
W 14.kolejce Nice Polskiej Ligi Żużlowej Eko-Dir Włókniarz Częstochowa pokonała na wyjeździe KSM Krosno 41:49. Oto co powiedzieli zawodnicy po spotkaniu.
Tomasz Chrzanowski – Nie jestem dzisiaj zadowolony z mojej dyspozycji, przywiozłem kilka punktów. Powtórka z rozrywki. Trenujemy, pasujemy się i nic z tego. Byłem najszybszym zawodnikiem na piątkowym treningu i z niecierpliwością czekałem na mecz. Okazało się jednak, że w zawodach trzeba się trochę inaczej regulować. Miałem małego pecha w pierwszym biegu, szprycha wplątała się w tylni łańcuch. Byłem zmuszony zmienić motocykl. W drugim biegu pojechałem na drugim motocyklu i od nowa musiałem zobaczyć, co dzieje się na torze. Wyciągnąłem wnioski po tym drugim wyścigu, ale została za mnie wstawiona rezerwa taktyczna. Czekałem cierpliwie, sądziłem, że już nie pojawię się w meczu. Potem pojechałem w swoim regulaminowym biegu i było już lepiej. W nominowanym biegu również udało się wygrać, tak na otarcie łez po przegranym spotkaniu. Nie wprowadzałem dużych zmian, ale poprawiłem jeden szczegół po moim drugim biegu i to jest właśnie to, czego brakowało w tych początkowych biegach. Jestem troszkę mądrzejszy po dzisiejszym meczu. Trzeba regulować się pod rywala i pod moment startowy. Na początku spotkania było trochę zamieszania z taśmą startową. Okazało się, że będziemy startować na zielone światło, za chwilę kolejna próba taśmy, nagle szybka decyzja – ubierajcie się i jedziemy. Przerwa nie wpłynęła na mnie jakoś znacząco, ale trening to trening, a zawody to zawody. Na treningu jeździmy po dwa okrążenia, jeździmy na używanych oponach, w meczu jedzie się na cztery kółka i przy pełnej nowej gumie i to jest ta różnica. Po dwóch okrążeniach opona się nagrzeje i dopiero motocykl zaczyna kleić. Ja minąłem zawodników na ostatnim kółku, gdzie czułem prędkość i, że dam radę wjechać w nich.
Sergey Logachev – W pierwszym biegu było ciężko, nie wiedziałem jak ustawić motocykl, potem tor się zmienił i byłem najszybszy. Było trochę dziur i kolein na torze. Motocykl zaczął inaczej jechać i spasowałem się. Pozmieniałem w ustawieniach trochę z zapłonem, co było dobrym pomysłem, a wszystko inne pozostawiłem tak samo jak na treningach. Przerwa w jeździe wpłynęła na moje emocje. Denerwowałem się trochę przed dzisiejszym meczem, ale jakoś specjalnie się do niego nie przygotowywałem. Podszedłem do startów z lekkim zdenerwowaniem, ale było to niepotrzebne. Pojechałem całkiem dobrze, jednak nie udało się wygrać meczu.
Rafał Trojanowski – Mój występ dzisiaj zakończył się kiepsko. Zaspałem na starcie, a sędzia szybciej puścił taśmę w górę. Później chciałem zaatakować szeroko, ale się nie udało. Na drugim łuku była dość duża dziura, wpadłem w nią, co spowodowało, że spadła mi noga z haka i nie miałem już kontroli nad motocyklem. Taki trochę głupi wypadek. Wszyscy ogólnie dzisiaj jechali bardzo dobrze. Wygraliśmy to najważniejsze. Po pierwszym wyścigu zmieniliśmy trochę ustawienia w motocyklu, ale chyba było to niepotrzebne. Miałem gorszy start, ale na trasie byłem szybki. Mało jeździłem w tym sezonie, presja jest znacznie większa i obawa, że coś może pójść nie tak. Tor w Krośnie zmienił się diametralnie od tego, co było kiedyś, więc trzeba inaczej ustawić motocykle. Długa przerwa wpłynęła na mnie w jakimś stopniu niekorzystnie. Przygotowywałem się do meczu z Rzeszowem, ale mecz się nie odbył. Lepiej byłoby dla mnie gdybym objechał mecz na własnym torze, a potem przyjechał tutaj, niestety tak się nie stało.
Oskar Polis – Drużyna zrobiła swoje. Moja postawa to szczerze powiedziawszy paranoja. Jeszcze gorsza paranoja to tutejszy tor. Można powiedzieć, że to jest tor nienadający się do jazdy, nie jest to walka z rywalem tylko z torem. Miałem trudności, by utrzymać się na motocyklu. Jeden bieg mi się udał i było fajnie, a reszta jeszcze raz powtórzę paranoja. W motocyklach robiliśmy drobne korekty, ale nie był to problem z motorem tylko z torem. To jest chyba ostatni tor, na którym chciałbym jeździć. Przyjechaliśmy tutaj walczyć o punkty. To jest sport i wszystko się może zdarzyć. Rywala się nie lekceważy.
Artur Czaja – Swoją jazdę ocenię jako bardzo dobrą, bo naprawdę się starałem. Nie popełniałem błędów, tylko pech prześladuje mnie przez cały sezon. Miejmy nadzieję, że mnie opuści, bo zacząłem dobrze, wyjechałem na próbę toru i miałem szybkie czasy. W pierwszym biegu było okey, ale potem czułem, że coś jest nie tak. Okazało się, że całe zawody jechałem na spalonym prądzie i w trzecim biegu mój motocykl zgasł. Gdy zmieniłem na drugi to był całkiem inny, silniejszy od poprzedniego i przywiozłem zero. Tor był trochę lepszy niż zawsze, dało się na nim ścigać.
źródło.info:własna

