Miłe złego początki - tak po krótce można określić sezon 2017 w wykonaniu drużyny KS ROW Rybnik. Dobry start i niezwykle pechowe zdarzenia w trakcie sezonu. Kontuzje, wykluczenia i defekty, oraz ujemne punkty to wszytko przyczyniło się do spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej.
KS ROW Rybnik po dobrym sezonie 2016 i utrzymaniu w Ekstralidze chciał w tym sezonie ugrać coś więcej niż tylko walczyć o utrzymanie. Rybniczanie przed sezonem zamienili Rune Holtę na Tobiasza Musielaka, a w miejsce Andreasa Jonssona do składu dołączył również Fredrik Lindgren. O ile Szwed szczególnie na początku sezonu spełnił pokładane w nim nadzieje, to wymiana Holty na Musielaka okazała się złym posunięciem. Wychowanek Unii Leszno zanotował wprawdzie kilka dobrych występów, jednak zdecydowanie więcej było tych gorszych. Najsłabszym ogniwem jeśli chodzi drużynę rybnickiego ROW-u był Damian Baliński. Trzeci z krajowych seniorów Rafał Szombierski w swoim stylu jeździł nieprzewidywalnie, ale szczególnie na własnym torze potrafił zdobywać cenne punkty dla drużyny. Prawdziwym liderem ROW-u okazał się być młodzieżowiec Kacper Woryna. Wnuk Antoniego, od początku sezonu spisywał się znakomicie i to on był motorem napędowym drużyny. Z kolei jego koledzy z formacji juniorskiej prezentowali się poniżej oczekiwań.
Po słabszym początku sezonu do ładu doszedł również kreowany na lidera Grigorij Łaguta..., o którym w tym sezonie zrobiło się głośno. Niestety tym razem nie z powodu świetnej jazdy, a afery dopingowej. U Rosjanina wykryto bowiem niedozwolone substancje w organizmie po wygranym meczu 11 czerwca z Włókniarzem Częstochowa. Od tego momentu Rybniczanie musieli sobie radzić bez swojego lidera. Brak Łaguty spowodował, że sternicy rybnickiego ROW-u zaczęli się rozglądać za wzmocnieniami. Rory Schlein, Mads Korneliussen, Brady Kurtz czy Roman Lachbaum to zawodnicy, którzy mieli pomoc w walce o utrzymanie. Podopieczni Mirosława Korbela w sportowej rywalizacji pomimo braku Łaguty zapewniliby sobie spokojne utrzymanie na koniec sezonu.
Po długim dochodzeniu odjęto jednak 3 punkty meczowe drużynie ROW-u przez co finalnie drużyna ze Śląska musiała pogodzić się ze spadkiem. Czy słusznie ? Wiele już zostało powiedziane w tej sprawie. Fakt jest jeden. W sportowej walce KS ROW Rybnik zasłużył na utrzymanie w ekstralidze, a władza polskiego speedway'a uwzięła się i cios za ciosem konsekwentnie podcinała skrzydła "Rekinom". Sankcje za złe przygotowanie toru, sankcje dla trenera, wojna z prezesem Mrozkiem. Ewidentnie sezon ten obfitował w wiele dziwnych zdarzeń, który nie były sprzymierzeńcem klubu z Rybnika. Po dobrym sezonie i fatalnym zakończeniu w klubie pozostał tylko kapitan Kacper Woryna i młodzieżowcy.

Podsumowując sezon ROW-u nie sposób wspomnieć o Max'ie Fricke. Młody Australijczyk ponownie pokazał, że w niedalekiej przyszłości może bić się o medale w cyklu GP. Rybniczanie spadli z ekstraligi pomimo tego, że byli lepsi od drużyn z województwa kujawsko-pomorskiego, a zdecydowanie najsłabszą drużyną ekstraligi była ekipa KS Toruń, co mogliśmy zaobserować podczas baraży o utrzymanie.
Swoją drogą ciekawe na jaki pomysł wpadłyby władze ekstraligi w przypadku przegranych baraży przez KS Toruń, ale na to pytanie może odpowiedź sobie każdy z nas indywidualnie.


