Dobrze, że wszystko szczęśliwie się zakończyło - wypowiedzi po meczu Unii z Wybrzeżem

tarnow logogkz gdanskW meczu na szczycie Nice 1.Ligi Żużlowej Grupa Azoty Unia Tarnów pokonała Zdunek Wybrzeże Gdańsk 53:37. Po spotkaniu trener gości mówił, że stało się to, czego się obawiał. Paweł Baran zaś cieszył się z kolejnego zwycięstwa i osiągnięcia Play-Off, jednak zaznaczał, że żużel jest nieprzewidywalny i trzeba cały czas być skoncetrowanym. 

 

 

Mirosław Kowalik (Zdunek Wybrzeże Gdańsk, trener):

Stało się dokładnie to, czego się obawiałem. Nie udało nam się znaleźć odpowiednich ustawień na początku meczu. Gospodarze w pierwszych wyścigach nam mocno odjechali. Potem niby udało złapać się kontakt, ale zabrakło, aby nawiązać bliższą walkę. Kilka wyścigów mogło się podobać. Anders Thomsen trzeba przyznać, że pokazał kawał dobrego żużla. Niestety, jego sugestie w kwestii ustawień nie przekładały się na lepsze rezultaty pozostałych. Nie udało nam się wygrywać wyścigów indywidualnie. Liczyłem, że uda się zrobić 40 punktów, ale wielkiej tragedii nie ma. Mam nadzieję, że z Unią Tarnów spotkamy się w finale i że dzisiaj się czegoś nauczyliśmy. Jesteśmy troszkę mądrzejsi. Na ile – zobaczymy.

 

Kacper Gomólski (Zdunek Wybrzeże Gdańsk):

Dziękuję kibicom i gratuluję gospodarzom, bo świetnie jadą u siebie w tym sezonie. Ja powinienem zdobyć dzisiaj więcej punktów. Po pierwszym biegu zrobiłem korektę, cały czas byłem gdzieś blisko. W drugim swoim starcie trzymałem się tuż za Kennethem (Bjerre – przyp.red.), który jest tutaj bardzo szybki. Następnie prowadziłem, ale Kuba (Jamróg – przyp.red.) mnie wyprzedził. Nie jest źle, ale trzeba się wziąć do roboty, aby zająć drugie miejsce po rundzie zasadniczej. 

 

Paweł Baran (Grupa Azoty Unia Tarnów, trener):

Pomału zbieramy punkciki. Play-Off już jest. Teraz walka o pierwsze miejsce, bo to, że wygraliśmy dzisiaj nie oznacza, że pod koniec będziemy liderem. Przed nami ciężkie spotkania. Jedziemy do Daugavpils, do Łodzi. Drużynowy Puchar Świata pokazał jak żużel jest nieprzewidywalny. Wszystko trzeba wypracować na torze. Cel dzisiaj był jeden: zdobyć bonus. To się udało osiągnąć. Dobrze, że wszystko się szczęśliwie zakończyło, gdyż było trochę nerwowości. 

 

Artur Mroczka (Grupa Azoty Unia Tarnów):

Jestem lekko poobijany, ręka boli, ale złamań nie ma. Stało się jak się stało, było trochę ciasno. Artur (Czaja – przyp.red.) mnie nie widział, ale nie mam pretensji. To jest żużel. Jeżeli chodzi o mecz to bardzo poważnie do niego podeszliśmy. Do końca walczyliśmy, aby osiągnąć nasz cel. 

 

43

 

Źródło: inf.własna

Maciej Uszko

Mieszkając niespełna 2,5 km od stadionu nie sposób było nie zauroczyć się żużlem. Speedway pochłania mnie nieprzerwanie od 2005 roku. Mogę o nim mówić i pisać godzinami. Pochodzę z Tarnowa dlatego najbliższa mojemu sercu jest lokalna Unia. Mam nadzieję, że Jaskółki w niedalekiej przyszłości powrócą na podium DMP.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!