Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk przegrało kolejny mecz wyjazdowy. Tym razem podopieczni Grzegorza Dzikowskiego ulegli na Łotwie w stosunku 56:34. Tak na prawdę w spotkaniu tym nie zawiedli Zetterstroem, Fajfer i Kossakowski, którzy zdobyli łącznie 28 punktów i bonus. Swojego niezadowolenia z postawy niektórych zawodników na Łotwie nie krył prezes klubu z Gdańska, Tadeusz Zdunek
Wybrzeże z dorobkiem 8 punktów zajmuje obecnie 5 miejsce w tabelii Nice Polskiej Ligi Żużlowej. Gdańszczanie z 9 rozegranych meczów przegrali aż 5 spotkań i wszystkie te spotkania rozgrywane były na wyjeździe. Dwa oczka z meczu wyjazdowego udało się wywieźć jedynie z Rawicza, co nie oszukujmy się szału nie robi. Prezes klubu znad morza na razie nie widzi jak jego zawodnicy mają wyjść z tej trudnej sytuacji. - Nie mam już sił na to wszystko. Najgorsze jest to, że nie ma instrumentów, aby wyciągnąć konsekwencje wobec zawodników. Co z tego, że odsunę ich od meczów, jak przed sezonem otrzymali pieniądze na przygotowanie do sezonu? Cegielskiemu, który wynegocjował te zasady w PZM zawodnicy powinni postawić pomnik. Mnie jako szefa klubu bezradność wobec tego irytuje. - mówi Tadeusz Zdunek
Ostatecznie mecz z Lokomotivem Daugavpils zakończył się zwycięstwem Łotyszy różnicą 22 oczek. Tylko dzięki trenerowi Kokinowi Wybrzeże w tym spotkaniu zdołało wywalczyć 30 punktów. - Najgorsze jest to, że żaden z tych, którzy zawiedli nie powiedział przepraszam. Dzisiaj postanowiliśmy, że zaprosimy wszystkich zawodników na dwa dni treningów, a w międzyczasie będziemy prowadzić z nimi indywidualne rozmowy. Sam jestem ciekawy co niektórzy powiedzą. Przed sezonem obiecywali złote góry, a jest tragedia. Nie wiem czy wszyscy mają też świadomość, że po takich porażkach jak ta na Łotwie mamy murowaną niższą frekwencję w meczu u siebie - kończy Zdunek.
źródło:inf.własne+przegladsportowy.pl

