Piotr Protasiewicz niespełna trzy tygodnie po urazie obojczyka zadeklarował chęć udziału i walki w piątkowym spotkaniu Falubazu Zielona Góra z Fogo Unią Leszno w przedostatniej kolejce rundy zasadniczej PGE Ekstraligi. Zielonogórzanie muszą wygrać na torze lidera rozgrywek, aby wystąpić w fazie play off. Warto dodać, iż leszczynianie będą osłabieni brakiem zawieszonego za czerwoną kartkę Nickiego Pedersena.
- Faworytami nie jesteśmy. To dla nas już któryś z rzędu mecz ostatniej szansy. Ja nadal twierdzę, że punkty zostały pogubione wcześniej i teraz odbija się to nam czkawką. Z drugiej strony dobrze wiemy jak ten sezon się nam układał. Nie przekreślam oczywiście naszych szans. Ja nadal wierzę, że musimy walczyć do końca, póki mamy szanse. Jedziemy do Leszna dać z siebie wszystko i pojechać na dużym spokoju. Nie ma też sensu robić specjalnego ciśnienia, bo to może nic nie dać. Jeżeli każdy da z siebie 100%, to mamy szansę na dobry wynik. W Gorzowie większość zawodników pojechała świetne zawody, ale się nie udało. Uważam, że w niedzielę odjechaliśmy jedno z lepszych spotkań w ostatnich latach w Gorzowie. Nie dało to nam sukcesu w postaci chociażby jednego punktu. Taki jednak jest sport. Zdajemy sobie sprawę z wagi tego spotkania, ale też nie wszystko zależy od nas. Musi się poukładać tyle rzeczy dodatkowych, że nawet nie próbuję sobie tym zawracać głowy. Czuję się lepiej, niż się tego spodziewałem. Każdy trening i każda jazda to dodatkowa praca dla obojczyka. To jest nadal bardzo krótki okres czasu od momentu złamania. Tym bardziej, że był to uraz wieloodłamowy z przemieszczeniem. Trochę było to pokiereszowane, ale sztab rehabilitacyjny z doktorem Zapotocznym na czele robił wszystko abym jak najszybciej mógł wrócić na tor. Ja też w 100% poświęciłem się tym zabiegom i chyba wspólnie oszukaliśmy naturę. Okazuje się, że z moim organizmem jeszcze nie jest tak źle. Lekarze również byli pod wielkim wrażeniem tego, jak szybko się to goiło. Oczywiście brakuje mi jeszcze dwóch tygodni do pełnej sprawności, ale nie dźwigam ciężarów tylko jeżdżę na motocyklu. Potrzebuję jeszcze jazdy, ale te trzy jednostki treningowe w tym tygodniu pozwolą mi wrócić do równowagi jeździeckiej. Na motocyklu nie myślę o obojczyku i jadę swoje. To jest najważniejsze. Głowa nie jest obciążona tą kontuzją - powiedział Piotr Protasiewicz na łamach swojej strony internetowej.
źródło: pepe.pentel.pl

