Valentin Grobauer: Wróciłem mocniejszy

2015 grobauer v121-letni żużlowiec zza zachodniej granicy, ostro przygotowuje się do nowego sezonu. W październiku ubiegłego roku Valentin Grobauer z niemiecką drużyną zajął 4 miejsce w DMŚJ w australijskim Mildurze. Działacze ŻKS ROW rok temu podpisali z młodym reprezentantem Niemiec kontrakt „warszawski”. Zapytaliśmy co go fascynuje w Polsce i na polskich stadionach, czy żużel w Niemczech jest równie popularny i jaką wybrał dla siebie przyszłość.

 

 

 

 

Czy mógłbyś opisać i podsumować swój sezon 2015? Czy dostrzegasz w nim dobre czy może złe strony po tych wszystkich rozgrywkach?

- Zacząłem sezon nie tak jak sobie to wyobrażałem. Miałem wypadek w 1 lidze w meczu w Stralsund i doznałem 2 złamań w kręgosłupie. Po tym wszystkim musiałem walczyć o powrót do sprawności, do formy sprzed wypadku. Nie było to łatwe jednak po pewnym czasie zrobiłem olbrzymi krok do przodu. Były też wielkie imprezy, jak w Güstrow, gdzie zdobyłem 15 z 18 punktów. Również mistrzostwa świata do lat 21 w Pardubicach, w których zająłem 6 miejsce było dla mnie niesamowitym wynikiem i sukcesem. Dlatego też jestem szczęśliwy i zadowolony po tym sezonie i gotowy na nowy. Aktualnie reprezentuję drużyny w lidze niemieckiej: DMV White Tigers i MSC Olching.

 

Twoje największe osiągnięcia ostatniego roku:

- 6 .miejsce w Pardubicach, 2 miejsce z reprezentacją Niemiec U21 w kwalifikacjach oraz 4 miejsce również drużynowo na mistrzostwach świata w Mildurze w Australii.

 

Co aktualnie robisz? Jak spędzasz wolny czas?

- Jak na razie pracuję do końca stycznia. Cel, jaki sobie założyłem, to być profesjonalnym żużlowcem w tym sezonie. Całym mój wolny czas poświęcam na pracę, spędzam go w warsztacie a także na siłowni aby być w pełni przygotowanym na ten rok. Oczywiście w weekendy staram się spędzać czas z najbliższymi i przyjaciółmi na tyle na ile mogę.

 

Jak przygotowujesz się do nowego sezonu? Kiedy zacząłeś treningi i co robisz?

- Nie zacząłem zbyt wcześnie przygotowań ponieważ długo czekałem aż  motory wrócą z Australii. Wróciły dopiero pod koniec listopada. Dużo czasu spędzam na siłowni gdzie mam przygotowany swój własny plan treningowy do zrobienia w okresie zimowym.

 

W której drużynie zobaczymy cię w tym sezonie?

- W tym sezonie będę jeździł w lidze duńskiej w Slangerup, w lidze niemieckiej nadal w White Tigers, drugiej lidze niemieckie – Black Forest Eagles Berghaupten. Cały czas również jestem w kontakcie z polskim klubem.

 

W październiku brałeś udział w Świętochłowicach na Skałce w pierwszych Indywidualnych Otwartych Mistrzostwach Śląska Juniorów, zdobyłeś wtedy 9 punktów. Jakie wrażenia po tych zawodach na odnowionym torze?

- Byłem bardzo zaskoczony dobrą kondycją i przygotowaniem toru do zawodów oraz wspaniałym, dużym stadionem.  Bardzo mile wspominam tamten turniej. Mam nadzieję wrócić tam na kolejne spotkanie.

 

Był także charytatywny mecz w Rybniku, w którym wziąłeś udział zeszłej jesieni, zainkasowałeś 8 pkt i bonus. Jak wspominasz to spotkanie prezentując się przed rybnicką publicznością?

- Był to jeden z pierwszych spotkań w Rybniku. Tor był świetnie przygotowany i dopasowany. Chciałem jak najlepiej zaprezentować się rybnickiej publiczności. Wynik był jednym z lepszych, oprócz jednego wykluczenia po tym jak musiałem na szybko przygotować motor do następnego biegu. Chciałbym ponownie pokazać się polskiej publiczności.

 

Twoje największe marzenie dotyczące speedway’a. Co planujesz w przyszłości, jakie wyznaczyłeś sobie cele?

- Chcę mieć jak najwięcej zabawy i satysfakcji z tego co robię, z każdego biegu i zawodów czerpać radość. Chciałbym również jeździć w polskim klubie: macie wspaniały doping na stadionach, czuję się na nich wspaniale, jest świetny klimat i to cudowne jeździć w Polsce. Oczywiście moim marzeniem jest także wzięcie udziału w mistrzostwach świata z moją reprezentacją.

 

Kto pomaga ci w parku maszyn i towarzyszy podczas zawodów?

- W ostatnim roku towarzyszyli mi rodzice. Teraz będzie ze mną moja przyjaciółka Luci i mechanik, na tyle na ile możliwości pozwolą. W Rybniku bardzo wiele osób mi pomaga, wiele życzliwych osób tam poznałem. To bardzo wiele dla mnie znaczy i ciągle uczę się nowych rzeczy. To najlepsze co mnie mogło spotkać.

 

Skąd pochodzisz? Czy w twoim mieście jest jakiś klub żużlowy?

- Urodziłem się w Rotthalmünster, to jest 20 km od Pasawy, przy austriackiej granicy. Natomiast teraz mieszkam blisko Pocking. Wiele lata temu był tu wielki ośrodek żużlowy. Właśnie tutaj organizowane były dwa razy Grand Prix Niemiec. Stąd wywodzą się wielkie nazwiska ze świata „czarnego sportu”, np. Egon Müller czy inni. Jednak teraz ludziom przeszkadzają zbyt głośne motocykle i hałas. To przykre.

 

Czy w Niemczech żużel jest popularny? Czy Niemcy są zainteresowani tym sportem?

- W minionym sezonie z biegiem czasu dużo osób przychodziło na stadiony. Cieszę się, że Mistrzostwa Świata są dostępne na Eurosporcie, dzięki czemu wiele osób może poznać ten sport, zobaczyć to co jest a przez to zainteresować się nim. Po naszym drużynowym sukcesie z reprezentacją juniorów pojawiło się w prasie i mediach sporo artykułów na temat żużla. Jednak mimo wszystko ten sport nie jest i nie będzie aż tak popularny jak to w Polsce.

 

Żużel od zawsze cię fascynował? Kiedy pierwszy raz wsiadłeś na motor?

- Mój ojciec oraz wujek również jeździli, dlatego też nie było innej drogi dla mnie jak tylko speedway. Dorastałem w warsztacie i na niemieckich torach. Pierwszy mój poważny mecz miał miejsce gdy skończyłem 11 lat. Jednak bardzo długo grałem w piłkę nożną. Gdy stanąłem przed decyzją co chcę w życiu robić i jaką dyscypliną sportu się zająć, czy w weekend iść na tor czy na boisko, było dla mnie wiadome co wybrać. Nadal jestem szczęśliwy, że zająłem się tym sportem na poważnie i cieszy mnie fakt iż mogę być co weekend na torze.

 

Czego teraz najbardziej potrzebujesz, co musisz jeszcze polepszyć? Jest to kwestia silników, sprzętu, więcej treningów, lepsze umiejętności?

- Co najbardziej teraz potrzebuję? To bardzo proste – znaleźć klub w Polsce, który we mnie uwierz i da możliwość oraz szansę na jazdę na tyle ile będę mógł. Jeśli będę jeździł z innymi doświadczonymi zawodnikami i starszymi kolegami, dzięki temu zdobędę doświadczenie, będę mógł nadal się szkolić. Dlatego też liczę na kontakt z polskich klubów.

 

W sezonie 2015 ŻKS ROW Rybnik podpisał z tobą kontrakt „warszawski”. Jaka będzie teraz przyszłość twoja z tym klubem?

- Jeśli chodzi o moją przyszłość w Rybniku nie mogę się jednoznacznie określić na ten czas. ROW będzie w tym sezonie już klasę wyżej niż było to w poprzednim roku dlatego będzie niewątpliwie ciężko o miejsce w składzie. Mam nadzieję jednak, że rybnicki klub utrzyma się na wiele lat w Ekstralidze.

 

Kto jest twoim idolem, kogo naśladujesz i podpatrujesz na torze?

- To niekwestionowanie Jarosław Hampel, lubię jego styl, waleczność, odwagę. Wydaje się, że jest zadowolony i szczęśliwy robiąc to co kocha, jest uwielbiany przez kibiców. Dla mnie on jest najlepszy. Oprócz niego podziwiam w motocorssie Ken’a Roczen’a.

 

Jaka będzie twoja przyszłość tym sporcie? Czy już coś planujesz?

- Trudno mi teraz powiedzieć co bym chciał robić i gdzie jeździć, ponieważ nigdy nie wiesz co los ci ześle. Na dzień dzisiejszy marzeniem moim jest jeździć dla ROW Rybnik i w polskiej Ekstralidze.

 

Dziękuję serdecznie za rozmowę, życząc samych sukcesów w tym roku!

 

DSC00148

 

źródło: inf.własna 

 

 

 

Aleksandra Cimała

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!