie, a kibicom Jaskółek dało znak, że z klubowymi finansami nie jest najlepiej.
Do pierwszego meczu tarnowianie przystępowali osłabieni. Na trzy dni przed spotkaniem z Wybrzeżem pozytywny wynik testu na koronawirusa otrzymał Przemysław Konieczny, a kilka dni wcześniej na przedsezonowym treningu kontuzji nabawił się Oskar Bober. Kontuzja to słowo, które tarnowscy kibice wypowiadali w sezonie 2021 wielokrotnie. Unia w większości meczów jechała w niekompletnym składzie.
Każdy kolejny mecz przynosił porażki i już po 4. kolejce było wiadomo, że Jaskółki w tym roku będą głównym kandydatem do spadku. Był moment w trakcie sezonu, że Unia nie miała kim jechać. Wtedy, na szybko, zakontraktowano Dawida Lamparta. Zmiany nastąpiły również w kierownictwie drużyny, do którego dołączył Jacek Rempała. Dodatkowo coraz głośniej zaczęło się mówić o dużych problemach finansowych.
Przełamaniem dla Jaskółek miał być domowy pojedynek z Wilkami Krosno. Tarnowianie mocno walczyli przez całe spotkanie, jednak ostatecznie ponieśli dwupunktową porażkę. W międzyczasie do dymisji podał się ówczesny prezes Łukasz Sady, a Rada Nadzorcza zaczęła rozmowy z potencjalnym inwestorem.
Gdyby zawirowań sportowych i finansowych było mało, zaczęły pojawiać się problemy organizacyjne. Na mecze przyjeżdżać nie chciał Kim Nilsson, który był zawodnikiem oczekującym. To, co dzieje się w klubie, zaczęli dostrzegać także najbardziej zatwardziali kibice Jaskółek. Na jednym ze spotkań liczba fanów była tak niska, że wydarzenie nie potrzebowało statusu imprezy masowej.
Gdy media zaczęły się zastanawiać czy Unia Tarnów ustanowi nowy niechlubny rekord – zakończenie rozgrywek eWinner 1. Ligi bez ani jednego ligowego punktu – nastał dzień domowego meczu z Orłem Łódź. Tarnowianie w pełnym składzie pewnie pokonali łodzian i zgarnęli dwa punkty oraz bonus. To było jednak już tylko podcieranie łez, bo los Unii był przesądzony. Po dwudziestu latach klub z Tarnowa spadł do 2. Ligi Żużlowej.
I zapewne kibice Jaskółek, choć z bólem i płaczem, pogodziliby się z tym faktem, gdyby nie ogromna niepewność i bałagan, jaki wokół klubu się wytworzył. Los Unii nadal oficjalnie jest nieznany. Gdyby nawet pod kątem organizacyjnym klub udało postawić się na nogi, to nadal pozostaje problem finansowych zaległości oraz popadającego w ruinę stadionu.
Odważnie można powiedzieć, że po sezonie 2021 Unia Tarnów jest na dnie. Światełka w tunelu, jak na razie, nie widać, ale trzeba pamiętać, że to trzykrotny Drużynowy Mistrz Polski i wierzyć, że tak zasłużony żużlowy ośrodek się podniesie i powróci mocniejszy.

Źródło: inf.własna

