Peter Kildemand godnie zastępuję w cyklu Grand Prix kontuzjowanego Jarosława Hampela. Popularny „Pająk” jest obecnie na jedenastej pozycji i wierzy, że uda mu się zakończyć tegoroczne zmagania w czołowej ósemce.
9 punktów i czwarte miejsce w półfinale, zaliczysz Grand Prix w Gorzowie do udanych?
Wynik jest ok, ale było dzisiaj bardzo ciężko. Rozpocząłem od trzeciego miejsca, potem złapałem kilka „dwójek”. Czułem, że jestem szybki. Niestety przed półfinałami coś stało się z moim motocyklem. Próbowaliśmy to naprawić, ale nie udało się. W półfinale musiałem pojechać na drugim motocyklu, na którym w ogóle nie jeździłem. To dla mnie spore rozczarowanie, bo mogłem pojechać lepiej w półfinale. Cóż, takie jest życie.
Czy doskwierała Ci niedawno odniesiona kontuzja?
Z moją ręką było wszystko w porządku. Tor był naprawdę równy i dobrze przygotowany. Sprawy zdrowotne związane z moją ręką zmierzają w dobrym kierunku.
Gorzowski turniej był inny niż zazwyczaj z powodu zeszłotygodniowego wypadku Darc’yego Warda…
Tak, zdecydowanie. Nie było normalnie jak zazwyczaj. Niestety nie możemy nic zrobić. Taki jest ten sport, bywa ciężko. Musimy trzymać głowy uniesione i nadal modlić się za Darcy’ego.
Z turnieju na turniej wspinasz się coraz wyżej w klasyfikacji generalnej. Jaki cel chciałbyś osiągnąć do końca sezonu?
Dołączyłem do stawki trochę późno i jestem kilka rund do tyłu. Zrobię wszystko, aby zakończyć sezon w czołowej ósemce. Wiem, że będzie to niezwykle trudne, ale z każdym turniejem staje się to coraz bardziej realne. Zobaczymy co będę mógł zdziałać.
Inną szansą dla Ciebie będzie Grand Prix Challenge w Rybniku…
Oczywiście. Jedziemy tam w sobotę, powinno być dobrze. W przypadku awansu zrzuciłbym z siebie sporo presji, bo byłbym pewien startu w przyszłorocznym cyklu. Chciałbym być w tej wymarzonej trójce.
źródło: inf.własna

