W ostatniej kolejce Nice 1. Ligi Żużlowej Orzeł przegrał w Gdańsku 17:31. Przed tym spotkaniem działo się wiele niespodziewanych rzeczy, składających się na ostateczny wynik.
W składzie Orła pojawiło się w tym meczu trzech młodzieżowców i oczywiście to nie była decyzja kadrowa trenera, ale konieczność uzupełnienia składu, po problemach zdrowotnych zawodników. Najpierw z drużyny wypadł Tobiasz Musielak. Żużlowiec zaliczył kilka upadków w Polsce i Anglii i ostatecznie do czwartku przebywa na zwolnieniu lekarskim. W piątek podejmie decyzję, czy pojedzie w Daugavpils z Lokomotivem.
Dzień przed meczem w Gdańsku, w spotkaniu ligi duńskiej, grożnie wyglądającą kraksę zaliczył Hans Andersen. Duńczyk miał pojechać z Wybrzeżem i informacja o jego problemach zdrowotnych dotarła do klubu zbyt późno, by nad morze dojechał Rory Schlein. Stąd w ostatniej chwili na spotkanie ściągany był Dawid Wawrzyniak, a Kamil Kiełbasa wskoczył w miejsce seniora.
Za nami pierwsza runda fazy zasadniczej i zgodnie z regulaminem uaktualnione zostały listy zastępstwa zawodników w poszczególnych klubach. W ostatnim komunikacie GKSŻ, jako żużlowiec do z/z z powodu zwolnienia lekarskiego, jest w Orle na najbliższe sześć rund Daniel Jeleniewski, czyli takie rozwiązanie również nie mogło być brane pod uwagę w Gdańsku.
Wcześniej Witold Skrzydlewski wyraził zgodę na wypożyczenie do Polonii Bydgoszcz Marcina Jędrzejewskiego i wiadomo było, że nie złamie ustaleń i wstępnych porozumień m.in. ze Zbigniewem Bońkiem. "Siopek" chciał jeździć i mocno krytykowany, za zbudowanie zbyt szerokiej kadry, prezes Orła, chciał mu umożliwić zarabianie pieniędzy w innym klubie. Sprawa jest zamknięta i nie ma co do niej wracać.
To niestety nie koniec kłopotów przed spotkaniami ligowymi. W niedzielę jedziemy do Daugavpils, a dzień wcześniej Kai Huckenbeck startuje w Lamothe Landerron w eliminacjach do Grand Prix. Niemiec do tego występu otrzymał nominację z krajowej federacji i nie może się nie stawić we Francji. Problem polega na tym, że na Łotwę ma 2760 km...Logistycznie nie ma możliwości, żeby Kai dotarł na stadion Lokomotivu przed godziną 15.15 polskiego czasu. Szkoda, że władze tak ważne imprezy planują w położonym najbardziej na zachód torze w Europie. Działacze Orła wciąż się nie poddają i szukają rozwiązania tej trudnej sytuacji, ale czasu pozostało bardzo niewiele. Przy tych kłopotach bardzo ważne jest wsparcie kibiców. Zawodnicy potrzebują Was nie tylko wtedy, gdy wygrywają kolejne mecze, ale właśnie w takich kryzysowych sytuacjach.
źródło: orzel.lodz.pl

