Podczas ostatniej kolejki PGE Ekstraligi, rzeszowska drużyna wygrała na swoim torze z MONEYmakesMONEY.pl Stalą Gorzów 50:40. W dwumeczu lepsza okazała się ekipa gorzowskiej Stali. Swoje cenne punkty w tym spotkaniu dorzucił Artur Czaja, który w biegu szóstym okazał się szybszy od pozostałych zawodników.
Karolina Sobczuk: Można powiedzieć, że do pewnego momentu bonus był w zasięgu ręki. Jednak w końcowym rezultacie trafił do gorzowskiej drużyny i tym samym czekają Was baraże.
Artur Czaja: Dokładnie tak. Szkoda, że nie udało się zdobyć bonusu, bo dzisiejsze zawody były bardzo dobre. Teraz przed nami mecze barażowe i trzeba pojechać w 100%, żeby utrzymać się w Ekstralidze. Mam nadzieję, że uda nam się to zrealizować.
Dwa pierwsze biegi pojechałeś znakomicie, trzeci już nie był taki dobry.
- Rzeczywiście odjechałem dobre zawody, ale szkoda tego ostatniego biegu. Chciałem troszeczkę wypchnąć Zmarzlika, jednak on zdążył mnie założyć i tak naprawdę sam się wypchnąłem. Mój błąd.
Dziś bardzo dobre zawody, a tydzień temu w Tarnowie zero punktów. Co spowodowało taki rezultat?
- W Tarnowie pojechałem fatalne zawody. Wydaje mi się, że chciałem za bardzo zdobyć jakieś punkty i niestety przedobrzyłem. W pierwszym biegu zanotowałem upadek, a w drugim już nie mogłem znaleźć odpowiedniego przełożenia. Niestety wyszło jak wyszło.
Muszę poruszyć temat twoich startów w Szwecji. Do tej pory prezentujesz tam dobrą formę. Zasługa toru czy raczej sprzętu?
- Te tory są troszkę inne niż w Polsce i rzeczywiście mi pasują. Tak naprawdę jest to mój pierwszy konkretny sezon w Szwecji. Wystąpiłem w prawie każdym meczu. Cieszę się, że mogę startować na tamtejszych torach i zdobywać nowe, cenne doświadczenie.
Źródło: inf. własna.

