30 maja mija dwanaście lat jak nie ma go wśród nas. Kariera stała przed nim otworem, lecz niestety życie potoczyło się zupełnie inaczej. Rafał Kurmański, młody człowiek o wielkim walecznym sercu samobójstwo popełnił nad ranem 30 maja 2004 roku w jednym z zielonogórskich hoteli. Pracowity, zawsze uśmiechnięty, skromny, życzliwy takiego go zapamiętaliśmy.
"Kurmanek" był rycerzem zielonogórskiego Falubazu, który walczył o każdy centymetr żużlowego owalu. Ceniony ze dżentelmeński styl jazdy, niesamowity balans ciałem na motocyklu oraz postawę fair na torach żużlowych. Wszyscy wspominają go jako młodego chłopaka o wielkim i walecznym sercu. Pracowity, zawsze uśmiechnięty, skromny i życzliwy – takiego go pamiętamy.
30 maja 2004 roku Rafał Kurmański tragicznie przerwał nić swojego życia, będąc na najlepszej drodze do szczytów kariery. Dzień później przed meczem z Unią Leszno stadion przeszyła tragiczna wiadomość – Rafał Kurmański nie żyje.
22-letni żużlowiec Quick-Miksu Zielona Góra powiesił się na klamce od drzwi do łazienki w hotelu w Zielonej Górze. Gdyby nie jego przedwczesna śmierć dziś byłby uznawany za jednego z najlepszych żużlowców świata. Zapewne każdy powiedziałby sobie dziś, że to mógłby być drugi Tomasz Gollob. Tak się jednak nie stanie. Teraz Rafał rozegrał swój najważniejszy bieg w niebie... Spoczywaj w pokoju!
źródło: inf.własna

