Jakub Jamróg: Po ostatnim wyścigu spadł nam kamień z serca

 D7N6135

W pierwszym tegorocznym spotkaniu w PGE Ekstralidze Grupa Azoty Unia Tarnów pokonała Falubaz Zielona Góra 47:43. Z dobrej strony w tym meczu zaprezentował się Jakub Jamróg, który zdobył 8 punktów. Wychowanek Jaskółek przyznaje, że niedzielne zwycięstwo pozytywnie nastawia wszystkich przed kolejnymi ligowymi spotkaniami. 

 

Dla Jakuba Jamroga mecz z Falubazem był powrotem do PGE Ekstraligi po 5 latach. 26-latek mówi, że przed spotkaniem nie czuł z tego powodu specjalnej tremy - Podszedłem do tego meczu bardzo spokojnie. Paradoksalnie może nawet spokojniej niż w 1 lidze, gdzie zawsze chciałem utrzymać pewien wysoki poziom, a tu sam byłem ciekaw jak to będzie. Jak widać, nie było źle. Bardzo dziękuję mojemu teamowi za ciężką pracę. W ostatnim tygodniu oczy musieliśmy trzymać, jak to się mówi, na zapałkach. Było bardzo dużo pracy, dużo treningów, wymienialiśmy silniki. Ta praca przyniosła efekty i to bardzo motywuje do dalszej pracy. Ja nie chcę popadać w hurraoptymizm, bo wiem, że czekają nas jeszcze bardzo ciężkie mecze. Fajnie, że można chodzić z podniesioną głową i skupić się na kolejnym spotkaniu.

W niedzielę wychowanek Jaskółek był bardzo szybki. Sam jednak przyznaje, że w kolejnym spotkaniu na tarnowskim torze te same ustawienie niekoniecznie mogą być dobre - W moich motocyklach rzeczywiście jest sporo prędkości. Tor też się trochę zmienił, co na pewno nie umknęło uwadze kibiców. Pojawiły się nowe ścieżki. Dobrze „chodzi” krawężnik, ale do takiej jazdy jest konieczny dobry start, bo później może być ciężko. Ja w kilku biegach czułem się naprawdę szybki, ale bałem się odejść od krawężnika, żeby nie stracić swojej pozycji. Ten tor będzie się jednak zmieniał, za dwa tygodnie już będzie inny. Trzeba go cały czas czytać i się do niego dostosowywać - mówi Jamróg.

Początek meczu  Falubazem nie ułożył się po myśli Jaskółek - Po pierwszej serii startów mieliśmy zebranie. Szybka wymiana uwag i fajnie to zagrało. Po ostatnim wyścigu zdecydowanie spadł nam kamień z serca. Na pewno każdy z nas wolałby wygrać większą ilością punktów, ale nie ma co być pazernym. Dobra jazda jest bardzo ważna, bo nawet jeśli trening przed meczem dobrze się uda, wygrywa się spod taśmy, to zupełnie inaczej się śpi. Dzięki temu zwycięstwu z pewnością spokojniejsi będziemy przystępować do kolejnych spotkań. Szkoda wykonywać nerwowe ruchy - ocenia 26-latek.

Unia Tarnów to obok Betard Sparty Wrocław druga drużyna PGE Ekstraligi, która przed startem sezonu nie odjechała żadnego sparingu. Według Kuby wpływ braku meczu towarzyskiego na obecną formę jest kwestią indywidualną - Każdy musiałby się odnieść do tego indywidualnie. Mi osobiście tego nie brakowało. Ja bardzo mocno przepracowałem zimę. Wszystko dobrze funkcjonuje i życzyłbym sobie żeby tak było przez cały czas. Myślę, że kto dobrze przepracował zimę to czuje się podobnie. Ja może nie jeżdżę jeszcze jakoś bardzo długo, ale jest to już 10 lat i to jest jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina. Mieliśmy trzy dni treningu, robiliśmy sobie między sobą imitację sparingu. Jak widać nikomu za bardzo ten brak objeżdżenia nie przeszkadzał. Koledzy jechali też już jakieś zawody w Anglii. Teraz tak się złożyło, że zaczynam sezon w zasadzie od zawodów ligowych. Zawsze to były jakieś eliminacje, sparingi, Złoty Kask. Teraz się akurat tak złożyło, ale trzeba się po prostu dostosowywać do tego, co przynosi pogoda  - zakończył Jakub Jamróg.

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: unia.tarnow.pl

Maciej Uszko

Mieszkając niespełna 2,5 km od stadionu nie sposób było nie zauroczyć się żużlem. Speedway pochłania mnie nieprzerwanie od 2005 roku. Mogę o nim mówić i pisać godzinami. Pochodzę z Tarnowa dlatego najbliższa mojemu sercu jest lokalna Unia. Mam nadzieję, że Jaskółki w niedalekiej przyszłości powrócą na podium DMP.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!