
W rewanżowym meczu półfinałowym Nice 1.Ligi Żużlowej Grupa Azoty Unia Tarnów, nie bez problemów, pokonała Orzeł Łódź 49:41. Po spotkaniu trenerzy obu drużyn wskazali słabe punkty w swoich zespołach. Zawodnik Jaskółek Jakub Jamróg uważa, że spotkanie z Orłem mogło być trudniejsze niż mecz finałowy, który za dwa tygodnie odbędzie się na tarnowskim torze.
Janusz Ślączka (Orzeł Łódź, trener):
W dzisiejszym meczu zawiodła słaba postawa seniorów. Początek był słaby w wykonaniu Roberta (Miśkowiaka – przy.red.), później Edek (Mazur – przy .red.), Saszka też nie najlepiej i oczywiście Hans Andersen. Od takiego zawodnika wymaga się więcej. Zrobił zaledwie 4 punkty. Na plus dzisiaj końcówka spotkania w wykonaniu Roberta Miśkowiaka, Rohan Tungate i juniorzy. Kuba (Miśkowiak – przyp. red.) bardzo ładny mecz. Szkoda trochę tych upadków, ale tak to bywa w sporcie. Wyciągnąłem dzisiaj z tej drużyny, co tylko było możliwe. Taktyczne nie zawsze się powiodą, ale co się dało, to stosowałem. Chcieliśmy wygrać ten mecz, ale się nie udało.
Jakub Miśkowiak (Orzeł Łódź):
W poprzednich zawodach na tarnowskim torze zrobiłem sobie trening przed ligą. Jestem zadowolony z dzisiejszego występu. Było trochę upadków, ale wszystko jest ok, dobrze się czuję. Szkoda, że przegraliśmy ten mecz.
Paweł Baran (Grupa Azoty Unia Tarnów, trener):
U nas w przeciwieństwie do drużyny gości dobrze pojechali seniorzy, którzy zrobili swoje. Zdecydowanie za słabo pojechał Patryk Rolnicki. Nie zdobył punktu na młodzieżowcach drużyny przyjezdnej, co mu się wcześniej nie zdarzało. Stąd też ta nerwowość. Sezon mamy podzielony na 3 etapy. Awans do play-off jest, awans do finału jest i teraz pozostał ten ostatni, najtrudniejszy, czyli wygranie ligi. Wszystko przed nami i będziemy o to walczyć. Dziękuję wszystkim, dzięki którym ten mecz doszedł do skutku, bo według wcześniejszych prognoz nie powinno być dzisiaj słońca, a udało się fajny tor przygotować do ścigania. Jak była wczoraj propozycja, aby dzisiaj jechać nie wahaliśmy się ani przez chwilę. Nie myśleliśmy o tym, że tor nie będzie naszym sprzymierzeńcem. Dziękuje również naszemu sponsorowi – Grupie Azoty, bez której te wszystkie sukcesy nie byłby możliwe do osiągania.
Jakub Jamróg (Grupa Azoty Unia Tarnów):
Dopiero gdy przesiadłem się na drugi motocykl to zacząłem jechać na dobrym poziomie. Ten pierwszy, który wydawał mi się, że jest nr 1, dzisiaj nie pasował. Zmieniła się aura. Ostatnio jechaliśmy tutaj mecz przed miesiącem, a treningi to nie to samo co warunki meczowe. Dodatkowo opady deszczu zmieniły ten tor. Na początku meczu męczyliśmy się nieco, ale na szczęście złapaliśmy wiatr w żagle i, choć nerwowo to, wygraliśmy ten mecz. Teraz przed nami finał. Będziemy się do niego przygotowywać. Mam nadzieję, że to dzisiejsze spotkanie było trudniejsze niż finał, bo drużyna Orła jest bardzo mocnym zespołem. Udowodniła to na naszym torze i w rundzie zasadniczej i dzisiaj.

Źródło: inf.własna

