
Szósty zawodnik klasyfikacji generalnej SEC, zdobywca trzeciego miejsca w rosyjskim Togliatti solidnie poobijał się w Szwecji. Patryk Dudek doznał skręcenia prawego stawu skokowego drugiego stopnia z uszkodzeniem więzadła trójgraniastego. Brzmi skomplikowanie, ale "Duzers" uspokaja, że zdąży się wykurować na kolejną rundę Speedway European Championships, która już 9. sierpnia w Holsted.
- Po starcie sczepiliśmy się motocyklami z Oliverem Bertzonem, jego hak znalazł się w moim przednim kole i zadziałał jak hamulec. Uderzyłem głową o tor, a na moją nogę spadł motocykl. W sumie miałem też trochę szczęścia, bo mogła to być dużo gorsza kontuzja. Bałem się, że kolano ucierpi - mówi Patryk Dudek.
Zawodnik z Zielonej Góry przyznaje, że pierwsze zawody SEC w Gustrow nie były dla niego najlepsze ze względu na nieznajomość toru.
- Przede wszystkim, nie mogłem znaleźć odpowiednich ustawień do tego toru. Jeździłem na nim po raz pierwszy w życiu i to na pewno miało znaczenie. Nie umiałem dobrze wystartować, nie byłem też wystarczająco szybki.
Wielu fanów zastanawia się, dlaczego Patryk Dudek wybrał numer #69? Jak się okazuje, nie ma w tym wyborze żadnych podtekstów.
- Nie ma w tym jakiejś tajemnicy (śmiech). W przeszłości przy różnych grach jakoś polubiłem ten numer. Suma tych liczb to piętnaście, a więc wspaniały wynik dla każdego zawodnika. Nie ma w tym na pewno żadnego ukrytego znaczenia (śmiech).
Na koniec, Patryk Dudek zapewnia, ze będzie gotowy na trzecią rundę SEC, która już 9. sierpnia w duńskim Holsted.
- Prawdę mówiąc, będę chciał wrócić jak najszybciej, więc moja rehabilitacja jest bardzo mocna. Chciałbym wrócić już na mecz ligowy w Polsce, ale jeśli się nie uda, to najpóźniej będę gotowy na turniej SEC w Holsted.
źródło: inf.prasowa

