Celem Polonii Bydgoszcz przed sezonem 2014 było spokojne utrzymanie się w Nice Polskiej Lidze Żużlowej. Prezesowi Andrzejowi Polkowskiemu zależało przede wszystkim na zmniejszeniu długu spółki. Oba cele udało się zrealizować. Pozostał jednak mały niedosyt.
W przerwie zimowej barwy bydgoskiego klubu zasilili Patrick Hougaard, Dennis Andersson i Marcin Jędrzejewski. Fanów Gryfów ucieszył przede wszystkim powrót tego ostatniego. Wychowanek Polonii początkowo obawiał się ciężkiej walki o miejsce w składzie. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Siopek, dzięki udanym występom w przedsezonowych sparingach, znalazł się w zestawieniu Polonistów na inauguracyjne spotkanie z Lokomotivem Daugavpils. Zaprezentował się w nim z bardzo dobrej strony, pomagając bydgoszczanom w odniesieniu przekonującego zwycięstwa 57:33. 27-letni tucholanin kilka dni po tym pojedynku zanotował upadek w trakcie sparingu nad morzem z ekipą Renault Zdunek Wybrzeża Gdańsk. Mimo iż sam zawodnik zgłaszał gotowość występu w potyczce drugiej rundy w Rybniku, trener Jacek Woźniak zdecydował się na powołanie w jego miejsce Roberta Kościechy. Tym razem to Kostek pozytywnie zaskoczył szkoleniowca biało-czerwonych, będąc jednym z liderów zespołu obok Patricka Hougaarda i Mateusza Szczepaniaka. Zawody miały dramatyczny przebieg. W pierwszej fazie zdecydowanie górą byli gospodarze. Podopieczni trenera Grabowskiego po siedmiu biegach prowadzili różnicą ośmiu oczek. Kolejne cztery biegi układały się z kolei po myśli opiekuna Polonii. W teamie z Bydgoszczy kompletnie zawodził Hans Andersen. Duńczyk w dwunastej gonitwie nie poradził sobie nawet z równie słabo dysponowanym Chrisem Harrisem. Czteropunktową przewagę Poloniści roztrwonili już w trzynastym wyścigu. W nim Andersson i Hougaard musieli uznać wyższość Michała Szczepaniaka i Dakoty Northa. Ci sami zawodnicy w finałowej odsłonie przechylili szalę zwycięstwa na korzyść rybniczan. Bydgoszczanie po zawodach żałowali utraconej szansy na wyjazdowe zwycięstwo.
W przerwie pomiędzy potyczką w Rybniku a wyjazdem Polonistów na kolejne ligowe spotkanie do Grudziądza na stadionie przy ulicy Sportowej odbyło się Grand Prix Europy. Impreza zakończyła się frekwencyjną porażką. Na trybunach zasiadło nieco ponad 4000 fanów czarnego sportu, co należy uznać za najsłabszy wynik w historii całego cyklu. Mimo kapitalnych zawodów zakończonych zwycięstwem Krzysztofa Kasprzaka i miejscem na podium Jarosława Hampela, działacze bydgoscy działacze mogli czuć się zawiedzeni. Wyższa frekwencja mogłaby bowiem pomóc klubowi w zmniejszeniu długu.
W kolejnych trzech potyczkach Gryfy wystąpiły osłabione brakiem kontuzjowanego Patricka Hougaarda. Absencja Duńczyka była mocno odczuwalna już podczas starcia w Grudziądzu. Wśród bydgoszczan wolę walki wykazali jedynie Marcin Jędrzejewski i Szymon Woźniak, co odbiło się na końcowym rezultacie. Grudziądzanie pokonali bydgoski team w stosunku 53:37. Z wielkimi nadziejami team prowadzony przez Jacka Woźniaka przystępował do potyczki na własnym torze z PGE Marmą Rzeszów. Brak wspomnianego już Duńczyka oraz trudne warunki pogodowe oznaczały jednak spore problemy. Bydgoscy żużlowcy nawet po udanych startach źle rozgrywali pierwszy łuk i tracili pozycje. Ostatecznie podopieczni Janusza Ślączki odjechali z Bydgoszczy z dwoma punktami, wygrywając 50:40. Po raz kolejny oczekiwania szkoleniowca Gryfów zawiódł Hans Andersen. Ugly Duck początkowo miał być odsunięty od składu na kolejne zawody. W międzyczasie urazu nabawił się Marcin Jędrzejewski, co spowodowało że w starciu z sąsiadem z ligowej tabeli, czyli drużyną KMŻ Lublin Hansior otrzymał następną szansę. Początkowo wydawało się, że zawodnik wyciągnął odpowiednie wnioski z poprzednich porażek. W drugiej części meczu znowu przyjeżdżał za plecami rywali. Poloniści po sześciu biegach prowadzili 21:15. Końcówka należała jednak do lublinian, którzy zwyciężyli 48:42. Bolesna w skutkach dla bydgoskiej ekipy okazała się wywrotka Roberta Kościechy w trzeciej gonitwie. Wychowanek toruńskiego Apatora pomimo bólu wygrał dwa wyścigi. Po kolejnym starcie, w którym nie dojechał do mety, zrezygnował z udziału w dalszej części zawodów. Należy jeszcze dodać, że w Lublinie z Gryfem na plastronie zadebiutował Lasse Bjerre. Mimo ambicji u Duńczyka widoczny był brak przygotowania do startów w polskiej lidze, co skutkowało skromną zdobyczą punktową.
Pomimo wielkich chęci Kościecha nie wystąpił w spotkaniu z Carbon Startem Gniezno. W ostatniej chwili do Bydgoszczy został ściągnięty, odsunięty wcześniej od składu Dennis Andersson. Kapitalny powrót po kontuzji zanotował Patrick Hougaard. Zdecydowaną zwyżkę formy zaliczył na dodatek Hans Andersen. Tych dwóch panów śmiało można nazwać ojcami wysokiego zwycięstwa nad gnieźnianami. Tydzień później w Łodzi Polonia Bydgoszcz poniosła kolejną wyjazdową porażkę, tym razem w stosunku 38:52.
Rewanż z ekipą prowadzoną przez Lecha Kędziorę miał interesujący przebieg. Przed biegami nominowanymi Poloniści prowadzili 44:34. Bliżej zdobycia punktu bonusowego byli więc łodzianie. Dwie decydujące potyczki kończyły się podwójnymi triumfami Gryfów, co oznaczało zgarnięcie przez team Jacka Woźniaka trzech dużych oczek. W pierwszej stolicy Polski bydgoszczanie zamiast walczyć o zwycięstwo musieli drżeć o utrzymanie 24-punktowej zaliczki z pierwszego pojedynku tych ekip. Przewaga gnieźnian na koniec spotkania wynosiła jedynie 14 punktów, co oznaczało, że bonus został uratowany. Pierwszą i chyba największą wpadkę w roku 2014 zaliczył Szymon Woźniak. Kończący w minionym sezonie wiek juniora wychowanek bydgoskiej Polonii wywalczył zaledwie 2 oczka. Ostatni mecz ligowy przed ponad miesięczną przerwą przyniósł zgromadzonym na bydgoskim obiekcie kibicom sporo emocji. Zespół z Lublina pod przywództwem Mariana Wardzały stawiał bydgoszczanom spory opór. Ostatecznie Poloniści zwyciężyli 50:40, inkasując kolejne 3 punkty do tabeli Nice Polskiej Ligi Żużlowej.
W przerwie wakacyjnej fani czarnego sportu mogli emocjonować się rywalizacją o Drużynowy Puchar Świata. Baraż i finał miały miejsce na bydgoskim stadionie. Oba widowiska stały na bardzo wysokim poziomie sportowym. Podobnie jak kwietniowe Grand Prix, nie przyniosły one spodziewanych zysków. Frekwencja na finale była co prawda nieco wyższa i wynosiła około 7000. Wciąż odbiegało to jednak od przedsezonowych oczekiwań bydgoskich działaczy.

W sierpniu bydgoszczanie wrócili do walki o ligowe punkty. Do Rzeszowa musieli udać się w składzie z trzema młodzieżowcami. Urazu nabawił się bowiem Mateusz Szczepaniak, a wyjazdu na Podkarpacie w zastępstwie kolegi odmówił Dennis Andersson. Spotkanie zgodnie z przewidywaniami zakończyło się wysoką porażką biało-czerwonych. Derby w Bydgoszczy z grudziądzanami rozpoczęły się od podwójnej przegranej Polonii. W kolejnych biegach Poloniści potwierdzali tegoroczną klasę na swoim torze, sukcesywnie powiększając przewagę. W końcowej fazie pojedynku jeźdźcy GKM-u odzyskali wiarę w wywalczenie bonusa, co w ostatecznym rozrachunku im się udało.
Ogromną wagę w kwestii awansu do fazy Play-off miało mieć starcie w Daugavpils. W pierwszym terminie tej potyczki na Łotwie miała miejsce ulewa. Spotkanie zostało przełożone, a nowa data nie do końca odpowiadała podopiecznym Jacka Woźniaka. Patrick Hougaard na Łotwę zawitał bez kompletu motocykli oraz mechanika, co miało odzwierciedlenie w jego postawie na torze. Bydgoszczanie do samego końca robili wszystko, by wywalczyć chociaż punkt bonusowy. Mimo ambicji Hansa Andersena i Szymona Woźniaka, reszta drużyny nie dostosowała się do ich poziomu. Mecz zakończył się rezultatem 57:33 dla Lokomotivu. Oznaczało to remis w dwumeczu, a dla Polonii koniec marzeń o Play-offach. Kończące sezon spotkanie Polonistów z rybnickim ROW-em nieco poprawiło humory bydgoskim kibicom. Ich pupile rozgromili powiem team Jana Grabowskiego 58:32, zapewniając sobie utrzymanie w Nice Polskiej Lidze Żużlowej.
W bydgoskiej ekipie nie zawiedli Szymon Woźniak (średnia biegowa – 2,051) i Patrick Hougaard (2,000). Zdecydowanie poniżej oczekiwań prezentowali się Hans Andersen (1,788), Robert Kościecha (1,755) i Mateusz Szczepaniak (1,593) Pretensji nie można mieć z kolei do Marcina Jędrzejewskiego (1,686). Dla Siopka był to bowiem pierwszy sezon na zapleczu Enea Ekstraligi po kilku spędzonych w najniższej klasie rozgrywkowej. Przebłyski głównie na własnym torze zaliczał Bartosz Bietracki (0,838). Kompletnymi niewypałami okazały się transfery Dennisa Anderssona i Lasse Bjerre.
Pomimo braku zysku z imprez rangi międzynarodowej dług bydgoskiego klubu został nieco zmniejszony. Nie wykluczone, że przed sezonem 2015 prezes Andrzej Polkowski sprawi fanom Polonii niespodziankę w postaci podpisania umowy z dużą firmą. Barwy Gryfów nadal reprezentować będą Patrick Hougaard, Marcin Jędrzejewski i Szymon Woźniak. Bydgoscy działacze mają chrapkę na młodego Jacoba Thorssella. Jak co roku prowadzone są też rozmowy z Robertem Miśkowiakiem. Zainteresowany startami z Gryfem na plastronie jest Oskar Ajtner-Gollob. Chęć reprezentowania bydgoskich barw wyrażał także Tomasz Gapiński. Ostatecznie Gapa zadecydował o pozostaniu w gorzowskiej Stali. Z klubem definitywnie pożegnał się Mateusz Szczepaniak, który zasilił szeregi klubu z Ostrowa. Nieznana jest jak do tej pory przyszłość Hansa Andersena i Roberta Kościechy. Włodarze Gryfów zapewniają, że skład zespołu na przyszłoroczne rozgrywki Nice PLŻ będzie silniejszy od tegorocznego, a zespół jeszcze mocniej powalczy o miejsce w pierwszej czwórce ligowej tabeli.
źródło: informacja własna

