Reprezentant Niemiec właśnie podpisał kolejny raz kontrakt z aktualnym mistrzem Danii, Munkebo Speedway Club. W październiku Max Dilger wygrał 10. Memoriał Josefa Boessnera rozgrywanym w Mureck a w turnieju Indywidualnych Mistrzostw Włoch zajął 3 miejsce. Jeżdżąc jeszcze w Krośnie zakończył sezon ze średnią 1,786 by później przenieść się do KMŻ Motoru Lublin. Jednak jego marzeniem jest pokazać się polskiej publiczności ze swojej najlepiej strony i codziennie ciężko pracuje do osiągnięcia zamierzonego celu.
Jak podsumujesz miniony sezon 2015, dostrzegasz w nim więcej plusów czy minusów?
- Było wiele plusów, szczególnie patrząc na drugą połowę sezonu. Miałem sporo problemów z silnikami zanim zacząłem pracować z moim tunerem Ashley Holloway’em. Później szło mi coraz lepiej i lepiej. W tym sezonie reprezentowałem aż 4 zespoły: White Tigers, Black Forest Eagles, Munkebo Scorpions, Motor Lublin więc pracy było sporo.
Twoje największe osiągnięcie w tym sezonie – drużynowe czy indywidualne?
- Zaczęliśmy z moim macierzystym klubem w Berghaupten pierwszy sezon w 1 lidze niemieckiej. I szło nam całkiem dobrze. Wygraliśmy i awansowaliśmy z 2 ligi a także do sukcesu mogę dopisać zajęcie pierwszego miejsca z Munkebo. Kontrakt już podpisany i będzie to mój 3 sezon ze Skorpionami, to świetna drużyna i zgrany team.
Jak przebiegają Twoje przygotowania do sezonu? Sporo ostatnio ćwiczysz, prowadzisz zdrowy tryb życia, biegasz i spędzasz czas na siłowni. Co jeszcze robisz? Czy starcza ci czasu dla najbliższych?
- Haha, chciałbym mieć czas wolny. Aktualnie pracuję dla mojego sponsora, 5-6 dni w tygodniu. Trenuję dość często, biegam, jeżdżę na rowerze, mam ułożony swój plan treningowy. Mam osobistego trenera, który pracuje stale ze mną. Jednak najwięcej trenuję sam. Staram się prowadzić zdrowy styl i odpowiednio się odżywiać. To łatwiejsze w zimie, gdyż mogę przygotowywać posiłki w domu. Dużo trudniejsze jest to w trasie jeśli cały czas jesteś w drodze.
Jaki jest twój ulubiony tor w Europie?
- Jest wiele świetnych torów dlatego też trudno mi wybrać jeden. Ważniejsze dla mnie jest to jak są przygotowane i dopasowane. Nie ma dla mnie znaczenia jaka jest nawierzchnia, najważniejsze jak się do niego dopasuje.
Twoje marzenia i plany dotyczące speedwaya i plany na najbliższą przyszłość? W której drużynie chciałbyś się znaleźć?
- Gdy byłem małym dzieckiem marzyłem o tym by zostać drużynowym mistrzem świata. Jednakże nasza reprezentacja ma przed sobą jeszcze sporo pracy. Mam cel by stale piąć się w górę i to mnie motywuje, ciężko na to pracując cały czas. Jeszcze nie wiem która drużyna jest moją wymarzoną ale gdy już trafię na taką, dam ci znać.
Kto pomaga tobie w czasie sezonu i w parku maszyn?
- Mam kilka osób które pracują ze mną, a w czasie zawodów jest stale ze mną mój mechanik.
W Niemczech żużel jest mniej popularny niż to jest w Polsce. Czy twoi rodacy interesują się tym sportem, czy poświęcają swoją uwagę jedynie piłce nożnej? Czy tam, gdzie się urodziłeś, miałeś ośrodek żużlowy?
- Urodziłem się i stale mieszkam w Lahr niedaleko Strasburga, i do najbliższego stadionu mam 20 km. Niestety, popularność tego sportu nie jest tak wielka jak to jest w Polsce czy w Danii. Jednak dużo pracujemy nad rozpowszechnianiem żużla i widać, że ten sport zyskuje na sile i na popularności. Jestem dobrej myśli, że coraz więcej osób będzie zainteresowanych tym sportem.
Kiedy rozpoczęła się twoja przygoda z żużlem?
- Zacząłem jeździć gdy miałem 5 lat, dorastałem na niemieckich długich torach razem z tatą biorąc udział w Sidecarach, jednak nie zapominam też o piłce nożnej i snowboardzie.
Czego najbardziej potrzebujesz aktualnie, co musisz poprawić by być zadowolonym w pełni?
- Potrzebujemy z drużyną więcej spotkań oraz lepsze zaplecze szkoleniowe. Nie mamy zbyt wiele możliwości trenowania tutaj w Niemczech na torze. W wielu klubach nawet nie mogą za często trenować tylko z powodu skarg mieszkańców na hałas i ryk motocykli.
W zeszłym sezonie w marcu pojechałeś w meczu z Krosnem zdobywając 8 pkt i bonus a Motor wygrał wtedy 48-29. Jakie wrażenia po tym spotkaniu?
- Pamiętam ten mecz, był to dobry sprawdzian dla naszej drużyny przed rozgrywkami ligowymi. Miałem wtedy nadzieję, że tym samym zdobędę szansę na pokazanie na co mnie stać ponownie w lidze. Jednak nie otrzymałem kolejnej szansy i możliwości pokazania się przed polską publicznością co bardzo mnie rozczarowało.
Gdzie zobaczymy cię w tym sezonie?
- Sam chciałbym to wiedzieć. Na pewno ponownie będę kapitanem mojej niemieckiej drużyny. Przedłużyłem również kontrakt z duńskim klubem. Mam wielką nadzieję na szybkie znalezienie klubu w Polsce, jednak nie będzie to takie proste po tym co dzieję się w polskiej lidze. Mimo wszystko jestem dobrej myśli.
Kto jest twoim idolem, na kim wzorujesz się aktualnie?
- W dzieciństwie był to niewątpliwie Simon Wegg, człowiek z charakterem, bywał w Niemczech wiele razy gdy byłem mały. Jednak teraz dla mnie wzorem do naśladowania jest niewątpliwie Greg Hancock, to mój nauczyciel.
Dziękuję serdecznie za rozmowę, życząc samych sukcesów w sezonie!


